Przejdź do głównej zawartości

Lublin 2014

Pod koniec roku szkolnego, gdy już czuć było wakacje, w naszej szkole została zorganizowana dwudniowa wycieczka do Lublina. Jako że bardzo lubimy zwiedzać, nie mogliśmy się nie zapisać, tym bardziej, że koszt tej wycieczki to tylko 50 zł, a w samym mieście Lublin jeszcze nigdy nie byliśmy :)

22 maja 2014 o godzinie 1 w nocy wyjechaliśmy z Wrocławia. Podróż jakoś się dłużyła, a nam nie udało się zasnąć... 
Około godziny 15 dojechaliśmy do Szkolnego Schroniska Młodzieżowego, w którym mieliśmy spędzić tę noc. Jak wyglądało? No jak schronisko ;) Nie były to jakieś ekstra luksusy, ale nawet tego nie oczekiwaliśmy. Ważne, że mieliśmy gdzie spać. Poza tym jesteśmy mało wymagający, nie w takich miejscach się spało :)

Zapraszam na stronę schroniska: http://www.ssm.lublin.pl/


Po obiedzie pojechaliśmy zwiedzić Państwowe Muzeum na Majdanku. 

Niemiecki obóz koncentracyjny w Lublinie, nazywany potocznie Majdankiem, powstał na mocy decyzji Heinricha Himmlera. Wizytując Lublin w lipcu 1941 roku, powierzył on dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim Odilowi Globocnikowi zadanie zbudowania obozu „dla 25-50 tys. więźniów, którzy byliby wykorzystywani w warsztatach oraz na budowach SS i policji”. Obóz miał stanowić rezerwuar darmowej siły roboczej dla realizacji planów budowy imperium germańskiego na Wschodzie.



Budowany od jesieni 1941 roku obóz nosił początkowo nazwę Kriegsgefangenenlager der Waffen SS Lublin – obóz dla jeńców wojennych, zaś w lutym 1943 roku został przemianowany na Konzentrationslager Lublin – obóz koncentracyjny. Oficjalne funkcje obozu jenieckiego i koncentracyjnego nie wyczerpywały zadań wyznaczonych Majdankowi przez władze niemieckie. KL Lublin stanowił także ogniwo realizacji „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej”. Był również wykorzystywany jako obóz karno-przejściowy dla polskiej ludności wiejskiej.



Obóz, usytuowany na południowo-wschodnich obrzeżach Lublina, przy drodze wiodącej do Zamościa i Lwowa, zajmował powierzchnię 270 ha. Składał się z trzech sektorów: segmentu SS, kompleksu gospodarczego oraz części więźniarskiej (Schutzhaftlager), którą tworzyło pięć tzw. pól z drewnianymi barakami do zakwaterowania więźniów. Prymitywne, niedbale sklecone, przez dłuższy okres funkcjonowania obozu pozbawione podstawowych urządzeń sanitarnych, z reguły przepełnione, tragicznie rzutowały na warunki egzystencji więźniów, zwiększając panującą w obozie śmiertelność. Sytuację pogarszał brak wody, żywności, odzieży, lekarstw. Wyraźna poprawa warunków bytowych nastąpiła dopiero pod koniec istnienia KL Lublin.





Więźniowie pochodzili prawie z 30 państw. Dominowali obywatele Polski (głównie Polacy i Żydzi), Związku Radzieckiego oraz Czechosłowacji (Żydzi). Poza Żydami i Polakami najliczniejszymi grupami narodowościowymi byli Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy. Przedstawiciele innych narodowości stanowili niewielki odsetek ogółu więźniów (m.in. Francuzi, Niemcy).




