Bolek 2013 - dzień szósty

6 sierpnia 2013 - Włochy

Gdy rano obudziliśmy się na plaży w Metaponto, zorientowaliśmy się, że ludzie spacerujący chodnikiem znajdującym się nad plażą, robią nam zdjęcia. Nie przejęli się nawet tym, że już nie śpimy, tylko wciąż bezczelnie się gapili i robili kolejne zdjęcia. Tak w sumie to nie dziwie się im, ale mogli chociaż nam przesłać te fotki ;)
Po ogarnięciu rzeczy, wsiedliśmy do DUETu i wjechaliśmy na camping, choć nie było to łatwe, bo było tam dość wąsko, a dostaliśmy jakieś miejsce na uboczu. Naszej radości chyba nie muszę tłumaczyć ;)

Po szybkim rozłożeniu namiotów od razu poszliśmy umyć się pod normalnym prysznicem, potem z Olą zrobiłyśmy szybkie pranie, a Michał w tym czasie pilnował ładujących się telefonów i aparatów, grając jednocześnie na gitarze, więc dookoła niego zebrała się spora grupa bolkowiczów. Gdy już wszystko było gotowe, a Michał pomógł mi wykręcić i rozwiesić pranie, mogliśmy w końcu zająć się jedzeniem. Było cudownie! :)




A tak wyglądało nasze "obozowisko", nic dziwnego, że dostaliśmy miejsce na uboczu ;)


Po obiedzie we trójkę wybraliśmy się na spacer po okolicy. Było dość upalnie, ale dzięki temu, że mieliśmy camping, nic nie mogło popsuć naszych wspaniałych humorów ;)








Po dość długim spacerze, dotarliśmy na plaże obok naszego campingu. Po drodze wymyślałyśmy z Olą różne śmieszne wierszyki ;)





Po powrocie na camping zrobiliśmy kukurydze na kolację (zostało nam jeszcze parę z Villa Rosa) i smakowała ciut lepiej ;)
Następnie większą grupą usiedliśmy na karimatach i o 19 rozpoczęła się bolkowa integracja. Michał grał na gitarze, wszyscy śpiewaliśmy, a gdy nie znaliśmy piosenki, korzystaliśmy ze śpiewnika. Ciągle po grupie krążyły trzy butelki alkoholu (wino, piwo i jeszcze jedno wino) i muszę przyznać, że tylko jedno dało się jeszcze jakoś pić, reszta była po prostu paskudna ;) Nasza integracja trwała do godziny 21, a potem poszliśmy się myć (w końcu mieliśmy normalne prysznice!).





Po umyciu się wróciliśmy do namiotów i chcieliśmy iść już spać, jednak na campingu była jakaś impreza, więc poszliśmy zobaczyć co tam się dokładniej dzieje. Okazało się, że były to przedstawienia dzieci, bawiliśmy się świetnie oglądając tańczące dzieciaki ;)


(W butelce, którą trzyma Misiek było wino... Nie polecam xD)


Nie siedzieliśmy tam jednak długo, bo byliśmy dość zmęczeni, wróciliśmy więc do namiotów i spokojnie zasnęliśmy. W końcu byliśmy na campingu :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)