Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2012 - dzień dwunasty

Dzień 12 (12 sierpnia 2012) - HISZPANIA

Rano po raz kolejny okazało się, że campingu nie będzie... Trochę było nam szkoda, ale w sumie mieliśmy fajną plażę w San Vicente de la Barquera, na której mieliśmy spędzić cały dzień. Śniadanie zjedliśmy w lasku iglastym zaraz obok plaży, a potem zabraliśmy nasze brudne ubrania i poszliśmy je wyprać. Na plaży są bardzo fajne prysznice, jednak były pilnowane, więc ja i Ola rozłożyłyśmy się za wydmą, a Michał biegał z miską pod prysznic, nabierał wody i w ten sposób udało nam się zrobić pranie :) Po praniu był czas na zasłużony odpoczynek i opalanie. Widoki były cudowne...




Początkowo przez nasze pranie siedzieliśmy na wydmie i patrzyliśmy tęsknym wzrokiem w stronę Oceanu, jednak nie wytrzymaliśmy tak zbyt długo i z naszym praniem przenieśliśmy się na plażę. Woda była po prostu cudowna! Musieliśmy parę razy przenieść się z naszymi rzeczami, bo były spore przypływy i woda co chwilę doganiała nasze koce ;)


Słoneczko tak grzało, że nasze pranie bardzo szybko wyschło i mogliśmy w końcu rozłożyć się na większym kocu. Podczas gdy ja i Ola się opalałyśmy, Michał budował piramidy z piasku. Taki nasz prywatny Egipt ;)


O godzinie 15 zebraliśmy się z plaży i poszliśmy się umyć pod prysznicami. Tak jak wspomniałam wcześniej, były one pilnowane, a my chcieliśmy umyć się żelem pod prysznic... Jednak bolkowicze są zdolni do wszystkiego i potrafią poradzić sobie z każdym problemem ;) Nasz plan był następujący: idziemy się szybko namoczyć pod prysznicem, wracamy za wydmę, smarujemy się żelem pod prysznic, po czym szybko wbiegamy pod prysznice, spłukujemy z siebie pianę i uciekamy zanim ochroniarka się zorientuje. I udało się! Głowy co prawda musiałyśmy umyć za wydmą, Michał nosił nam wodę w misce, ale byliśmy umyci i bardzo zadowoleni. 
Z pozytywnym nastawieniem poszliśmy do sklepu kupić bagietki, a następnie w lasku iglastym na naszej butli gazowej przygotowaliśmy obiad. Pulpety ze słoiczka z bagietką... Zawsze mogło być gorzej ;)
Po obiedzie trochę popsuła się pogoda, więc zostaliśmy w lasku i graliśmy w karty. To był taki leniwy dzień... Jednak odpoczynek dobrze nam zrobił. 
Na wieczór sam na sam z Miśkiem poszliśmy na spacer po plaży... Oglądaliśmy zachodzące słońce, zbieraliśmy muszelki i rozmawialiśmy, było naprawdę cudownie!
O godzinie 22 wsiedliśmy do autokaru, to była dość spokojna noc.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Wilczy Wąwóz 2015

Dzień 11 czerwca 2015 r. postanowiliśmy spędzić aktywnie. Już od dawna planowaliśmy jakiś nieduży wypad w góry, ale za każdym razem pogoda płatała nam figle i byliśmy zmuszeni zmieniać plany. Lecz tego dnia się nie poddaliśmy, spakowaliśmy Mordka do bagażnika, Marty rodziców wcisnęliśmy na tylne siedzenie naszej Corsy i ruszyliśmy do Czech! Jak zwykle z opóźnieniem, ale to pomińmy ;)

Droga do Czech jakoś nam się dłużyła, ze względu na Mordka zrobiliśmy parę przystanków.

Standardowo na granicy wymieniliśmy trochę złotówek na korony. Dowiedzieliśmy się też, że jest remont drogi i lepiej jeśli pojedziemy inną tras, tak też zrobiliśmy, bo obydwie trasy nie były nam obce ;) jak miło było znów znaleźć się w tym miejscu! Wjechaliśmy na parking (50 koron) i pierwsze co zrobił nasz Mordek, to władowanie się do rzeki ;)

Po kupieniu biletów do Skalnego Miasta, dowiedzieliśmy się, że odcinek drogi prowadzący do okrężnego szlaku w Teplicach jest zamknięty, są za to alternatywne trasy przez Wilczy…