Przejdź do głównej zawartości

Je t´aime - czyli Paryż w naszym wydaniu...

Zawsze chciałam zwiedzić Paryż i zobaczyć słynną wieże Eiffela... W roku 2012 miałam taką okazję! Z Michałem, rodzicami i znajomymi polecieliśmy na parę dni do Paryża…
WSPOMNIENIA Z PAMIĘTNIKA
Dzień pierwszy:
I oto nadszedł dzień naszego wyjazdu do Paryża. Rano o 8:00 Michał pojawił się u mnie w domu. Cały czas trwały jeszcze resztki przygotowań i sprawdzania wszystkiego. O 9 wyszliśmy z domu, Mordek (mój pies) płakał, ale nie mogliśmy go zabrać ze sobą. Autobusem udaliśmy się na lotnisko, rozmawiając, śmiejąc się i słuchając muzyki. Na lotnisku byliśmy przed znajomymi, z którymi mieliśmy jechać. Po tym jak przyjechali, czas minął szybko. Odprawa przebiegła szybko i bez problemów, potem samolot i czekał nas półtora godzinny lot. Był pochmurny dzień, więc widoki z samolotu były kiepskie.... W samolocie zamówiliśmy sobie kanapki które nie były specjalnie wyjątkowe, jak na ich cenę. Lot minął szybko, a lądowanie było delikatne.







Potem ruszyliśmy na autobus, który miał nas zawieźć z lotniska do centrum Paryża. Pierwsze zdjęcia z Francji zrobiliśmy już z autobusu. Po dojechaniu na miejsce, mieliśmy lekki problem z ogarnięciem co, gdzie i jak. Paryż jest trochę pokręcony, ale daliśmy radę. 


Po godzinie staliśmy już przed hotelem. Pokoje okazały się całkiem ładne i schludne. Za oknem ciągnęła się autostrada, ale okna były świetnie wyciszone i żadne dźwięki z ulicy nas nie dręczyły. Po rozpakowaniu się i obejrzeniu kilku reklam po francusku (mieliśmy telewizor w pokoju), ruszyliśmy na pierwszy spacer po Paryżu. Był to spacer w poszukiwaniu sklepu spożywczego. Trwał ponad 2 godziny, ale zobaczyliśmy kawałek okolicy dookoła naszego hotelu.

Nasz hotel to F1 na obrzeżach Paryża. Mogę go śmiało polecić. Nie ma może jakiś luksusów, jednak na parodniowy wypad w sam raz wystarczy, a i cena przystępna :)

Po powrocie do hotelu pożegnaliśmy się z rodzicami i poszliśmy do naszego pokoju, otworzyliśmy sobie piwo i siedzieliśmy do czwartej rano...
Dzień drugi:  
Był to bardzo męczący i pełen nerwów dzień. Nie zaplanowaliśmy dokładnie czym, jak i gdzie będziemy dojeżdżać, ale daliśmy sobie radę i w miarę ustaliliśmy trasę :) 





Pierwszym punktem na naszej liście był Luwr - Dawna rezydencja królewska leżąca nad prawym brzegiem Sekwany, dziś znana przede wszystkim jako największy pałac i jedno z najbogatszych muzeów świata. Składa się ono z siedmiu działów: starożytna sztuka Wschodu, Egiptu, Grecji i Rzymu, malarstwo, rzeźba, sztuka dekoracyjna, rysunek. Do najświetniejszych eksponatów należą z pewnością Mona Lisa Leonarda da Vinci, Wenus z Milo czy stela z kodeksem Hammurabiego. Muzeum posiada około 200 tysięcy eksponatów, z których tylko część jest dostępna dla zwiedzających. W 1988 r. prezydent François Mitterand odsłonił nowe wejście do muzeum: piramidę z przezroczystego szkła. Piramida o identycznych proporcjach, jak piramidy w Gizie, umożliwia dostęp do sal muzealnych przez podziemia. Ciekawostka: muzeum zarobiło ok. 2,5 mln dolarów za udzielenie pozwolenia na kręcenie wewnątrz scen do filmu „Kod Da Vinci”






Następnie brzegiem Sekwany poszliśmy w stronę Katedry Notre-Dame - Jedna z najbardziej prestiżowych budowli sakralnych wybudowanych w stylu gotyckim we Francji. Prace trwały od 1163 roku do drugiej połowy XIII w. Chociaż królowie francuscy byli koronowani w Reims, a chowani w bazylice Saint-Denis, katedra odegrała ważną rolę w historii Paryża i kraju. Dla Polaków interesującym może być fakt, że to właśnie tam Henryk Walezy podpisał artykuły henrykowskie i pierwsze pacta conventa. W czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej katedra została częściowo zniszczona i dopiero pod koniec lat 40. ubiegłego wieku przywrócono jej dawną świetność i piękno. Znajdują się tam wielkie organy, a pozycja organisty w katedrze Notre-Dame jest jedną z najbardziej cenionych we Francji. Największy dzwon waży 13 ton, nosi imię Emmanuel. Jego dźwięk oznajmia godziny, a także podkreśla różne specjalne okazje.







