Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2012 - dzień dwudziesty czwarty

Dzień 24 (24 sierpnia 2012) - WŁOCHY

Bolek wysadził nas koło Lidla, niedaleko Wenecji. Szybko się ogarnęliśmy, poszliśmy na zakupy, jednak okazało się, że nie możemy zapłacić kartą, więc nasze śniadanie było skromne. We czwórkę poszliśmy na autobus i okazało się, że mamy świetny dojazd. 

Królowa Adriatyku (Wenecja) - stolica regionu Veneto i prowincji Wenecja zajmuje 118 małych wysp na bagnistej lagunie, wzdłuż morza. Cały ten obszar znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wenecja to symbol – kulturowy, architektoniczny, turystyczny, ostatnio także środowiskowy. 

Zaraz po przyjeździe do miasta rzuciłyśmy się na stragany z pamiątkami i kupiłyśmy sobie maski weneckie, a Michał w tym czasie zaplanował trasę zwiedzania. 


Jako pierwszy zobaczyliśmy imponujący barokowy kościół Santa Maria di Nazareth, bardziej znany jako Chiesa degli Scalzi, wzniesiony w XVII wieku dla zakonu karmelitów bosych zgodnie z projektem Baldassarego Longheny. Fasadę, wykonaną z marmuru z Carrary (jedyny tego typu przypadek w Wenecji), zaprojektował Giuseppe Sardi. We wnętrzu, na sklepieniu nawy bocznej obejrzeć można jeszcze freski Giambattisty Tiepola.


Idąc dalej podziwialiśmy architekturę miasta oraz otaczające nas widoki. 








Po drodze kupiliśmy przepyszne lody. Było bardzo gorąco, dlatego usiedliśmy sobie pod kościołem Santi Apostoli w dzielnicy Cannaregio. VII-wieczny Chiesa dei Santi Apostoli di Cristo to jeden z najstarszych kościołów miasta, choć jego obecna postać pochodzi z przebudowy z roku 1575. Wedle legendy, ufundował go św. Magnus, biskup Oderzo, który miał wizję dwunastu apostołów, którzy rozkazali mu zbudować świątynię w miejscu, gdzie ukaże mu się dwanaście żurawi. Fresk na suficie to Komunia apostołów i triumf Eucharystii Fabio Canala.



Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę.



W końcu dotarliśmy na Ponte di Rialto - jest to najbardziej rozpoznawalna wizytówka Wenecji i jeden z najbardziej znanych mostów świata. Most Rialto znajduje się w samym centrum Wenecji, nad Canal Grande i jest najstarszym ze wszystkich mostów nad głównym weneckim kanałem. Został wybudowany w latach 1588-1591. Na moście (podobnie jak we Florencji) przygotowano miejsca na kramy kupieckie. 



Następnie poszliśmy na  Plac Św. Marka (Piazza San Marco). Niewątpliwie Plac Św. Marka jest najbardziej znanym miejscem w Wenecji. Chociaż znajduje się w najstarszej części miasta, to jednak funkcjonują przy nim nowoczesne centra handlowe, restauracje i inne obiekty użyteczności publicznej.

Na placu znajduje się najcenniejszy i najwspanialszy zabytek sakralny Wenecji, obiekt zachwytu znawców sztuki i rzesz turystów z całego świata. Sławny dzięki swej oryginalności, historii, pięknu i bogactwu artystycznemu. Bazylika św. Marka, zbudowana została 1000 lat temu. Mieszczą się tam szczątki patrona miasta św. Marka Ewangelisty przywiezione tu przez kupców weneckich w 828 roku z Aleksandrii w Egipcie. Sanktuarium bogate jest w dzieła sztuki wschodniej, które gromadzone były tu przez wieki. Architektura świątyni i wnętrza, sprawia, że kościół Św. Marka jest dziełem jedynym w swoim rodzaju w Europie łacińskiej i jednocześnie tak doskonałą w formie enklawą architektury bizantyńskiej we Włoszech.

Jest tam również Dzwonnica San Marco. Jej budowę rozpoczęto w 900 r., ale w 1902 r. runęła i została starannie odbudowana. Twórcą renesansowej logetty był w 1540 r. Sansovino. Można dostać się na nią windą.








Znajduje się tam również Prokuracja - są to dwa budynki: Prokuratura Stara i Prokuratura Nowa utytułowane wzdłuż placu Św. Marka. Stara Prokuratura wzniesiona została w XII wieku i tu znajdowały się apartamenty najważniejszych w Wenecji Prokuratorów. Pierwotnie w budynku miały mieścić się urzędy prokuratorskie, ale w czasach Napoleona znajdowała się tu siedziba gubernatora napoleońskiego, a potem austriackiego. Po zjednoczeniu Włoch w budynku rezydowali królowie. Aktualnie znajdują się tam apartamenty prezydenckie.



Następnie poszliśmy zobaczyć Pałac Dożów (Palazzo Ducale), który jest perłą architektury Wenecji. Był on rezydencją dożów i siedzibą władz Wenecji. Zbudowany w stylu weneckiego gotyku, z licznymi koronkowymi łukami robi wrażenie budowli niezwykle lekkiej. Budowla ta powstała na miejscu bizantyjskiego zamku w 814 r. i od tego czasu wiele razy przebudowywano ją, dodając nowe elementy w różnych stylach. Dzisiaj Pałac Dożów to trzykondygnacyjny budynek z renesansowym dziedzińcem i arkadowymi, pięknymi loggiami. W środkowej części budowli, pomiędzy oknami umieszczono płaskorzeźby nawiązujące do wystroju architektonicznego Porta della Carta. 


Przespacerowaliśmy się wybrzeżem, po drodze robiąc mnóstwo zdjęć. Było bardzo gorąco...





Znaleźliśmy sobie fajne miejsce przy Campo S. Moise i odpoczywaliśmy tam przez ponad godzinę. Standardowo graliśmy w karty. Po godzinie 15 znaleźliśmy fajną restaurację, w której zamówiliśmy pizze.
W drodze powrotnej na autobus, poszliśmy jeszcze na drobne zakupy i do McDonalda. 


Niestety uciekł nam autobus, więc musieliśmy trochę poczekać, ale przynajmniej zdążyliśmy kupić bilety. 
Po dotarciu do naszego DUETu zjedliśmy kolację i ruszyliśmy w drogę do Wiednia...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Wilczy Wąwóz 2015

Dzień 11 czerwca 2015 r. postanowiliśmy spędzić aktywnie. Już od dawna planowaliśmy jakiś nieduży wypad w góry, ale za każdym razem pogoda płatała nam figle i byliśmy zmuszeni zmieniać plany. Lecz tego dnia się nie poddaliśmy, spakowaliśmy Mordka do bagażnika, Marty rodziców wcisnęliśmy na tylne siedzenie naszej Corsy i ruszyliśmy do Czech! Jak zwykle z opóźnieniem, ale to pomińmy ;)

Droga do Czech jakoś nam się dłużyła, ze względu na Mordka zrobiliśmy parę przystanków.

Standardowo na granicy wymieniliśmy trochę złotówek na korony. Dowiedzieliśmy się też, że jest remont drogi i lepiej jeśli pojedziemy inną tras, tak też zrobiliśmy, bo obydwie trasy nie były nam obce ;) jak miło było znów znaleźć się w tym miejscu! Wjechaliśmy na parking (50 koron) i pierwsze co zrobił nasz Mordek, to władowanie się do rzeki ;)

Po kupieniu biletów do Skalnego Miasta, dowiedzieliśmy się, że odcinek drogi prowadzący do okrężnego szlaku w Teplicach jest zamknięty, są za to alternatywne trasy przez Wilczy…