Od pierwszych chwil pobytu w obozie więźniom nieodłącznie towarzyszyły głód, strach, katorżnicza praca i choroby. Za wszelkie rzeczywiste czy wyimaginowane przewinienia spadały na nich dotkliwe kary i szykany. Życie więźnia było nieustannie zagrożone. Więźniowie umierali w następstwie tragicznych warunków bytowych, ginęli w egzekucjach, mordowano ich w komorach gazowych. Spośród prawdopodobnie 150 tys. więźniów, którzy przeszli przez Majdanek, wg najnowszych ustaleń życie straciło blisko 80 tysięcy osób. Dla zatarcia śladów zbrodni zwłoki pomordowanych i zmarłych palono na stosach spaleniskowych i w krematorium.



Tragiczna historia lubelskiego obozu koncentracyjnego dobiegła końca 23 lipca 1944 roku, po wkroczeniu do Lublina Armii Czerwonej. Wkrótce na terenie Majdanka zorganizowano obóz NKWD dla aresztowanych członków polskiego Państwa Podziemnego. W barakach byłego obozu przetrzymywano także przez pewien czas wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich.



Spacerując po terenie obozu czuliśmy się dość dziwnie... Wciąż wyobrażaliśmy sobie co musieli czuć ludzie przebywający w tym strasznym miejscu. Chyba nigdy nie zrozumiemy, jak człowiek może z takim okrucieństwem traktować drugiego człowieka. 

Wstęp na teren Muzeum jest bezpłatny, więcej informacji na: http://www.majdanek.eu/

Następnie wróciliśmy do schroniska, przebraliśmy się i poszliśmy zwiedzać miasto. 

Lublin – miasto wojewódzkie na pograniczu płaskowyżów Nałęczowskiego i Świdnickiego przy ujściu rzeki Czerniejówki i Czechówki do Bystrzycy. Największe miasto, ośrodek gospodarczy, naukowy i kulturalny po wschodniej stronie Wisły, z liczbą ludności ponad 350 tys. Ponadto stolica metropolii i diecezji lubelskiej Kościoła rzymskokatolickiego oraz stolica diecezji lubelsko-chełmskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.



Brama krakowska to historyczny symbol grodu, pozostałość po murach obronnych z XIV w. i obiekt strzegący niegdyś dostępu do Starego Miasta. Pierwotnie brama miała wygląd gotycki, a w XVIII w. nadano jej charakter barokowy. Brama składa się z pięciu kondygnacji, gdzie obecnie mieszczą się zbiory Muzeum Historii Miasta Lublina, są to m.in. ekspozycje archeologiczne, malarstwo, ilustracje, liczne archiwalia odnoszące się do dziejów i historii Lublina oraz inne zabytki historii i sztuki. Na wieży Bramy Krakowskiej można podziwiać zegar z XVI w.



Nowy ratusz w Lublinie

Wieża Trynitarska to neogotycka wieża-dzwonnica z XVII w., będąca obecnie najwyższym (40 m) zabytkowym punktem wysokościowym w mieście. Pierwotnie była jedynie furtą klasztorną stanowiącą wejście do katedry św. Jana Chrzciciela lub szkoły. W 1627 r. podniesiono ją i przeznaczono na dzwonnicę. Początkowo należała do zakonu jezuitów, a następnie przeszła w ręce ojców trynitarzy, w 1818 r. stała się własnością miasta. 


Archikatedra św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty z XVI w. to największy kościół w Lublinie będący perłą baroku na Lubelszczyźnie. Pierwotnie był siedzibą zakonu jezuitów, którzy dobudowali kompleks budynków dla kolegium i szkoły, potem klasztor przejęli ojcowie trynitarze. Na początku XIX w. utworzono w kościele diecezję lubelską, a obecnie pełni funkcję kościoła archikatedralnego Archidiecezji lubelskiej. Wnętrze świątyni pokryte jest freskami autorstwa Jana Meiera, XVII-wieczny ołtarz wykonano z czarnej gruszki libańskiej, w prezbiterium wiszą dwa barokowe obrazy: Uczta Heroda i Ostatnia wieczerza. 




Następnie poszliśmy na Starówkę. Już wiem dlaczego tak bardzo nie lubię wycieczek szkolnych... Z góry mamy ustalony plan i tempo zwiedzania, w żadnym miejscu nie można pobyć dłużej, aby móc choć na chwilę zachwycić się czymkolwiek. My lubimy być sami sobie przewodnikami...







