Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2012 - dzień piętnasty

Dzień 15 (15 sierpnia 2012) - PORTUGALIA

Obudziliśmy się naprawdę wyspani i zadowoleni, a na dodatek okazało się, że pogoda jest cudowna! Po tylu dniach naszego wyjazdu doczekaliśmy się w końcu campingu! Byliśmy tacy szczęśliwi. Pierwsze co zrobiliśmy to rozłożyliśmy nasze mokre namioty, poszliśmy się umyć, zrobiliśmy porządki w torbach i pranie. Wszystko tak szybko schło :) Zjedliśmy obiad i okazało się, że jest już godzina 16! 

We trójkę poszliśmy na autobus do Porto - miasta wina, żeglarzy, złotych plaż i zabytkowych kamienic. To tu, w malowniczym Porto nad rzeką Duero, od wieków wytwarza się najlepsze wino na świecie. To również tu urodził się znany podróżnik - książę Henryk Żeglarz. Współczesne Porto, dawniej skromna osada rybacka, to - obok Lizbony - najważniejsze miasto handlowe Portugalii.

Jazda autobusem minęła bardo szybko, kierowca strasznie pędził wąskimi uliczkami, musieliśmy trzymać się poręczy ;) Widoki z autobusu były boskie!




Wysiedliśmy w samym centrum, kupiliśmy mapkę i zaczęliśmy zwiedzać. Pierwszą atrakcją był urząd miejski (Câmara Municipal do Porto), został zaprojektowany przez architekta Correia da Silva, jego budowę rozpoczęto w roku 1920. 



Po drodze widzieliśmy również Kościół i Wieżę dos Clérigos (Igreja e Torre dos Clérigos). Jest to jedna z bardziej znanych budowli w Porto oraz ważny symbol miasta. Był również jednym z pierwszych barokowych kościołów wzniesionych w całej Portugalii. Wznosząca się w górę wieża jest doskonale widoczna z wielu punktów miasta i stanowi doskonały punkt orientacyjny dla turystów. Ta barokowa XVIII-wieczna konstrukcja jest dziełem włoskiego architekta Nicolau Nasoni. Budowa kościoła rozpoczęła się w 1732 roku i została ukończona w 1750. 


Trochę dalej znaleźliśmy Igreja dos Carmelitas. Kościół należał do byłego klasztoru, obecnie zajmowany przez Gwardię Narodową . Bardzo spodobał mi się budynek kościoła jak i okolica dookoła niego. 






Przeszliśmy się po mieście, trafiliśmy również na slumsy, które są tam obecne. Mimo wszystko miasto wywarło na nas ogromne wrażenie, jest niesamowite. Dobry humor nas nie opuszczał :)







Następnie poszliśmy w kierunku rzeki, zobaczyliśmy Museu do Vinho oraz Igreja de São Francisco - Kościół św. Franciszka jest najbardziej okazałą gotycką budowlą w Porto. Kościół ten został wybudowany w XV wieku z polecenia króla Ferdynanda I. W późniejszych latach do dekoracji kościoła dodano elementy barokowe, dzięki czemu obecnie gotycka architektura przeplata się z barokowym zdobnictwem i wystrojem wnętrza.


Po drodze wchodziliśmy do sklepów z pamiątkami, ja i Ola kupiłyśmy sobie śliczne kapelusze.
Nadbrzeże Cais da Ribeira po prostu nas zachwyciło! Cais da Ribeira to część Porto ulokowana nad brzegami rzeki, jest to jedna z najbardziej malowniczych części miasta, chętnie fotografowana o każdej porze dnia i zawsze pełna turystów. Znajdziemy tam wąskie z zabytkowymi budynkami uliczki, nabrzeże z przycumowanymi łodziami oraz wiele tradycyjnych małych restauracji i cukierni. W 1996 Cais de Ribeira zostało wpisane na listę UNESCO.







Po zrobieniu mnóstwa zdjęć przeszliśmy przez most Ponte Luis I (widoczny na zdjęciach powyżej) – to dwukondygnacyjny, łukowaty most, który łączy Porto z Vila Nova de Gaia nad rzeką Douro. W czasach, gdy go wybudowano był najdłuższym mostem tego typu na świecie (172m). Otwarty w 1886 roku, został zaprojektowany przez Eiffel’a, zanim ten zaprojektował słynną wieżę w Paryżu. Górny poziom jest przeznaczony dla metra, natomiast niższy poziom wykorzystywany jest przez samochody i pieszych.

Po drugiej stronie rzeki szukaliśmy winiarni i trafiliśmy do Quinta do Noval (1715r.), gdzie degustowaliśmy wina. Po długim namyśle dla mojego taty kupiliśmy czerwone wino BLACK, a dla nas białe wino, które wypiliśmy z Michałem już we Wrocławiu z okazji naszej trzeciej rocznicy ;)




Po powrocie na nasz camping, poszliśmy do sklepu po arbuza i wybraliśmy się na plażę, żeby uczcić ten wyjazd. Piliśmy wino, które kupiliśmy w Bradze i słuchaliśmy szumu Oceanu...
Po szybkiej kolacji i prysznicu, zmęczeni poszliśmy spać w suchym namiocie :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Wilczy Wąwóz 2015

Dzień 11 czerwca 2015 r. postanowiliśmy spędzić aktywnie. Już od dawna planowaliśmy jakiś nieduży wypad w góry, ale za każdym razem pogoda płatała nam figle i byliśmy zmuszeni zmieniać plany. Lecz tego dnia się nie poddaliśmy, spakowaliśmy Mordka do bagażnika, Marty rodziców wcisnęliśmy na tylne siedzenie naszej Corsy i ruszyliśmy do Czech! Jak zwykle z opóźnieniem, ale to pomińmy ;)

Droga do Czech jakoś nam się dłużyła, ze względu na Mordka zrobiliśmy parę przystanków.

Standardowo na granicy wymieniliśmy trochę złotówek na korony. Dowiedzieliśmy się też, że jest remont drogi i lepiej jeśli pojedziemy inną tras, tak też zrobiliśmy, bo obydwie trasy nie były nam obce ;) jak miło było znów znaleźć się w tym miejscu! Wjechaliśmy na parking (50 koron) i pierwsze co zrobił nasz Mordek, to władowanie się do rzeki ;)

Po kupieniu biletów do Skalnego Miasta, dowiedzieliśmy się, że odcinek drogi prowadzący do okrężnego szlaku w Teplicach jest zamknięty, są za to alternatywne trasy przez Wilczy…