Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2013 - dzień dwunasty

12 sierpnia 2013  - Włochy - Sycylia

Obudziłam się w nocy na plaży i zobaczyłam, że obok nas chodzi mnóstwo mrówek! Rozejrzałam się dookoła, ale okazało się, że chodzą tylko w naszą stronę... Zdziwiło mnie to i dokładnie przyjrzałam się w którym kierunku idą, zobaczyłam, że zmierzają prosto do torby Michała. Tylko dlaczego? I wtedy sobie przypomniałam... Winogron! Przecież Michał miał go jeszcze w torbie... Obudziłam więc Miśka, przenieśliśmy się z karimatami parę metrów dalej, wytrzepaliśmy torbę z mrówek i położyliśmy ją bliżej nóg, a nie naszych głów, tak jak to było wcześniej ;) Reszta nocy minęła w miarę spokojnie, a szum fal szybko nas uśpił...

Nad ranem obudziły nas rozmowy rybaków, którzy ze swoich łodzi przyglądali się nam. To pewnie nie był dla nich częsty widok, w końcu spaliśmy tam prawie całą naszą grupą, a było nas 35 osób ;)
Nawet na "plaży" walało się mnóstwo śmieci i gratów, których wieczorem nie widzieliśmy, naprawdę nie wygląda to zachęcająco i nie tego się spodziewałam...



Szybko zebraliśmy swoje rzeczy i poszliśmy do autokaru na śniadanie, a następnie ruszyliśmy na zwiedzanie miasta, tym razem pięcioosobową grupą. 

Palermo – miasto i gmina we Włoszech, w regionie Sycylia, w prowincji Palermo. Panormos powstało już w starożytności, jako kolonia fenicka. Palermo jest kulturalną, gospodarczą i turystyczną stolicą Sycylii. To główne sycylijskie centrum przemysłowe i handlowe. Główne gałęzie gospodarki to turystyka, usługi, handel i rolnictwo. 




Po drodze weszliśmy do ogrodu botanicznego, by chwilę odpocząć w cieniu niezwykłych drzew i krzewów.





Dojechaliśmy autobusem do dworca, a następnie znaleźliśmy Informację Turystyczną.  Miły, starszy Pan, jak tylko dowiedział się, że jesteśmy z Polski, zaczął nam mówić o Janie Pawle II. Nasz informator był cały w skowronkach, więc grzecznie go wysłuchaliśmy, a udzielił nam naprawdę sporo dobrych rad, co do zwiedzania miasta i ciekawych zabytków.









Po dość długim spacerze w końcu dotarliśmy do ładnego miejsca w tym niezbyt urzekającym mieście...
Kaplica Palatine – Cappellana Palatina - jest to kościół zbudowany na polecenie króla Rogera II w 1132 r. Składa się z trzech naw poświęconych Św. Pawłowi i Piotrowi. Turystów zachwyca starymi ikonami prawosławnymi oraz arabskimi mozaikami na suficie. Ikony przedstawiają historie biblijne. W górnej części przedstawiono oblicze Chrystusa Pantokratora. Belki naw głównych i pobocznych zdobią rzeźbienia arabskie przedstawiające zwierzęta, tancerzy oraz sceny z życia sądu islamskiego. Używana jako prywatna kaplica rodziny królewskiej.



Powolnym spacerem ruszyliśmy w dalszą drogą i podjęliśmy decyzję, że posłuchamy Pana z Informacji Turystycznej i wybierzemy się do miasteczka Monreale, które znajduje się na wzgórzu. 



Zobaczyliśmy jeszcze Norman Palace (Palazzo di Normani). Zbudowany przez saracenów na wzgórzu w miejscu starych ruin fenickich i rzymskich. Właściwie jest to rodzaj średniowiecznej twierdzy z IX wieku. Cechujący się połączeniem wpływów architektury europejskiej z arabską. Został rozbudowany przez Normanów. Z zewnątrz dość surowy we wnętrz zachwyca przepychem i bogactwem. Przepiękne łukowate okna oraz najpiękniejsza kaplica Palatine oraz Royal’s room (sala tronowa) zachwycają swoją lekkością i bogactwem. Obecnie siedziba rządu Sycylii.