W tym miejscu najprawdopodobniej została zawarta Unia Lubelska, choć nie jest to w 100% pewne.




Zamek Królewski, którego historia sięga XII w. jest najcenniejszym zabytkiem na Lubelszczyźnie. W XIII w. dobudowano do niego romański donżun, czyli wieżę mieszkalno-obronną składającą się z trzech kondygnacji, o grubości muru - 3 metry. W XVII w. zamkiem zaczął się interesować sam Zygmunt I Stary, który zamierzał urządzić w nim swoją rezydencję. Wielokrotne zniszczenia i przebudowy zamku nadały mu nowy neogotycki wygląd. Obecnie najcenniejszą częścią zamku jest gotycka kaplica Świętej Trójcy zbudowana w XIV w., odznaczająca się wspaniałymi freskami w stylu bizantyjsko-ruskim, które powstały na zamówienie króla Władysława II Jagiełły. Od 1957 r. zamek królewski jest siedzibą Muzeum Lubelskiego, założonego prawie pół wieku wcześniej.






Po zwiedzaniu mieliśmy czas wolny. Ten dzień strasznie nas wymęczył... Postanowiliśmy pójść na pizze, gdzie w końcu chwilę odpoczęliśmy.


Mieliśmy już wracać do schroniska, byliśmy padnięci, nasz nauczyciel postanowił jednak urządzić sobie spacer krajoznawczy... Wiadomo, on się wyspał, bo nie jechał z nami w autokarze, tylko spotkaliśmy się z nim już na miejscu, to mu się nie dziwię, że spacerować mu się chciało. Byliśmy na niego po prostu wściekli i w parę osób odłączyliśmy się od grupy i sami wróciliśmy do schroniska ;)

Następnego dnia w drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o dwa miasta. Pierwszym z nich był Nałęczów, niewielkie miasto w województwie lubelskim, położone niedaleko Puław. Jest głównym celem przede wszystkim osób chcących odpocząć, a jednocześnie zmniejszyć przykre dolegliwości, jakie ich dotykają. Jest to miejscowość uzdrowiskowa, z unikalnym mikroklimatem i pięknymi krajobrazami.


Ławeczka Bolesława Prusa

Częściowo na terenie nałęczowskiego uzdrowiska znajduje się Park Zdrojowy, który charakteryzuje się typową wyłącznie dla siebie roślinnością – zarówno drzewa liściaste, jak i iglaste, pochodzące z Europy Zachodniej oraz z Ameryki są bardzo zadbane i nieustannie pielęgnowane przez osoby do tego wyznaczone. W parku znajduje się palmiarnia oraz kilka źródeł wody mineralnej, która nie tylko potrafi ugasić pragnienie, ale także bardzo korzystnie wpływa na zdrowie osób regularnie ją pijących.


Uzdrowisko Nałęczów



Muzeum Stefana Żeromskiego wraz z chatą Żeromskiego, w stylu zakopiańskim, drewniana, konstrukcji zrębowej (1905); Obok mauzoleum Adama Żeromskiego, syna pisarza (1920-1922).


Po zwiedzaniu Nałęczowa ruszyliśmy w dalszą drogę do Kazimierza Dolnego.



Kazimierz Dolny to piękne miasto w województwie lubelskim, w powiecie puławskim. Jest malowniczo położone nad Wisłą, na terenie Małopolskiego Przełomu Wisły, w zachodniej części Płaskowyżu Nałęczowskiego. Do jego dużej popularności przyczyniło się piękne położenie, dobry dojazd, a przede wszystkim, cenne zabytki.

