Bolek 2014 - dzień pierwszy

W niedzielę wróciliśmy do domu, a już tęsknimy za Bolkiem... Po miesiącu podróżowania umyliśmy się w normalnej wannie, zjedliśmy domowy obiad i przespaliśmy całą noc w normalnym łóżku... Przywieźliśmy ze sobą mnóstwo zdjęć i wspaniałych wspomnień, którymi chcemy się podzielić :) Czas zacząć wspominać!

1 sierpnia 2014 - Polska

Wstaliśmy z samego rana, zjedliśmy ostatni posiłek przed wyjazdem i o godzinie 8 byliśmy już pod DUETem. W tym roku wsiedliśmy trochę wcześniej, niż na Nadodrzu, było nam bliżej ;) 

Sama myśl o wyjeździe sprawiała, że byliśmy szczęśliwi, ale dopiero gdy zobaczyliśmy DUET, dotarło do nas, że zaczyna się kolejna niezwykła przygoda i po raz kolejny przeżyjemy ją razem.


Wsiadając do DUETu poczuliśmy się po prostu cudownie... Może nie jest to jakiś wspaniały autokar, jednak jest on dla nas wyjątkowy i zawsze będzie najlepszy, w końcu to właśnie on był naszym domem w poprzednich latach i ma nim być na kolejne 24 dni podróży! 

Zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy na dworzec Nadodrze, gdzie miała wsiąść reszta bolkowej ekipy. Po drodze zgarnęliśmy jeszcze parę osób i samego Bolka ;)


Na Nadodrzu było sporo zamieszania z miejscami, których było na styk. Pomyśleliśmy nawet, czy przypadkiem nie mamy za dużo osób ;) Jednak wszystkich udało się usadzić. Do Oli dosiadła się pewna dziewczyna, która dopiero zaczynała swoją przygodę z Bolkiem. Zastanawialiśmy się jak to będzie i jaka ona jest... Okazała się naprawdę w porządku i nie raz jeszcze o niej przeczytacie na naszym blogu, bo stała się częścią naszej ekipy ;) 
Bolek rozdał nam koszulki i ruszyliśmy w drogę! Zatrzymaliśmy się jeszcze na Bielanach Wrocławskich na drobne zakupy.

Koło godziny 13 mieliśmy wymuszony postój... Okazało się, że łożysko jest do wymiany, więc parę osób pojechało po nowe. Całe szczęście udało nam się rozwiązać ten problem w około 2 godziny. W międzyczasie odwiedziliśmy McDonalda ;)

Cały dzień spędziliśmy w drodze... Bolek podał nam numerki naszych kopert w "sejfie", gdzie mogliśmy zostawić pieniądze. Grała muzyka, jednak ciszej niż w poprzednich latach. Może dlatego, że było sporo nowych osób, które jeszcze nie wiedziały, jak wyglądają bolkowe wyjazdy ;) Przypomniało nam się wtedy, jak wyglądał nasz pierwszy wyjazd...

O godzinie 20:40 dojechaliśmy do Nowego Sącza, mieliśmy być tu dużo wcześniej, ale przez wymianę łożyska pojawiło się spore opóźnienie. Pod miastem mieliśmy zgarnąć jeszcze dwie osoby (Kasię i Piotrka), Bolek zadzwonił do nich, żeby dowiedzieć się, gdzie konkretnie stoją. Jednak po drodze okazało się, że nie zmieścimy się pod wiaduktem! Pan Tadziu musiał więc cofać tym niemałym autokarem pod górkę i przez skrzyżowanie. My mieliśmy niezłą atrakcję, a ludzie nas obserwujący byli bardzo zdziwieni. No ale nam miałoby się nie udać? ;)

Równo o godzinie 21:18 udało nam się znaleźć Kasię i Piotrka. Koleżanka Kasi, która miała jechać z nami, nie pojawiła się i nie było od niej żadnych wiadomości... Ruszyliśmy więc bez niej i tym sposobem zyskaliśmy jedno miejsce w autokarze ;)

Kasia i Piotrek znaleźli dla nas fajne miejsce na nocleg w pobliżu małej wsi Rytro. Mogliśmy tam spokojnie rozłożyć namioty, nikt nam nie przeszkadzał i nas nie przeganiał. Zrobiło się zimno, dokuczała nam rosa, jednak nie przejmowaliśmy się tym. Rozłożyliśmy się w siedem osób (my, Ola, Ewelina, Gosia, Kasia i Piotrek), zjedliśmy kolację, a następnie postanowiliśmy uczcić ten wyjazd. W pierwszej kolejności wypiliśmy Cydr, na który namówiła nas Ewelina, a następnie wino Monte Christo, które Gosia kupiła jeszcze na poprzednim Bolku ;) Noc była spokojna, był to naprawdę świetny dzikus!

2 komentarze:

  1. Jestem umyty, najedzony, mam poprane rzeczy... Moge jechać znowu... Nie chce do szkoły!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny autokar

    BUSOMAT.PL

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)