Ostatnim zabytkiem na dziś był Panteon – jest miejscem pamięci i pochówku najwybitniejszych Francuzów, znajduje się w Dzielnicy Łacińskiej Paryża. Budynek powstał w miejscu starochrześcijańskiej świątyni z VI wieku. W XVIII wieku Ludwik XV przebudował popadające w ruinę opactwo na neoklasycystyczną świątynię, na planie krzyża greckiego z kopułą centralna oraz 4 mniejszymi kopulami i kolumnowym portykiem wejściowym. Budowla powstawała przez 30 lat. Tutaj widnieje słynne hasło „Wielkim ludziom wdzięczna ojczyzna”. W kryptach pod budynkiem znajduje się 67 grobów, w tym między innymi grób J. J. Rousseau, Woltera, Emila Zoli, Piotra i Marii Curie oraz wiele innych.





Kacper po drodze oczywiście musiał podrywać Francuzki :) Po powrocie do hotelu standardowo otworzyliśmy piwo i siedzieliśmy do późna. Mimo wszystko był to bardzo fajny i udany dzień.
Dzień trzeci:

Trzeciego dnia po wyjściu z hotelu, ruszyliśmy nieznanymi nam uliczkami chcąc dostać się do bazyliki Sacre-Coeur. Tego dnia mieliśmy już ustalony plan zwiedzania i nie było problemów z dogadaniem się między nami. Po drodze do bazyliki przeszliśmy ulicą gdzie było pełno bazarów z jedzeniem i różnych restauracji typowo Francuskich. Oczywiście były tam ślimaki i żabie udka, oraz różne dziwne dania, ale nie mieliśmy czasu, żeby zjeść cokolwiek z tych pyszności (?). Potem czekała nas dwukilometrowa droga pod górę, ponieważ bazylika Sacré-Cœur znajduje się na wzgórzu. Po drodze zahaczyliśmy sklep z pamiątkami i tak jak w Londynie, kupiliśmy sobie koszulki z widokiem na Paryż. Potem już bez ociągania ruszyliśmy do naszego celu przez Wzgórze Montmartre – historyczna dzielnica Paryża (XVIII okręg), której centrum stanowi Placu de Tertre, gdzie spotkać można wielu artystów i malarzy, którzy chętnie rysują portrety turystów. Nazwa tego miejsca łączy się z podaniem, według którego na wzgórzu tym męczeńską śmierć poniósł biskup Paryża Święty Dionizy oraz dwóch innych męczenników: Rustyk i Eleuter.  Zabudowa tego miejsca odbiega od architektury reszty miasta. Przez długi okres dzielnica ta stanowiła centrum cyganerii artystycznej Paryża. Pod koniec XIX wieku wzgórze zostało przyłączone do Paryża co spowodowało jego szybki rozwój.



Bazylika Sacre-Coeur - Jedna z najbardziej znanych budowli w Paryżu. Zbudowana z białego wapienia, stojąca na wzgórzu Montmartre stanowi jeden z punktów orientacyjnych Paryża. Z uwagi na swą ciężką sylwetkę, a także przeciążone dekoracjami wnętrze, bazylika bywała często poddawana krytyce, ale jednocześnie była ulubionym tematem dla malarzy i fotografów. Została zbudowana w latach 1876-1919 jako symbol pojednania narodowego po wojnie domowej w 1871 r. Kościół ma 100m długości, 50m szerokości i 83m wysokości. Jest zwieńczony eliptyczną kopułą otoczoną przez cztery mniejsze. Bazylika posiada jeden z największych dzwonów świata: „Savoyarde” waży 19 ton, jest zawieszony w wolno stojącej dzwonnicy. Z wysokości wzgórza można podziwiać piękną panoramę Paryża i okolic.







Po bazylice ruszyliśmy na stadion paryski.