Największą atrakcją Kazimierza Dolnego jest renesansowy rynek. Jest dość niewielki, ale zawiera się w nim sama esencja tego miasteczka. Otaczające go z trzech stron kamienice wzniesiono w XVI i XVII w. Ten czas to złote lata Kazimierza, który położony na szlaku handlowym, bogacił się na handlu zbożem. Potykający się o kocie łby turyści zerkają z podziwem na pełne przepychu siedziby znamienitych rodów Przybyłów, Celejów i Górskich zdobione motywami odpowiadającymi wówczas kanonom manieryzmu.




Wzgórze Trzech Krzyży, pot. Góra Trzech Krzyży – wzniesienie w Kazimierzu Dolnym.
Trzy nawiązujące do Golgoty krzyże postawiono w 1708 roku. Miały one upamiętniać liczne ofiary zarazy morowej (cholery), która miała miejsce na tych terenach. Zbocza i szczyt Góry Trzech Krzyży porasta chroniona prawnie, rzadka roślinność, wśród której możemy znaleźć wisienkę karłowatą, omany i ostnice. Pomimo że stoki porastają wiązy, graby i leszczyna, z góry widać cały Kazimierz i dolinę Wisły. Góra Trzech Krzyży to miejsce, z którego rozciąga się najbardziej chyba znany widok na Kazimierz Dolny. Na szczyt prowadzą kamienne schody.




Ruiny zamku w Kazimierzu

Ruiny zamku w Kazimierzu






Podróż do Wrocławia minęła dość szybko. Mimo wszystko był to naprawdę fajny wyjazd, choć wolimy zwiedzać sami :)

Komentarze

  1. Moje ulubione zdjęcie i za razem najlepsze wspomnienie z wyjazdu - PIZZA !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia.Ja byłam 2 razy w Lublinie. Pozdrawiam :) http://jusinx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie sądziłam, że Lublin ma taka bogata historie powojenna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och Lublin darzę ogromnym sentymentem. Pojechalysmy tam z moją dobra koleżanka w któreś studenckie wakacje. W Lublinie spalyśmy, byk nasza bazą wypadową do Nałęczowa, Puław, Zamościa, Kazimierza Dolnego, a potem Sandomierza w którym spedzilysmy dwa dni. Lublin jest przepiękny, staralysmy zobaczyc wszystkie jego najwazniejsze obiekty oraz te mniej znane jak np. stare żydowskie cmentarze. Pamiętam, że jeden z obiadów jadlysmy na rynku w żydowskiej restauracji... ciekawe czy nadal tam jest, chętnie bym to sprawdziła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam również bardzo spodobał się Lublin. Jadąc tam nawet nie myślałam, że to tak piękne miasto ;)

      Usuń
  5. W okolicy polecam zwiedzić jeszcze Pałac Czartoryskich w Puławach, gdzie znajduje się ciekawe muzeum, a okala go piękny park, po którym spacerują pawie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Podróż poślubna - dzień dziewiąty

Ostatni dzień naszej podróży poślubnej... Wyspaliśmy się i po śniadaniu dopakowaliśmy resztę rzeczy do toreb, a następnie zanieśliśmy je do przechowalni, oddaliśmy klucz od apartamentu i ruszyliśmy na ostatni spacer po Corralejo. Nie bardzo chciało nam się wracać, na wyspie spędziliśmy naprawdę wspaniałe chwile, lecz wszystko kiedyś się kończy, a przed nami jeszcze wiele przygód ;) Tego dnia pogoda była piękna, usiedliśmy przy plaży i podziwialiśmy widoki. Fuerteventura była dobrym pomysłem na podróż poślubną. Po czterech autokarowych EuroTripach mieliśmy okazję wypocząć i zwolnić choć na chwilę ;)








Samolot powrotny mieliśmy późnym popołudniem, więc wybraliśmy się ostatni raz do naszej ulubionej pizzerii, a następnie wróciliśmy do hotelu. Gdy Michał skrył się w cieniu z laptopem, ja ostatni raz wskoczyłam do basenu, by popływać, a następnie delektować się słonecznymi promieniami na leżaczku ;) 



Niedługo później przyjechał autokar, mający nas zawieźć na lotnisko. Kolejki do odprawy był…

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…