Przejdź do głównej zawartości

Warszawa 2014 - dzień drugi

5 października 2014 r., drugi dzień naszego pobytu w stolicy. 

Chińczyk chrapał potwornie przez całą noc... Tak głośnego chrapania nie słyszeliśmy jeszcze nigdy. Około 2 w nocy do pokoju wróciła z imprezy para anglików. Było im bardzo wesoło, a chrapiący chińczyk dodatkowo ich rozśmieszał. Bardzo żałowaliśmy, że zapomnieliśmy zabrać ze sobą zatyczki do uszu ;) Pomimo tego, że nie była to łatwa noc, byliśmy zadowoleni, że mamy gdzie spać. 
Wstaliśmy około godziny 7 rano. Zabraliśmy wszystkie nasze rzeczy z pokoju, a następnie poszliśmy do toalety się przebrać i w miarę ogarnąć. Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, oddaliśmy klucz od pokoju i opuściliśmy nasz hostel. Naprawdę szczerze możemy go polecić (o ile nie traficie na chrapiącego chińczyka...). Hostel, pomimo tego, że nie zachwyca z zewnątrz, to wewnątrz jest naprawdę schludny i zadbany, a przede wszystkim tani. 


Warszawa - stolica Polski i województwa mazowieckiego. Usytuowana jest na Nizinie Środkowo mazowieckiej, nad Wisłą. Warszawa jest wielkim ośrodkiem życia politycznego, naukowego, kulturalnego i gospodarczego; tu mieszczą się siedziby władz państw. — sejmu i senatu, prezydenta, rządu, oraz partii politycznych, przedstawicielstw dyplomatycznych i handlowych państw obcych, różnorodnych organizacji o zasięgu ogólnokrajowym. 

Najpierw dotarliśmy na znajdujący się w pobliżu naszego hostelu Plac Trzech Krzyży – plac w Śródmieściu Warszawy w ciągu Traktu Królewskiego, położony między wylotami ulic: Nowego Światu, Książęcej, Bolesława Prusa, Wiejskiej, Alej Ujazdowskich, Mokotowskiej, Hożej, Żurawiej i Brackiej. Został ukształtowany w XVIII wieku. W 1965 założenie urbanistyczne placu Trzech Krzyży zostało wpisane do rejestru zabytków.


Następnie poszliśmy w stronę Kancelarii Prezydenta RP. Pogoda robiła się coraz ładniejsza, z czego byliśmy bardzo zadowoleni ;)



Skierowaliśmy się w stronę Parku im. Marszałka Rydza-Śmigłego, który przez czterdzieści lat od jego powstania w 1952 r. znany był jako Centralny Park Kultury. Dopiero od 1992 r. nosi obecną nazwę. Zachwycaliśmy się przepiękną jesienną aurą, jaką tam zastaliśmy. Wiedzieliśmy, że będzie to udany dzień :)





Kolejnym punktem na naszej mapie był, znajdujący się w sąsiedztwie Parku Łazienkowskiego, Zamek Ujazdowski. Jego historia sięga XIII stulecia, kiedy wybudowano w obecnej lokalizacji drewniany gród książąt mazowieckich – Jazdów. Z czasem zamek przejął polski król Zygmunt I Stary, a w XVII w. dokonano jego przebudowy stawiając obecny obiekt murowany w sąsiedztwie pierwotnego drewnianego. Przyczynił się do tego inny polski król Zygmunt III Waza. Budynek na planie kwadratu z czterema wieżami, arkadowym dziedzińcem i widokową loggią od strony Wisły powstał według projektu włoskiego architekta Giovanni Battisty Trevano. Podczas potopu szwedzkiego budowla została mocno zniszczona. Później odrestaurowana pełniła funkcję mennicy, przebudowana po raz kolejny w 1766 z inicjatywy Stanisława Augusta Poniatowskiego wzbogaciła się o dwa nowe skrzydła. Spalona podczas II wojny światowej, odbudowana od 1988 r. jest siedzibą Centrum Sztuki Współczesnej.