Autobusem o numerze 389 przejechaliśmy przez Palermo i wysiedliśmy na pętli. Okazało się, że musimy pójść na jeszcze jeden autobus, który zawiezie nas na szczyt. Czekaliśmy na niego dość długo, co chwilę zatrzymywały się obok nas taksówki, z których nie mieliśmy zamiaru korzystać. 



Droga na górę była niezwykła, a widoki zapierały dech w piersiach. Już wtedy wiedzieliśmy, że podjęliśmy słuszną decyzję. Palermo i tak nam się nie podobało.

Monreale (góra królewska) jest dobrze widziana z Palermo. Miejscowość i gmina (prawie 40 tys. mieszkańców) we Włoszech, położona na Sycylii, 10 km na południowy zachód od Palermo, na zboczach wzgórza Monte Caputo w kotlinie Conca d'Oro. Wilhelm II Dobry (wnuk Rogera II) nie mógł znaleźć lepszego miejsca na wybudowanie kościoła i klasztoru, mając na celu ograniczenie rosnących wpływów biskupstwa Palermo. Dlatego też wraz z kościołem wzniesiono pałac arcybiskupi i budynki klasztoru benedyktynów. Otoczono je potężnymi murami z dwunastoma wieżami. Budowle te wielokrotnie przebudowywano i niewiele z nich zostało. 



Największym zabytkiem Monreale jest Katedra. Jej budowa rozpoczęła się w 1172 roku na zlecenie Wilhelma II, ówczesnego króla Sycylii. Z tym wydarzeniem związana jest pewna legenda. Wilhelmowi ukazała się we śnie Matka Boska, która nakazała mu za pieniądze ze skrytki jego ojca, którą miała mu wskazać, wybudować piękną i ogromną świątynię. Zaprojektowano ją w stylu normandzko-bizantyjsko-arabskim i jest to świadectwo obecności na Sycylii przedstawicieli tych trzech kultur.

Bryła budynku ma kształt typowy dla kościołów romańskich w odmianie normandzkiej. W XVIII do fasady dobudowano klasyczny portyk, co znacznie zmieniło kształt katedry. Zachodnie wejście ozdobione jest portalem z 1186 roku, przedstawiającym sceny z Biblii. Najbogatszą w ozdoby częścią fasady jest zewnętrzna ściana apsydy, pokryta mozaikami z czarnego, żółtego i białego kamienia.






Po obejściu miasteczka, które nas po prostu zachwyciło, poszliśmy na autobus i wróciliśmy do szarego Palermo. W autokarze usłyszeliśmy polaków, na początku się ucieszyliśmy, jednak po posłuchaniu ich rozmowy (a gadali tak, że wszyscy, choć ich nie rozumieli, to doskonale ich słyszeli), było nam po prostu za nich wstyd... Niektórzy nie powinni wyjeżdżać na wakacje za granicę... 

Kilkoma autobusami dojechaliśmy do największego teatru we Włoszech - Teatro Massimo. Pod względem wielkości zajmuje on trzecie miejsce na świecie po operach w Paryżu i Wiedniu. Na świecie słynie ze swojej doskonałej akustyki i Sali w kształcie podkowy. 



Następnie o godzinie 15 poszliśmy do McDonalda, w którym do godziny 19 ładowaliśmy baterie w telefonach i aparatach oraz graliśmy w karty.
W drodze powrotnej kupiliśmy Cannoli Siciliani, są to chrupiące rurki wypełnione po brzegi nadzieniem z sera ricotta. Ciastka te wywodzą się z Palermo i są uznane za tradycyjny sycylijski deser. Były przepyszne! Naprawdę warto je spróbować.

Po powrocie do autokaru, zdecydowaliśmy, że nie będziemy iść spać na plażę, tylko we trójkę prześpimy się obok naszego DUETu... To była ciężka noc... 

Komentarze

  1. Jeżeli kiedykolwiek będę chciał po plażować to na pewno nie w Palermo...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!
Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutej…