Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2012 - dzień siódmy

Dzień 7 (7 sierpnia 2012) - FRANCJA

Rano okazało się, że w nocy na parking przyszło całkiem sporo bolkowiczów, którym także przeszkadzali studenci. Zjedliśmy szybkie śniadanie i tuż przed odjazdem poszliśmy jeszcze zrobić zdjęcia przy katedrze, koło której przechodziliśmy nocą. Zdążyliśmy jeszcze znaleźć toaletę i Punkt Informacji Turystycznej, z którego oczywiście musiałam wziąć mapkę miasta.

Vienne, miasto w południowo-wschodniej Francji, nad rzeką Rodan, na południe od Lyonu, w departamencie Isère. 29 tys. mieszkańców, zespół miejski 40 tys. mieszkańców (1990).
Galorzymska Vienna, główny ośrodek celtyckich Allobrogów. Od 121 p.n.e. przeszło pod panowanie Rzymu. Od III-IV w. siedziba biskupstwa, od ok. 450 arcybiskupstwa. W V w. stolica Burgundii, w 534 włączone do państwa Franków. 879 hrabia Vienne koronował się na króla Dolnej Burgundii. Od XI w. pod rządami miejscowych arcybiskupów, którzy w 1023 otrzymali tytuł hrabiów Viennois. W XII w. tytuł hrabiowski przejęli władcy Delfinatu. 1349 włączone do Francji. Miejsce obrad soboru vienneńskiego (1311-1312).



Katedra w Vienne

O godzinie 10 ruszyliśmy w drogę i po trzech godzinach jazdy dotarliśmy do miasteczka Le Puy-en-Velay. Bardzo ciekawe miasto położone na terenie wygasłych wulkanów, otoczone jest wzniesieniami i czarnymi skałami. Najciekawszą atrakcją jest usytuowana na wzgórzu katedra Saint Michel d`Aiguilhe. Świątynia wybudowana została na szczycie wznoszącej się na wysokość 85 m stromej skały i w jakimś sensie stanowi jej zwieńczenie. Niewielkie rozmiary kościoła zostały wymuszone brakiem wystarczającej płaskiej powierzchni. Wygląda to wspaniale, jednak nie wyobrażam sobie wspinaczki na szczyt. 



Standardowo porobiliśmy sobie zdjęcia, jednak wiedząc, że w miasteczku nie ma jakiś większych atrakcji, zdecydowaliśmy się na chill out w parku, z którego mieliśmy świetny widok na świątynię. Po drodze kupiliśmy pizze w piekarni, lecz okazała się paskudna, Michał musiał pobiec i kupić mi bułkę ;)
Na naszym pikniku w parku mieliśmy spać, ale graliśmy w karty i piliśmy Sangrię...


Gdy przyszliśmy pod nasz DUET na zbiórkę, okazało się, że musimy czekać na kogoś, bo jak się później okazało, źle usłyszał i zamiast przyjść na 15:30, przyszedł na 16:30.

W drodze do kolejnego francuskiego miasteczka - Mende, wiele osób błagało o postój, jednak Bolek był trochę wkurzony tym godzinnym opóźnieniem, więc co chwile wymyślał hasła typu: "Jadąc do Mende, sikać nie będę", czy "Wjadę do Mende i sikać będę". 
W Mende mieliśmy tylko godzinę, dlatego wraz z Olą stwierdziłyśmy, że umyjemy sobie głowy i nie będziemy zwiedzać. 

Pamiątkowe zdjęcie w Mende ;)

Noc spędziliśmy w namiotach na parkingu przy miasteczku z wielkim zamkiem na wzgórzu - Najac. O 23 zjedliśmy kolację, pograliśmy trochę w karty i poszliśmy spać. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!
Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutej…