Przejdź do głównej zawartości

Chorwacja 2013 - dzień ósmy

6 maja 2013

Każdego dnia na nowo zachwycaliśmy się widokami z naszego tarasu, wciąż nie mogliśmy uwierzyć, że przez te parę dni mieszkamy w tak cudownym miejscu :)



Na ten dzień w planach mieliśmy Dubrownik. Jak wiadomo, żeby do niego dotrzeć, trzeba dwukrotnie przekroczyć granicę, ponieważ trzeba przejechać przez kawałek nadmorskiego terenu Bośni i Hercegowiny. Do domu cofaliśmy się parę razy, bo ciągle czegoś zapominaliśmy. Na terenie Bośni i Hercegowiny zatankowaliśmy na stacji paliw, po czym odjechaliśmy parę metrów, a tata z piskiem opon zawrócił na zakręcie wąskiej magistrali adriatyckiej, bo nie mogliśmy znaleźć jego portfela. Tata już prawie pokłócił się z kasjerem, ale okazało się, że portfel spokojnie leży w aucie... 

To była długa i pełna emocji droga, ale w końcu dotarliśmy na miejsce, wcześniej jednak podjechaliśmy do Lidla, a następnie zrobiliśmy zdjęcie z widokiem na miasto :)


Ciężko było znaleźć miejsce do zaparkowania auta, ale jakoś się udało ;)

Dubrovnik - „perła Adriatyku”, największy konkurent Wenecji w basenie morza Adriatyckiego. Jedno z najpotężniejszych miast Bałkan jest dziś wspaniałym skansenem architektury XVII i XVIII – wiecznej, który został wpisany na listę zabytków chronionych UNESCO. Potężny krąg murów obronnych z zachowanymi basztami i twierdzami wyznacza granice miasta, malowniczo położonego na cyplu u stóp góry Srd.


Pierwszym zabytkiem, jaki zobaczyliśmy była Wieża Dzwonniczo–zegarowa z XV w. Przetrwała ona trzęsienie ziemi, ale z powodu naruszenia jej konstrukcji pionowej pochylała się coraz bardziej w ciągu następnych wieków. Aby uniknąć jej zawalenia się, odbudowana została w XX w. Dzwon na Wieży jest ewenementem (drugi podobny jest w Wenecji), ponieważ w wybijaniu godzin pozostaje nieruchomy, natomiast dwie figury rycerzy z brązu: Maro i Baro uderzają w dzwon młotami trzymanymi w rękach. W dolnej części muru widoczna jest płyta pamiątkowa na cześć wizyty papieża Jana Pawła II w Dubrowniku 6 czerwca 2003 r.



Następnie przeszliśmy się ulicą Placa, zwaną również Stadun. Jest ona główną, kamienną arterią miasta. Niegdyś był to kanał miejski dzielący Dubrownik na dwie części - lądową i wyspową. Bogata zabudowa pałacowa bardzo ucierpiała podczas jedynej siły jaka pokonała Dubrownik - wielkiego trzęsienia ziemi w 1667 roku. Dziś większość budynków to skromne kamienice z identycznymi żaluzjami. Ulica jest świetnym punktem orientacyjnym łączącym najciekawsze zabytki miasta. Z zachodniej strony, przy bramie Pile można zobaczyć dwa klasztory: św. Klary i Franciszkanów, a także Wielką Fontannę Onufrego. Przeciwległy koniec, już przy samym porcie oferuje kolumnę sławnego Orlanda, wieżę zegarową, Pałac Sponza, małą fontannę Onufrego i Pałac Rektorów.

Weszliśmy również do punktu Informacji Turystycznej, żeby wziąć mapkę do mojej kolekcji ;)









Następnie usiedliśmy obok ogromnych murów obronnych i zjedliśmy drugie śniadanie, oczywiście po śniadaniu nie obyło się bez zdjęć ;)






Spacerując wąskimi uliczkami tego miasta naprawdę można poczuć jego potęgę, na każdym kroku natrafiamy na kamienne zabytki, wygląda to po prostu niezwykle. Oczywiście jest też mnóstwo sklepów z pamiątkami i restauracji ;)







Spacerując dotarliśmy do monumentalnych schodów z roku 1738, dzieło Pietra Passalacque, wzorowane na Schodach Hiszpańskich, prowadzą one do Kościoła św. Ignacego – jezuicki kościół w Dubrowniku. Wzniesiony jako barokowy jednonawowy kościół z reprezentacyjną fasadą, wzorowany na kościele św. Ignacego w Rzymie. Projekt wykonał architekt Ignazio Pozzo, a budowa zakończona została 1725 roku. 







