Bolek 2012 - dzień siedemnasty

Dzień 17 (17 sierpnia 2012) - HISZPANIA 

O godzinie 2 w nocy byliśmy w Salamance. Jest to miasto w zachodniej Hiszpanii, nad rzeką Tormes. Stolica prowincji Salamanca w regionie Kastylia i León. Ośrodek handlowy, przemysłowy oraz naukowy i turystyczny. Wyjątkowość Salamanki została doceniona poprzez umieszczenie jej na Liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO (1988 r.). W 2002 r. została Europejską Stolicą Kultury.
Trochę się baliśmy zwiedzać nocą bez mapy, ale mimo to we dwójkę ruszyliśmy na miasto. Po długim spacerze i krótkim przystanku w barze zaszliśmy na Plaza Mayor – jest to plac główny wybudowany w XVIII wieku, zaliczany do najpiękniejszych w Hiszpanii. Stoją przy nim trzykondygnacyjne kamienice oraz dwa ratusze. Większy z ratuszy ozdobiony jest zegarem i dzwonnicą a fasada medalionami z wizerunkami bohaterów Hiszpanii. Wygląda przepięknie, szkoda, że nie mogliśmy zwiedzić miasta w dzień. 



O godzinie 3:30 Pan Tadziu wpuścił nas do DUETu, próbowaliśmy jakoś zasnąć. O 7 Byliśmy już w Segovii, ale wstaliśmy dopiero o 9. Zjedliśmy szybkie śniadanie i we czwórkę poszliśmy zwiedzać miasto. Już z naszego parkingu widać było Catedral de Nuestra Señora de la Asunción de San Frutos.


Segowia (hiszp. Segovia) to miasto w środkowej Hiszpanii, w regionie Kastylia i León, stolica prowincji Segovia. Położona u podnóża gór Sierra de Guadarrama, na wysokości 1000 m n.p.m. Od 1985 roku Segowia może poszczycić się obecnością na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Punkt Informacji Turystycznej był jeszcze zamknięty, ale mimo to dostaliśmy mapkę miasta. Miasto bardzo mi się podobało, przepiękne krajobrazy i kolory... Warto to zobaczyć ;)






Pierwszą atrakcją na naszym planie zwiedzania był Alcázar, który powstał nie później niż w 1122 roku. Wznosi się na stromej skale pomiędzy korytami dwóch rzek: Eresma i Clamores. Alcázar de Segovia reprezentuje z zewnątrz architekturę romańsko-gotycką, natomiast w jego wnętrzach napotkamy liczne przykłady sztuki mudéjar. Alcázar powstał jako twierdza, ale na przestrzeni lat pełnił także funkcje pałacu królewskiego, więzienia i siedziby szkoły artylerii.



W tajemnicy przed Michałem kupiłyśmy z Olą i Majką bilety na wieżę. Michał ma lęk wysokość. Gdy dowiedział się co zrobiłyśmy był wściekły, całą drogę po schodach marudził i był po prostu nieznośny. Mimo to naprawdę warto było znaleźć się na szczycie tej wieży. Widoki były niesamowite! 








Na wieży zjedliśmy drugie śniadanie i ruszyliśmy dalej w drogę. Zrobiliśmy jeszcze parę zdjęć przed Alcázarem.



Zatrzymaliśmy się na Plaza de la Merced, musieliśmy chwile odpocząć. Był straszny upał, ale cieszyło nas to ;) Po jakimś czasie dotarliśmy na Plaza Mayor pod Catedral de Nuestra Señora de la Asunción de San Frutos. Ta późnogotycka budowla zbudowana na przełomie XVI i XVII wieku ze względu na swój elegancki wygląd jest określana „damą” pośród hiszpańskich katedr. Zrobiła na nas ogromne wrażenie.




Po drodze widzieliśmy również  kościół San Martin z XII wieku. Idąc dalej podziwialiśmy wspaniałe widoki i architekturę Segowii. 







I w końcu dotarliśmy do najciekawszego dla nas zabytku, najważniejszej spuścizny architektonicznej z czasów Imperium Rzymskiego na terenie Hiszpanii, czyli potężnego bo zbudowanego z około 25 tysięcy granitowych bloków Aqueducto de Segovia. Wspomniany Akwedukt liczy sobie ponad 170 łuków wznoszących się ponad placem Azognejo na wysokość prawie trzydziestu metrów. Ta wykonana najprawdopodobniej na przełomie I i II wieku budowla znajduje się w herbie miasta. Wygląda niesamowicie!








Wzięliśmy jeszcze jedna mapę z Punktu Informacji Turystycznej i poszliśmy szukać sklepu. Gdy wróciliśmy pod nasz DUET Bolek zabrał wszystkich bolkowiczów do parku, w którym zjedliśmy obiad, a na deser świeżo zerwane migdały i śliwki.


Później, już we trójkę, znaleźliśmy toaletę publiczną i sklep. Chcieliśmy kupić wino, ale sprawdzili nam paszporty, musieliśmy zadowolić się innym napojem ;)
O godzinie 19 wyjechaliśmy do Madrytu, do którego dotarliśmy o godzinie 21. Kupiliśmy w małym markecie arbuza, bagietki i wino, po czym znaleźliśmy sobie idealne miejsce do spania w pobliskim parku. Na koniec dnia poszliśmy się jeszcze przejść po parku, zjeść arbuza i wypić wino. Dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. To był udany dzień... 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)