Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2012 - dzień dwudziesty piąty

Dzień 25 (25 sierpnia 2012) - AUSTRIA/CZECHY

Tego dnia byliśmy w Wiedniu - jest to stolica i największe miasto Austrii. Znajduje się w północno-wschodniej części kraju, nad Dunajem. Jest miastem statutarnym, tworząc jednocześnie odrębny kraj związkowy. Historyczne centrum miasta, pełne zabytków ze wszystkich epok historycznych z przewagą XIX-wiecznego historyzmu i secesji przełomu XIX i XX w., zostało w 2001 wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ze względu na bogactwo atrakcji, należy do najchętniej odwiedzanych miast Europy.

Bolek wysadził nas w parku zaraz obok Prateru, jest to jeden z najlepiej wyposażonych parków rozrywki w Europie. Do jego najsłynniejszych obiektów należy zbudowane w 1896 r. przez angielskiego inżyniera Waltera Basseta, Wielkie Koło, Riesenrad, jeden z symboli miasta. Dzisiaj Prater to także ogromny teren rekreacyjny i park sportowy. Tutaj znajdują się: piłkarski stadion, tor wyścigów konnych Freudenau, baseny kąpielowe, korty tenisowe, pole golfowe i ścieżki rowerowe. Jest także planetarium oraz wiele restauracji i bufetów na świeżym powietrzu. Tutaj także, w pobliżu wesołego miasteczka, znajdują się pawilony i wielkie tereny targowe, gdzie odbywają się doroczne Targi Wiedeńskie i liczne ekspozycje czasowe. 

Najpierw poszliśmy się umyć, a następnie ruszyliśmy na miasto. Byliśmy bardzo głodni, a większość restauracji była jeszcze zamknięta, dlatego zdecydowaliśmy się zjeść w barze z kurczakami. Było całkiem smacznie, ale całą naszą trójkę bolały po tym brzuchy, jednak dzielnie szliśmy dalej.


Następnie weszliśmy do dość sporego budynku, w celu skorzystania z toalety. Budynek okazał się pusty, a światło w toaletach nie działało (dobrze, że zawsze mamy ze sobą latarki). 


Po drodze spytaliśmy o Informację Turystyczną. Mieliśmy do niej dość spory kawałek, więc szliśmy podziwiając architekturę miasta, co chwile odpoczywając.






Po jakimś czasie dotarliśmy do Punktu Informacji Turystycznej, w którym dostaliśmy mapkę miasta i ruszyliśmy w trasę. Zaraz obok punktu znajduje się Plac Albertina - to przedsionek Hofburga. Na szczycie Albertiny stoi posąg konny arcyksięcia Alberta, który pod miejscowością Custozzy zwyciężył Włochów. 

Następnie zobaczyliśmy Katedrę, którą nazwano na część św. Szczepana, pierwszego męczennika chrześcijaństwa, to samo centrum i serce Wiednia. Stoi na tym miejscu od ponad 800 lat, choć uległa w tym czasie licznym przebudowom. Dominuje w niej jednak styl późnogotycki. Najstarsze fragmenty świątyni to Brama Olbrzymów i Wieże Pogańskie, pozostałe po romańskim kościele z XIII w. Katedra, zniszczona w czasie II wojny światowej, została odbudowana w dawnym kształcie wysiłkiem całego narodu. W podziemnej krypcie pod głównym ołtarzem znajdują się urny ze szczątkami Habsburgów.






Pomału ruszyliśmy dalej, zaczynaliśmy robić się zmęczeni.. 





Dotarliśmy pod Pałac Hofburga  - budynek pochodzi z XIII wieku, od tego czasu aż do 1918 roku rezydowali tam kolejni władcy austriaccy. Budynek był wielokrotnie rozbudowywany i udoskonalany. Mimo to jest miejscem gdzie na wieki przetrwał ogrom dziedzictwa narodowego Austrii. Pałac składa się z kilku części, najstarszą z nich jest Dziedziniec Szwajcarski, tam dawniej rezydowała broniaca palacu gwardia szwajcarska. Aktualnie w Pałacu, w skrzydle Leopolda znajduje się rezydencja prezydenta Austrii, natomiast w apartamentach Franciszka Jozefa mieści się muzeum. W muzeum tym znajdują się skarby kultury sakralnej oraz świeckiej. 
Odpoczęliśmy tam trochę, mocząc zmęczone nogi pod kranikiem :)



Przy pałacu znajduje się przepiękna brama zamkowa (Äußeres Burgtor).




Nie mieliśmy już sił na dalsze zwiedzanie, więc zaczęliśmy powoli wracać piechotą pod autokar. Po drodze zrobiliśmy drobne zakupy. 
Zobaczyliśmy jeszcze Kościół Karola Boremeusza.  Jest budowlą wzniesioną w powiązaniu epidemią dżumy. Z całą pewnością jest on najpiękniejszą barokową budowlą w całej Europie. Ostatnia epidemia dżumy skłoniła Karola VI do ufundowania w roku 1713 tej oto budowli. Patronem został św. Karol Boremeusz, będący arcybiskupem Mediolanu w czasach epidemii dżumy w 1576 roku.Budowla pod względem architektonicznym słynie z portyku umieszczonego na dwóch kolumnach, które są dzwonnicami. Na ich ścianach znajdują się unikatowe, spiralnie rozmieszczone płaskorzeźby. Plan kościoła można określić jako elipsę połączoną z krzyżem greckim.



Chwilę odpoczęliśmy przy wspanialej fontannie.





Gdy wróciliśmy pod autokar zostało tylko 20 minut do odjazdu, dlatego szybko się ogarnęliśmy i po chwili byliśmy już w drodze.
Około godziny 22 dojechaliśmy do Pragi, która przywitała nas chłodem i deszczową pogodą. Rozłożyliśmy namiot koło stadionu i poszliśmy spać. 

Komentarze

  1. Marta :) Świetny blog! Aż mi się znowu zachciało wyjazdów z Bolkiem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Chorwacja 2013 - dzień trzeci

1 maja 2013
Po śniadaniu zjedzonym na naszym wspaniałym tarasie zeszliśmy na plażę, chwilę posiedzieć i popodziwiać widoki :) Wciąż byliśmy oczarowani tym miejscem.

Następnie wybraliśmy się w drogę do Bośni i Hercegowiny do miejscowości Mostar. W międzyczasie zatrzymaliśmy się przy małym straganiku i kupiliśmy miód lawendowy i pomarańcze.  Na granicy chcieliśmy się jeszcze upewnić, czy mamy wszystkie potrzebne nam rzeczy: "- Paszporty mamy? - Mamy. - Zieloną kartę mamy? - Mamy. - Dowód rejestracyjny auta mamy? - ... Ups... Został w Podacy!" Nie mogliśmy jednak zawrócić na granicy, było już za późno. Trochę się stresowaliśmy, ale sprawdzili tylko, nasze paszporty i zieloną kartę :) Całą drogę jechaliśmy bardzo przepisowo. 
Mostar jest jednym z najpiękniej zlokalizowanych miast Bośni i Hercegowiny, położonym u podnóża gór i wzdłuż nurtu rzeki Neretwy. Od marca 1992 roku Mostar znajdował się w granicach niepodległej Bośni i Hercegowiny, ale przez półtora roku toczyły się tu wal…

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…