Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2012 - dzień dwudziesty

Dzień 20 (20 sierpnia 2012) - HISZPANIA 

Obudziliśmy się w Barcelonie przy Anella Olimpica ("Pierścień Olimpijski") na wzgórzu Montjuïc (Żydowskie Wzgórze). Wzgórze jest największym obszarem zieleni w mieście i bardzo popularnym miejscem spacerów. Z góry rozpościerają się wspaniałe widoki na całe miasto. Znajduje się tutaj kilkanaście obiektów olimpijskich, wzniesionych albo rozbudowanych na olimpiadę w 1992 roku. Najsłynniejszym obiektem jest stadion olimpijski, mogący pomieścić 65 tysięcy widzów. 

Szybko zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na miasto! Tego dnia Bolek oddał nam pieniądze ze składki na campingi, których nie wykorzystaliśmy, postanowiliśmy wydać je na autobus turystyczny po Barcelonie. Mieliśmy mało sił na zwiedzanie, a chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej :) 

Barcelona to miasto w północno-wschodniej Hiszpanii, nad Morzem Śródziemnym, stolica prowincji o tej samej nazwie oraz wspólnoty autonomicznej Katalonii. Drugie co do wielkości miasto Hiszpanii. Główny ośrodek przemysłu kraju (samochody, komputery, prod. chemikaliów, przetwórstwo żywności) i finansowy regionu. Barcelona uważana jest za jedno z najpiękniejszych i najbardziej przyjaznych miast świata.

Bez problemu kupiliśmy bilety na autobus i zaczęliśmy zwiedzanie. Zjeżdżając ze wzgórza widzieliśmy przepiękne widoki, po prostu zapierały dech w piersiach. 




Po drodze widzieliśmy potężny pomnik Kolumba.



Nasz autobus turystyczny ma trzy trasy: czerwoną, zieloną i niebieską. My jechaliśmy czerwoną, ale przesiedliśmy się do zielonej. Była krótka, więc chcieliśmy zobaczyć ją jako pierwszą. Na autobus nie trzeba było długo czekać ;)


Zielona trasa to trasa głównie nadmorska. Z autobusu oglądaliśmy przepiękne hiszpańskie plaże, obiecując sobie, że następnego dnia tu przyjdziemy. 
Zobaczyliśmy również Torre Diagonal ZeroZero, jest to siedziba Telefónica, symbol nowoczesnej Barcelony.


Po objechaniu całej zielonej trasy, przesiedliśmy się do czerwonej i wysiedliśmy dopiero na Plaça de Catalunya – jest to plac położony w centrum Barcelony, na którym stykają się dzielnice Barri Gòtic, Raval, Ciutat Vella (stare miasto) i Eixample. Jest to równocześnie ważny węzeł metra, autobusów i punkt zbiegu kilku ważniejszych ulic i pasaży miasta.
Znajduje się tam piękna fontanna oraz Pomnik Francesca Macii.







Następnie pojechaliśmy zobaczyć symbol Barcelony - neogotycki kościół La Sagrada Familia (kościół Świętej Rodziny). Zaprojektowana przez Antoniego Gaudiego. Budowa została rozpoczęta w 1882 r., wciąż jest nieukończona, a mimo to robi ogromne wrażenie. Wyróżniają ją ogromne, strzeliste wieże dochodzące do 100m. wysokości, na które można wjechać windą oraz symbolika chrześcijańska we wszystkich elementach architektury. 






Zrobiliśmy drobne zakupy, rozłożyliśmy się w parku z przepięknym widokiem na Sagradę Familię i zjedliśmy drugie śniadanie.
Następnie wsiedliśmy w linię niebieską i jechaliśmy w stronę Palau Reial Pavellons Guell. Po drodze widzieliśmy niesamowitą architekturę miasta, m.in. budynek o nietypowych kształtach -  Casa Mila. 