Następnie zobaczyliśmy najbardziej wyczekiwany przez nas zabytek - Wieżę Eiffela. 
W 1889 roku, z okazji Wystawy światowej, upamiętniającej setną rocznicę Wielkiej Rewolucji Francuskiej Gustave Eiffel zaprojektował dziwną wówczas wieżę, która miała stanąć na Polu Marsowym. Zbudowana jest wyłącznie z elementów metalowych, przebiegają przez nią schody i windy. Pod koniec XIX w. ta konstrukcja o wyglądzie przemysłowym przyprawiała o drżenie artystów paryskich. Z 320-metrową iglicą i szkieletem z żelaza Wieża Eiffel’a została pierwszą ciekawostką francuską. Więcej – wieża, która wywołała skandal, jest dziś symbolem Paryża. Zwiedzając wieżę możemy skorzystać z usług restauracji, służy ona także jako podstawa dla nadajników kilku stacji radiowych i telewizyjnych. Na świecie powstały liczne budowle, wzorowane na Wieży Eiffel’a.







Następnie przeszliśmy przez Pola Elizejskie – najbardziej reprezentatywna ulica miasta biegnąca od Place de la Concorde do oddalonego o 2 km na północny-zachód placu im. Charlesa de Gaulle. Francuzi uważają ją za najpiękniejszą aleję świata. Jeszcze 400 lat były tam tylko pola uprawne, obecnie znajdują się tam ekskluzywne hotele, restauracje, teatry, kawiarnie oraz sklepy i butiki.
I dotarliśmy do Łuku Triumfalnego Budowla powstała na chwałę Napoleona, w stylu neo-klasycystycznym. Prace rozpoczęto w roku 1806, a zakończono w 1836. Łuk stoi pośrodku ronda imienia Charlesa do Gaulle’a . Rozchodzi się od niego promieniście 12 ulic. Zdobią go rzeźby Rude’a, Corota i Étexa. Jedną z nich jest „Marsylianka” Rude’a upamiętniająca wymarsz ochotników na wojnę w 1792 r. Są na nim wypisane nazwy 128 bitew Republiki i Cesarstwa oraz nazwiska 660 generałów i marszałków, wśród których można znaleźć Poniatowskiego, Chłopickiego, Kniaziewicza, Sułkowskiego, Dąbrowskiego, Zajączka i Łazowskiego. Pod Łukiem znajduje się od 1920 r. Grób Nieznanego Żołnierza.






Udaliśmy się z powrotem pod wieże Eiffela, by na zakończenie tego cudownego dnia zobaczyć ją nocą.






Gdy wróciliśmy zmęczeni do hotelu, zostało nam już tylko spakować rzeczy i przespać się przed wyjazdem. Znowu siedzieliśmy do późna.
Dzień czwarty:
Czwartego dnia zabraliśmy wszystkie swoje rzeczy z hotelu i ruszyliśmy w drogę na lotnisko. Posiedzieliśmy tam dwie godziny, przeszliśmy odprawę i wsiedliśmy do samolotu. Zajęliśmy bardzo dobre miejsca (lubię siedzieć przy skrzydle i obserwować jak się trzęsie, ale jeszcze z tej strony nigdy nie siedziałam). Nie lubię latać... Zawsze mam lęki, a tym razem pilot poinformował nas, że mogą być turbulencje, ale postara się je ominąć. Masakra... Niby leciałam już ósmy raz, ale bałam się tak samo jak zawsze, nie czuję się pewnie w powietrzu. Michał za to uwielbia latać ;) Pilot dotrzymał słowa i ominął turbulencje (co nie zmienia faktu, że cały lot siedziałam zapięta w pas...) Byłam szczęśliwa gdy koła samolotu dotknęły ziemi. To był bardzo udany wyjazd!

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Podróż poślubna - dzień dziewiąty

Ostatni dzień naszej podróży poślubnej... Wyspaliśmy się i po śniadaniu dopakowaliśmy resztę rzeczy do toreb, a następnie zanieśliśmy je do przechowalni, oddaliśmy klucz od apartamentu i ruszyliśmy na ostatni spacer po Corralejo. Nie bardzo chciało nam się wracać, na wyspie spędziliśmy naprawdę wspaniałe chwile, lecz wszystko kiedyś się kończy, a przed nami jeszcze wiele przygód ;) Tego dnia pogoda była piękna, usiedliśmy przy plaży i podziwialiśmy widoki. Fuerteventura była dobrym pomysłem na podróż poślubną. Po czterech autokarowych EuroTripach mieliśmy okazję wypocząć i zwolnić choć na chwilę ;)








Samolot powrotny mieliśmy późnym popołudniem, więc wybraliśmy się ostatni raz do naszej ulubionej pizzerii, a następnie wróciliśmy do hotelu. Gdy Michał skrył się w cieniu z laptopem, ja ostatni raz wskoczyłam do basenu, by popływać, a następnie delektować się słonecznymi promieniami na leżaczku ;) 



Niedługo później przyjechał autokar, mający nas zawieźć na lotnisko. Kolejki do odprawy był…

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…