Spacerując dalej podziwialiśmy pełne wąskich uliczek, kamiennych budynków, w całości otoczone potężnymi murami obronnymi miasto... Cudo!
Zastanawiam się tylko, dlaczego każda napotkana osoba tak zachwycała się naszym Mordkiem... On naprawdę jest taki piękny? ;)









Po drodze widzieliśmy również Katedrę z XVIII w. w barokowym stylu wg projektu rzymskiego architekta Buffaliniego, stanęła na miejscu poprzedniej świątyni, romańskiej bazyliki z XII w., która została całkowicie zrujnowana w tragicznym trzęsieniu ziemi 1667 r. 

I w końcu po długim spacerze dotarliśmy do portu! Zjedliśmy tam przepyszne lody i odpoczęliśmy na ławce. Pogoda pomału zaczynała się psuć, więc nasz odpoczynek nie trwał zbyt długo ;)










Droga do auta minęła nam dość szybko i idealnie zdążyliśmy schronić się w aucie przed potworną ulewą. Dubrownik jest miastem, z którym ciężko było mi się pożegnać, jest po prostu niezwykły i bardzo mnie zachwycił.




















W drodze powrotnej tata zatrzymał się, żeby zrobić jeszcze parę zdjęć i ruszyliśmy dalej. 



Mordek po drodze miał jeszcze jeden przystanek, jednak już po stronie Bośni i Hercegowiny :)


Pamiątkowym zdjęciem pożegnaliśmy również przekroczoną przez nas granicę.


W drodze do naszej Podacy zatrzymaliśmy się jeszcze przy straganiku, aby kupić miód i likier. Już od samej degustacji mogło zrobić się wesoło ;) Wybraliśmy miód lawendowy, mandarynkowy i cytrynowy, a likier gruszkowy :)


To był męczący i pełen wrażeń dzień... Dobrze było znaleźć się z powrotem w naszym małym raju :)

Komentarze

Popularne posty

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Bolek 2014 - dzień dziewiąty

9 sierpnia 2014
Nasz drugi dzień na kempingu, postanowiliśmy spędzić go dość leniwie...  Wstaliśmy o godzinie 8, w końcu naprawdę się wyspaliśmy! Nie trzeba było się o nic martwić, to wspaniałe uczucie! Po śniadaniu (makaron z pulpetami) zabraliśmy się za ładowanie telefonów i baterii z aparatów. Gdy jedno z nas pilnowało ładowarek i kontaktowało się z rodziną dzięki WiFi, drugie korzystało z największego z uroków kempingu, a mianowicie z prysznica! I tak na zmianę ;)

Gdy Ola, Ewelina i Gosia wróciły z zakupów, zmieniły nas przy ładowarkach. Wzięliśmy więc portfel i poszliśmy do marketu uzupełnić zapasy picia. Droga do najbliższego marketu była dość długa i bardzo dokuczał nam upał, jednak dzielnie szliśmy przed siebie ;)




Po powrocie na kemping, stwierdziliśmy, że to najlepszy moment na zrobienie sałatki owocowej! Tym bardziej, że przy wejściu na kemping stał straganik, na którym sprzedawane były owoce z pola. Kupiliśmy gigantycznego arbuza, banany, nektarynki, melona i winogrona. Zap…

Drezno i Pałac Moritzburg

Ostatnio przeglądając mapę w poszukiwaniu ciekawych miejsc niedaleko Wrocławia, nasz wzrok zatrzymał się na Dreźnie... Od razu zaczęliśmy wyszukiwać informacji na jego temat, a widząc na zdjęciach przepiękną panoramę tego niemieckiego miasta, zapragnęliśmy "zapinezkować" je na naszej mapie ;) I takim oto sposobem zebraliśmy ekipę i 9 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na podbój Niemiec ;) Droga minęła nam bardzo szybko i jest banalnie prosta. Wjechaliśmy na A4 pod Wrocławiem i z autostrady zjechaliśmy dopiero przy Dreźnie. 
Trochę o mieście. Drezno to miasto we wschodnich Niemczech, położone nad Łabą, stolica kraju związkowego Saksonia. Analiza śladów archeologicznych wskazuje na to, że zasiedlenie obszaru, na którym powstało miasto, nastąpiło już w epoce kamienia. W dokumentach zachowanych z 1206 nadmieniono po raz pierwszy istnienie Drezna, które następnie awansowało do rangi miasta-rezydencji Elektorów Rzeszy oraz króla. Drezno pełni rolę gospodarczego i kulturalnego centrum Saks…