Przejdź do głównej zawartości

Zakopane 2013

Do tej pory na blogu pojawiały się jedynie nasze zagraniczne podróże, jednak w Polsce też mamy wiele wspaniałych miejsc! :)

Decyzja o wyjeździe do Zakopanego została podjęta przez nas dość spontanicznie, ale był to wspaniale spędzony czas!

7 września 2013

Z Wrocławia staraliśmy się wyjechać wcześnie rano, jednak jak zawsze mieliśmy opóźnienie z pakowaniem rzeczy do auta, to już chyba u nas norma ;) Za to mój pies, jest zawsze gotowy do jazdy. Droga minęła nam w miarę szybko, z krótkim przystankiem na śniadanie. Znajomy mojego taty z wojska, z którym byliśmy umówieni, wyjechał po nas i pokazał nam drogę do jego rodziny, u której mieliśmy spędzić noc. Po szybkim zapoznaniu i rozpakowaniu się w pokojach, ja i Michał pojechaliśmy z nowo poznanym kolegom - Mateuszem - na przejażdżkę po Zakopanem i okolicach. Oczywiście przejechaliśmy również przez Gubałówkę ;)

Zakopane to miasto turystyczne leżące w województwie małopolskim. Zakopane jest największym ośrodkiem miejskim w bezpośrednim otoczeniu Tatr, dużym ośrodkiem sportów zimowych, od dawna nazywane nieformalnie zimową stolicą Polski. Miasto położone jest nad kilkoma potokami, których wody ostatecznie wpadają do rzeki Zakopianka. Częściowo na terenie zakopanego znajduje się obszar Tatrzańskiego Parku Narodowego.











Po przejażdżce przeszliśmy się z rodzicami i znajomymi przez Krupówki, gdzie odbywa się intensywny handel pod kątem turystów. Można tu kupić wszystko, począwszy od wełnianego swetra po oscypek. Po samym mieście można się przejechać tradycyjna góralską dorożką. Nie brakuje tez oferty rozrywkowej: klubów, dyskotek, obiektów sportowych, muzeów i teatrów. Dla amatorów sportu znajda się wypożyczalnie sprzętu turystycznego, rowerów, samochodów, a nawet miejsca, w których można wynająć instruktora lub przewodnika. 
Przy okazji szukaliśmy dobrego miejsca do zjedzenia obiadokolacji, całe szczęście, znajomi znali takie miejsce :)




Następnie wróciliśmy do naszego tymczasowego domu i wybraliśmy się na kolejną przejażdżkę z Mateuszem i jego znajomymi. Niebo nocą w górach wygląda po prostu wspaniale, pełne jest gwiazd, których nie widać w mieście. 
Po przejażdżce imprezowaliśmy w domu do późna, bałam się, że ciężko będzie nam wstać następnego dnia rano, bo zaplanowany mieliśmy intensywny dzień ;)

Wszyscy świetnie się bawili, tylko pies miał jakąś niewyraźną minę ;)


8 września 2013

Budzik zadzwonił o godzinie 7... Udało nam się zwlec z łóżka, było lepiej niż się spodziewałam ;) Szybko się ogarnęliśmy, obudziliśmy rodziców i bez śniadania wybraliśmy się na Morskie Oko. Rodzice zawieźli nas na parking, po czym odjechali, a my staliśmy w kolejce, żeby kupić bilety. Było nam strasznie zimno...
Droga na Morskie Oko jest dość długa, tym bardziej, że postanowiliśmy zdobyć je na własnych nogach. Raz było nam za zimno, raz za ciepło, jednak podróż umilały rozmowy i śmiechy, daliśmy radę ;)












Oczywiście przy pierwszej możliwej okazji poszliśmy na "śniadanie" :)













Morskie Oko - największe i najpiękniejsze jezioro tatrzańskie. Wody Morskiego Oka otoczone są najwyższymi szczytami Tatr Polskich. Leży ono w kotlinie stanowiącą górną część Doliny Rybiegu Potoku. Stara nazwa jeziora to Rybi Staw od żyjącego w wodach Morskiego Oka pstrąga.

Gdy w 2010 roku odwiedziłam to miejsce wraz z klasą na Zielonej Szkole, pomyślałam, że kiedyś muszę przyjechać tu z moim Michałem... I tak oto trzy lata później moje małe marzenie się spełniło!
Ja na Morskim Oku byłam już trzeci raz, a Michał pierwszy. Ucieszyłam się, gdy po dwóch godzinach ciężkiej wędrówki Michał stanął nad Morskim Okiem i powiedział, że warto było tyle iść, żeby się tu znaleźć :)
W ramach odpoczynku poszliśmy na obiad, do jedynego w tym miejscu Schroniska. Michał spróbował kwaśnicy, ja jednak wybrałam naleśniki. 








Droga powrotna jak zawsze minęła nam dużo szybciej, tym bardziej, że było z górki. 
Gdy my wracaliśmy z Morskiego Oka, moi rodzice wraz ze znajomymi wybrali się na skocznie w Zakopanem.  




Rodzice przyjechali po nas i niestety musieliśmy już opuścić Zakopane. Mimo, że wyjazd był krótki, wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni i aż szkoda nam było wracać do Wrocławia :) Zostaliśmy wspaniale ugoszczeni przez znajomych, czuliśmy się tam jak w domu. 

Komentarze

  1. Tyle razy byłem na nartach w Zakopanem i okolicach, a nigdy nad Morskim Okiem. Wstyd! Jednak jak się czeka cały rok, żeby chociaż przez tydzień pojeździć to trudno poświęcić nawet 1 dzień na Morskie Oko itp.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!
Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutej…