Przejdź do głównej zawartości

Adrszpaskie Skalne Miasto

Podczas ostatniego pobytu w Czechach postanowiliśmy, że niedługo tu wrócimy i odwiedzimy Adrszpaskie Skalne Miasto, którego nie udało nam się zwiedzić. Byliśmy wtedy już trochę zmęczeni i głodni... Jak zawsze dotrzymaliśmy słowa i 19 czerwca 2014 roku ruszyliśmy, tym razem w nieco innym składzie, do Czech! 
Oczywiście nie obyło się bez przygód... dwa razy musieliśmy zawracać, bo pomyliliśmy trasę, no ale daliśmy radę. Odwiedziliśmy ten sam kantor co poprzednim razem, natomiast granicę przekroczyliśmy w dość dzikim miejscu, a najlepsze było to, że był nią mostek ;)

Za parking zapłaciliśmy 100 koron, dość dużo, w porównaniu z parkingiem w Teplicach, gdzie było o połowę taniej. 


Za bilety do Skalnego Miasta zapłaciliśmy po 35 koron, a zaraz po wejściu ujrzeliśmy przepiękne jezioro. Aż chciałoby się w nim popływać ;)




Skały Adrszpaskie znajdują się w północno-zachodniej części masywu, w pobliżu wsi Adrszpach. Są to unikalne bloki piaskowcowe powstałe, podobnie jak pasmo Gór Stołowych w wyniku nierównej odporności skał na wietrzenie, które wymodelowała woda, mróz i wiatr.











Wiele skał posiada własną nazwę jak: Głowa cukru, Kochankowie czy Starosta i Starościna, Komin Cukrowy, Ząb, itd. Obszar Skał Adrszpasko-Cieplickich został objęty rezerwatem przyrody. Jest bardzo cenny nie tylko ze względów geologicznych i geomorfologicznych, lecz także pod względem różnorodności fauny i roślinności.












Głowa Lwicy


Jest tam naprawdę przepięknie, na każdym kroku zachwycaliśmy się widokami skał i niezwykłą roślinnością. 






Im dalej szliśmy, tym trasa była coraz trudniejsza. Co chwilę trafialiśmy na schody to w górę, to w dół. Muszę przyznać, że naprawdę dostaliśmy zadyszki ;)




Kochankowie











Na końcu cięższego odcinka znajduje się bardzo wąskie przejście. Przy samym dole, musieliśmy nawet trochę skulić ramiona, żeby nie dotykać ścian. Przynajmniej było tam chłodno ;)


I znów wróciliśmy do jeziorka! Postanowiliśmy je okrążyć, jednak wcześniej zrobiliśmy sobie małą przerwę. Ta wędrówka naprawdę nas zmęczyła, choć trochę się zawiedliśmy, że była taka krótka. Wybraliśmy trasę okrężną, wynoszącą 4 km długości, jej przejście zajęło nam około 2 godziny.






















 Jest to naprawdę przepiękne miejsce, warto było tam pojechać.


Po wyjściu ze Skalnego Miasta poszliśmy na obiad. Tym razem wzięłam sobie zapiekany ser , frytki i sos tatarski, a Michał kotleta z frytkami i surówką. Zapiekany ser jadłam pierwszy raz i zaskoczyło mnie, że jest tak dobry! 


Na koniec zajechaliśmy do Teplic i zrobiliśmy drobne zakupy ;)

Z Czech wracamy tak! ;)
Droga powrotna minęła bardzo szybko. Byliśmy naprawdę zmęczeni... A na dodatek autko zrobiło nam niespodziankę i woda z klimatyzacji zamiast skraplać się na zewnątrz, skraplała się do wewnątrz! Normalnie mały potop!


Poczytałam o moim problemie w internecie. Bardzo ucieszyło mnie, że nie tylko ja mam taki kłopot ;) Pokazałam to Michałowi, który stwierdził, że zajmie się tym. Pojechałam więc do niego, wziął autko na kanał, znalazł przyczynę i teraz wszystko działa tak jak powinno! :)


Komentarze

  1. Po zdjęciach sama mam ochotę tam pojechać! Wygląda wszystko przepięknie! Chyba namówie rodziców i się tam wybierzemy, bo widać że warto :)
    http://madejwrobel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa wycieczka widzę.. :) Super zdjęcia.

    Co powiesz na wspólną obserwację? Jeśli tak... Zacznij i odp. u mnie. :*
    http://green0floor0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne miejsce :) Jak będziesz miała szansę to możesz pojechać na Słowację w góry. Tam też jest przepięknie <3

    http://annafashionpl.blogspot.com/ - co powiesz o moim blogu? dopiero co zaczynam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. To jezioro kojarzy mi się z Morskim Okiem :) Przepiękne widoki i przepiękne zdjęcia!

    http://zamenaa.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  5. Absolutnie piękne miejsce, pomyśleć że nigdy o nim nie słyszałam. Jak to dobrze, że znalazłam Twojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Naprawdę piękne zdjęcia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale tam pięknie! nie byłam nigdy w Czechach, ale są na liście moich miejsc do zwiedzenia :P

    OdpowiedzUsuń
  8. prześliczne zdjęcia :) do Czech mam rzut kamieniem , więc może się tam wybiorę :)
    pozdrawiam i dodaję do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne widoki! :)
    Zapraszamy do nas:
    http://creative-fashion-by-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Adrspaskie skaly nie są nawet gorsze od Teplickich :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Марточка, ты сделала великолепные фото об этом удивительном природном заказнике!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Chorwacja 2013 - dzień trzeci

1 maja 2013
Po śniadaniu zjedzonym na naszym wspaniałym tarasie zeszliśmy na plażę, chwilę posiedzieć i popodziwiać widoki :) Wciąż byliśmy oczarowani tym miejscem.

Następnie wybraliśmy się w drogę do Bośni i Hercegowiny do miejscowości Mostar. W międzyczasie zatrzymaliśmy się przy małym straganiku i kupiliśmy miód lawendowy i pomarańcze.  Na granicy chcieliśmy się jeszcze upewnić, czy mamy wszystkie potrzebne nam rzeczy: "- Paszporty mamy? - Mamy. - Zieloną kartę mamy? - Mamy. - Dowód rejestracyjny auta mamy? - ... Ups... Został w Podacy!" Nie mogliśmy jednak zawrócić na granicy, było już za późno. Trochę się stresowaliśmy, ale sprawdzili tylko, nasze paszporty i zieloną kartę :) Całą drogę jechaliśmy bardzo przepisowo. 
Mostar jest jednym z najpiękniej zlokalizowanych miast Bośni i Hercegowiny, położonym u podnóża gór i wzdłuż nurtu rzeki Neretwy. Od marca 1992 roku Mostar znajdował się w granicach niepodległej Bośni i Hercegowiny, ale przez półtora roku toczyły się tu wal…

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…