Przejdź do głównej zawartości

Zamek Książ

Z okazji ferii zimowych chciałam zrobić Miśkowi niespodziankę i zarezerwowałam dwa noclegi w hotelu Zamkowym przy Zamku Książ. Zawsze chciałam zobaczyć to miejsce, a wiedziałam, że Michał był tam już parę razy. Gdy dowiedział się o niespodziance, najpierw trochę się zdenerwował (nie lubi niespodzianek), ale już po chwili się cieszył. 
I tak oto 19 lutego 2014 roku ruszyliśmy naszym autkiem na podbój trzeciego co do wielkości zamku w Polsce! :)


Podróż minęła nam dość szybko i w sumie nawet GPS nie był nam potrzebny. Do hotelu dotarliśmy w godzinę. Za auto pozostawione na parkingu zapłaciliśmy 20 zł, ale przynajmniej stało sobie spokojnie pod hotelem, więc nie był to jakiś majątek. 

Pierwsze nasze wrażenie po zobaczeniu hotelu było bardzo pozytywne, mieliśmy tylko nadzieję, że nie zmieni się po wejściu do środka :) Pani w recepcji była bardzo miła, więc na obsługę nie możemy narzekać. Sama recepcja zrobiła na nas wrażenie, ale nie mogliśmy się doczekać, aż zobaczymy nasz pokój. Całe szczęście nie zawiedliśmy się! Pokoik mimo, że nie był jakiś wielkich rozmiarów, był bardzo przytulny i zadbany. Plusem jest również to, że posiada własną toaletę. A widok z okna? Niesamowity! Właśnie tego oczekiwałam :)



Widok z naszego okna :)

Po trzydniowym pobycie w tym hotelu mogę śmiało go polecić. Byliśmy bardzo zadowoleni z pokoju, jak i z obsługi hotelowej, która była dla nas życzliwa i służyła pomocą, gdy tylko mieliśmy jakieś pytania :)
Zapraszamy na stronę hotelu: http://zamekksiaz.pl/opis-hotelu/

Po szybkim rozpakowaniu się, poszliśmy na krótki spacer przed zamek. Muszę przyznać, że jest niesamowity i naprawdę ogromny!






Po krótkim spacerze wróciliśmy odnieść aparat do hotelu i poszliśmy na obiadokolację. Na małe porcje nie mogliśmy narzekać, bo nawet Michał, który jest wielkim żarłokiem, miał problem ze zjedzeniem wszystkiego ;)


Następnego dnia po śniadaniu wybraliśmy się na zwiedzanie zamku. Wybraliśmy opcję z przewodnikiem i nie pożałowaliśmy tego, ponieważ opowiadał tak ciekawie, że moglibyśmy go słuchać godzinami! 

Są cztery trasy zwiedzania. My wybraliśmy opcję trzecią: TRASA „OD PIASTÓW DO TAJEMNIC II WOJNY ŚWIATOWEJ”:
Zwiedzanie z przewodnikiem dla turystów indywidualnych i grup zorganizowanych (powyżej 15 osób). Jest to trasa turystyczna, która rozpoczyna się podobnie jak trasa „Śladami Hochbergów”. Jednak po zwiedzaniu zamku, w tym salonów barokowych, zniszczonych pomieszczeń z okresu II wojny światowej, jak i innych sal zamkowych, turyści udają się na tarasy i z ich poziomu wchodzą do tunelu z okresu II wojny światowej, na poziomie 15 m pod zamkiem. Dla turystów udostępniona jest część tunelu o długości 96 m, szerokości 1,5 m oraz wysokości 2,5 m, kończącego się niedokończoną klatką schodową. Czas zwiedzania: ok. 70 min. Turyści po zakończonej trasie będą mogli zostać na tarasach w sezonie letnim bądź wrócić z przewodnikiem na zamek, aby dalej zwiedzać zamek i tarasy indywidualnie.
Zamek Książ jest jednym z największych zamków w Polsce i Europie i jednocześnie największym zamkiem na Dolnym Śląsku. Zbudowany na urwistym skalnym cyplu, na wysokości 395 m n.p.m., otoczony głęboką kotliną porośniętą lasem. Niegdyś nazywany był „perłą Śląska”, a także „zamkiem z bajki”. Położony na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego jest budowlą charakteryzującą się różnymi stylami architektury, posiadającą ponad 400 pomieszczeń.





W okresie II Wojny Światowej na zamku stacjonowała organizacja Todt, która prowadziła tutaj intensywne prace najprawdopodobniej zmierzające do przygotowania zamku jako kwatery głównej samego Hitlera. W tym czasie, pod zamkiem wybudowanych zostało około 1km podziemnych tuneli. Wielu uważa, że zamek Książ połączony jest z kompleksem podziemnych tuneli zlokalizowanych kilkadziesiąt kilometrów dalej w Górach Sowich (kompleks Riese, Walim). Dzisiaj w podziemiach umieszczona została aparatura sejsmograficzna, która uniemożliwia jakąkolwiek penetrację chodników i tuneli, jak również poszukiwania nieodkrytego połączenia z kompleksem Riese.




Z przewodnikiem weszliśmy do jedynego tunelu, który został udostępniony turystom do zwiedzania, gdzie została nam odtworzona symulacja nalotu Niemców. Można dostać gęsiej skórki ;)
Na zakończenie zwiedzania poszliśmy na wieżę widokową. Wiał straszny wiatr, ale dla tych widoków naprawdę było warto.




Po powrocie do hotelu musieliśmy trochę odpocząć i coś zjeść, więc zrobiliśmy tosty. Gdy odzyskaliśmy siły ruszyliśmy na spacer po okolicach oraz na punkt widokowy, z którego widać zamek w całej okazałości. Prezentuje się niezwykle ;)






Pogoda trochę zaczęła się psuć, zbierało się na deszcz i było strasznie zimno, wróciliśmy więc do naszego ciepłego pokoiku. 

Ostatniego dnia aż szkoda nam było opuszczać to miejsce! Ale obiecaliśmy sobie, że wrócimy tu na wiosnę :)


Słowa dotrzymaliśmy i 7 maja ponownie wybraliśmy się do Zamku, tym razem w nieco większym gronie :)



Podroż umilało nam śpiewanie, robienie zdjęć i zachwycanie się rzepakiem, który był niemal wszędzie.


Tym razem postanowiliśmy indywidualnie zwiedzić zamek. Mieliśmy więcej czasu na robienie zdjęć i zachwycanie się niezwykłymi pomieszczeniami.

















Ta ściana podobno spełnia życzenia, każdy z nas musiał ją więc dotknąć. A ile było śmiechu przy tym ;)


Ogrody i tarasy Książa zajmują powierzchnię 2 hektarów, położone są na 12 różnych poziomach i utrzymane są w stylu francuskim. Ze wszystkich tarasów roztaczają się przepiękne widoki na okolicę.


Tarasowe ogrody Zamku Książ zostały utworzone w miejscu dawnych fortyfikacji, a zaczęto je zakładać za panowania w Książu Christopha II von Hochberga, to jest w pierwszej połowie XVII wieku. Jednak dopiero po wyburzeniu w 1646 roku dawnych murów i wałów oraz zakończeniu w 1648 roku wojny 30-letniej pojawiła się możliwość ich powiększenia i wzbogacenia. Wkrótce też, początkowe – gospodarcze przeznaczenie tarasów ustąpiło miejsca ich roli ozdobnej, estetycznej i spacerowej. Wokół zamczyska zaczęły powstawać ogrody kwiatowe utrzymane w stylu renesansowym. W latach 1913 – 1927 nastąpiła ostatnia faza ich rozbudowy i to właśnie wtedy uzyskały kształt i wygląd w większości zachowany do dziś. Przed ostatnią wojną światową książańskie tarasy obsadzano dwa razy do roku (wiosną i jesienią), a potrzebnych do tego było ponad 20 tys. roślin. W większości pochodziły z książęcego ogrodnictwa i palmiarni w Lubiechowie.



W czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu tarasy uległy częściowemu zniszczeniu. Po ich uporządkowaniu i naprawieniu szkód w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia, jak niegdyś są ulubionym miejscem spacerów i odpoczynku turystów odwiedzających Książ.




Pogoda nam nie sprzyjała, zaczął padać deszcz, postanowiliśmy przeczekać go w aucie. Gdy tylko przestało padać poszliśmy na punkt widokowy, z którego po prostu nie mogliśmy zrezygnować.
Zima to miejsce wyglądało niezwykle, ale wiosną, gdy wszystkie drzewa się zazieleniły, wyglądało to jeszcze piękniej.




Pomimo niesprzyjającej nam pogody, wyjazd był naprawdę udany. Jeszcze nie jeden raz odwiedzimy Zamek Książ :)

Komentarze

  1. pięknie jest tam :D +dodaję do obserwowanych ;)

    www.klauddkablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam tam jako dziecko, piękne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …

Bolek 2015 - dzień dwudziesty pierwszy

21 sierpnia 2015 - Rumunia
Gdy o godzinie 6:30 zadzwonił budzik, dosłownie myśleliśmy, że nie wstaniemy... Lecz w planach mieliśmy jeszcze parę miejsc do zobaczenia, dlatego ubraliśmy się ciepło, wzięliśmy potrzebne nam rzeczy i ruszyliśmy w drogę. Podobnie jak dnia poprzedniego ruszyliśmy większą grupą, bo oprócz naszej czwórki poszły z nami jeszcze trzy osoby. Poszliśmy więc do najbliższej stacji metra, kupiliśmy bilety i w drogę! Przyjemnie jechało się w cieplutkim metrze, gdy na dworze było chłodno, zdążyliśmy się przyzwyczaić do tych greckich upałów ;) Po wyjściu z metra czekał nas jeszcze półgodzinny spacer, a po drodze mijaliśmy sporo ciekawych budynków, pomników i muzeów. 


Jednym z obiektów, który przykuł naszą uwagę był budynek Muzeum Rumuńskiego Chłopa, który w latach 90-tych dostało tytuł najlepszego muzeum Europy. Niestety nie mieliśmy na tyle czasu, by móc sprawdzić, czy muzeum faktycznie na ten tytuł zasłużyło ;)



Po dość długim spacerze dotarliśmy do remontowanego Arcul …

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…