Bolek 2012 - dzień trzeci

Dzień 3 (3 sierpnia 2012) - AUSTRIA/WŁOCHY


Około godziny 8 Bolek obudził wszystkich i po 40 minutach byliśmy już najedzeni i spakowani... W międzyczasie zorientowaliśmy się, że z naszego parkingu cudownie widać Alpy, których nie ujrzeliśmy w nocy. Widok zapierał dech w piersiach!



Jadąc przez Alpy również nie mogliśmy przestać zachwycać się tymi niespotykanymi dla nas widokami... 





Krótki postój na stacji :)

Podróż przez Alpy była ciekawa i minęła dość szybko. Myśleliśmy, że zatrzymamy się bliżej jeziora Garda, ale stanęliśmy na parkingu Gardalandu (wielkiego parku rozrywki), więc do plaży mieliśmy około 2 km. 
Po zjedzeniu "obiadu" (konserwa i pasztet z chlebem) ruszyliśmy nad jezioro na pierwszą kąpiel. Woda była ciepła i dość czysta, ale dno bardzo kamieniste, dlatego nie polecam wchodzenia tam bez butów do pływania, bo nie jest to zbyt przyjemne uczucie ;) Wybraliśmy się również na spacer po pobliskim campingu, mają tam niezłe luksusy, ale na nasz DUET i tak nie narzekamy.






Po powrocie na parking udaliśmy się do marketu. Zdążyliśmy w ostatniej chwili wybłagać, żeby jeszcze nie zamykali. Te zakupy nauczyły nas czegoś... Trzeba dokładnie sprawdzać co się kupuje, a tym bardziej będąc za granicą! Nasz kolega na prośbę dwóch koleżanek kupił im dwa wina, które okazały się być octem winnym! Wszyscy dosłownie płakali ze śmiechu ;)

Przed 23 wszyscy poszli spać na dzikusa (tak nazywamy spanie w miejscach publicznych), a my z Olą, Majką, Damianem i jego kolegom zostaliśmy przy autokarze, trochę wypiliśmy i graliśmy w karty. Była niezła zabawa, jednak po 23 zostaliśmy wyrzuceni z parkingu Gardalandu, ponieważ nocą nikt nie może na nim przebywać...  Pan Tadeusz musiał przeparkować autokar, przez co zostaliśmy zmuszeni do spania w dusznym DUECIE, zamiast na naszych wygodnych karimatach. To była ciężka noc...

1 komentarz:

  1. DUET... nasz dom na 26 dni. Chce już kolejnego BOLKA...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)