Był straszny upał, dlatego szybko poszliśmy na autobus i pojechaliśmy zobaczyć Camp Nou – jest to stadion piłkarski drużyny FC Barcelona i reprezentacji Katalonii, mieści niemal 100 tyś. widzów i jest tym samym jednym z największych stadionów w Europie i na świecie. Do użytku oddano go w 1957 roku. Dawniej na stadionie tym odbywały się mecze reprezentacji Hiszpanii. UEFA przyznało stadionowi 5 gwiazdek.  W 1982 roku Jan Paweł II odprawił tam mszę dla 120 tyś osób. Często też na boisku tym organizowane są różnego rodzaju koncerty i imprezy. Grali tam miedzy innymi Michael Jackson, U2, Pink Floyd i inni. 
Ciężko mu jednak zrobić jakieś ładne zdjęcie ;)


Następnie wsiedliśmy w czerwoną linię i pojechaliśmy na Plaça d'Espanya - jeden z głównych placów w Barcelonie, w dzielnicy Montjuïc, u podnóża wzniesienia o tej samej nazwie.
Plac położony jest u zbiegu kilku ważnych szlaków komunikacyjnych Barcelony - Gran Via de les Corts Catalanes, Avinguda del Paral·lel, Carrer de la Creu Coberta i Carrer de Tarragona. Należy do największych placów na terenie miasta.



Stąd poszliśmy zobaczyć Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej, które zlokalizowane jest na wzgórzu Montjuïc, na samym końcu Avinguda de la Reina Maria Crisitina. To muzeum sztuki plastycznej. Znajdująca się tu kolekcja jest połączeniem ekspozycji z dawniejszych muzeów: Museu d'Art de Catalunya (Romanizm, Gotyk, Renesans i Barok) i Museu d'Art Modern z jego zbiorami pochodzącymi z XIX i XX wieku.





Pewien Brazylijczyk poprosił mnie o zrobienie mu zdjęcia, miał Nikona tak jak ja, pewnie dlatego mi zaufał ;) Zapytał skąd jesteśmy, a gdy się dowiedział, że z Polski, pochwalił naszych wspaniałych siatkarzy. Ola była w siódmym niebie i wdała się z nim w długą pogawędkę ;)

Następnie pojechaliśmy czerwoną liną zobaczyć Port Vell. Akurat cumował prom, więc Michał był zachwycony, oglądał wszystko przez kraty i po prostu nie mógł się napatrzeć ;)







Potem zrobiliśmy zakupy i chcieliśmy przejechać się jeszcze autobusem, jednak okazało się, że na Plaça de Catalunya kończy swoją trasę. Musieliśmy więc wsiąść w metro i pojechać na Plaça d'Espanya, skąd poszliśmy pieszo pod autokar.


Na kolację zjedliśmy jajka sadzone, następnie umyliśmy się, rozłożyliśmy karimaty i poszliśmy spać. Po całym dniu zwiedzania byliśmy padnięci :)

Komentarze

  1. Ten bus turystyczny to był świetny pomysł. Bez niego umknęłoby nam dużo atrakcji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hiszpania to jeden z najpiękniejszych miejsc w Europie i na świecie, każdy kto jeszcze się zastanawia nad wyjechaniem/zwiedzaniem traci tylko czas.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Podróż poślubna - dzień dziewiąty

Ostatni dzień naszej podróży poślubnej... Wyspaliśmy się i po śniadaniu dopakowaliśmy resztę rzeczy do toreb, a następnie zanieśliśmy je do przechowalni, oddaliśmy klucz od apartamentu i ruszyliśmy na ostatni spacer po Corralejo. Nie bardzo chciało nam się wracać, na wyspie spędziliśmy naprawdę wspaniałe chwile, lecz wszystko kiedyś się kończy, a przed nami jeszcze wiele przygód ;) Tego dnia pogoda była piękna, usiedliśmy przy plaży i podziwialiśmy widoki. Fuerteventura była dobrym pomysłem na podróż poślubną. Po czterech autokarowych EuroTripach mieliśmy okazję wypocząć i zwolnić choć na chwilę ;)








Samolot powrotny mieliśmy późnym popołudniem, więc wybraliśmy się ostatni raz do naszej ulubionej pizzerii, a następnie wróciliśmy do hotelu. Gdy Michał skrył się w cieniu z laptopem, ja ostatni raz wskoczyłam do basenu, by popływać, a następnie delektować się słonecznymi promieniami na leżaczku ;) 



Niedługo później przyjechał autokar, mający nas zawieźć na lotnisko. Kolejki do odprawy był…

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…