Idąc dalej już z daleka zobaczyliśmy niezwykły Pałac na Wyspie - inna nazwa tego budynku to Pałac na Wodzie lub Pałac Łazienkowski. Pałac wzniesiony został w latach 1680 - 1690, według projektu Dominika Merliniego i Jana Chrystiana Kamsetzera. Pałac  położony jest na sztucznej wyspie, wokół której rozciąga się jeziorko. Z lądem połączony jest dwoma mostami zwieńczonymi klasycystycznymi kolumnami. Przy jeziorze znajduje się również Teatr na Wyspie, a przed budową pałacu, czyli w roku 1767 utworzono ogród francuski. W czasach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego budynek pełnił funkcję letniej rezydencji królewskiej. Tu latem odbywały się słynne obiady czwartkowe. Po śmierci króla pałac wszedł w posiadanie księcia Józefa Poniatowskiego, a potem pełnił rolę rezydencji cesarskiej, a w trakcie II wojny światowej zajęty został przez hitlerowców. Odbudowa pałacu trwała od 1945 do 1960 roku, pracami tymi kierował Jan Dąbrowski. Udało się zrekonstruować bogate wnętrze budynku, które zostało zniszczone wojnami. Pałac na Wyspie został włączony w charakterze oddziału do Muzeum Narodowego, a od roku 1995 jest samodzielną instytucją.



Pomnik Jana III Sobieskiego – rzeźba dłuta Franciszka Pincka umieszczona naprzeciwko Pałacu Łazienkowskiego, na ulicy Agrykoli, zaprojektowana przez Andrzeja Le Bruna. Wykonanie pomnika zlecił Stanisław August Poniatowski, by w ten sposób uczcić wodza bitwy wiedeńskiej. W obliczu wojny rosyjsko-tureckiej i spodziewanego sojuszu polsko-rosyjskiego, król widząc wzmagające się sympatie Polaków do Szwecji i Turcji, dążył do podsycania nastrojów antytureckich, czemu miało służyć ufundowanie we wrześniu 1788 roku Pomnika Jana III Sobieskiego w Warszawie. Jednak jego propaganda nie przyniosła rezultatów.


Zespół Pałacowo- Ogrodowy, czyli Łazienki Królewskie. Na ten zespół składa się park zajmujący prawie 80 ha przepięknej zieleni w samym centrum miasta jak i duża liczba obiektów zabytkowych. Trzeba podkreślić, że Łazienki Królewskie stanowią jedną z najpiękniejszych atrakcji turystycznych nie tylko w Polsce ale również w Europie. Łazienki Królewskie zachwycają nie tylko swoim obszarem bogatym w zabytki ale  różnorodną roślinnością. Miłośnicy flory mogą podziwiać tu nie tylko roślinność krajową ale także zagraniczną. Jest tu prawie 10000 różnych drzew i krzewów. Ciekawostką dla zwiedzających są gatunki drzew mające już po 300 lat.  Sięgając w karty historii dowiemy się, że ten piękny ogród  nabył tak uroczego kształtu   przez samego Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Jesień jest wspaniała! Niezwykłe kolory, spadające liście... Coś pięknego! Dodać do tego mnóstwo biegających wiewiórek, które dały się fotografować i mamy raj ;) Oczywiście nie mogliśmy przepuścić okazji i fotografowaliśmy każdą "pozującą" dla nas wiewiórę. 





Łazienki Królewskie to dla nas jedno z piękniejszych miejsc w stolicy. Gdyby nie ograniczona ilość czasu, na pewno spędzilibyśmy tam cały dzień, spacerując parkowymi ścieżkami.  



Oczywiście w Łazienkach Królewskich można spotkać przechadzające się pawie. Niestety na jesień gubią one swoje niesamowite pióra. Właśnie dlatego obiecaliśmy sobie, że Warszawę odwiedzimy jeszcze raz, tym razem, gdy pawie owe pióra będą miały ;)




Następnie skierowaliśmy się w stronę Pomnika Fryderyka Chopina - dzieło Wacława Szymanowskiego, wystawiony został na obecnym miejscu w 1926 r. Projekt został nagrodzony w konkursie w 1909 r., lecz dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości mógł zostać zrealizowany. Utrzymany jest w stylu secesji i odznacza się malarską ekspresją. Był pierwszym pomnikiem zniszczonym przez hitlerowców w 1940 r. - pociętym na kawałki i wysłanym do hut. Obecna rekonstrukcja została odsłonięta w 1958 r. Nieodłączną częścią pomnika stał się również okrągły basen wodny z czerwonego piaskowca, a także oddalone nieco tło naturalnej zieleni. 

Usiedliśmy tam na chwilę i odpoczywaliśmy, podziwiając przy tym niezwykłe kolory jesieni.



Następnie zobaczyliśmy Pomnik Józefa Piłsudskiego – posąg Józefa Piłsudskiego, według projektu Stanisława Ostrowskiego, znajdujący się w Warszawie, wystawiony jako wyraz wdzięczności za obronę Warszawy w 1920 roku.


Spod pomnika już tylko parę kroków do Belwederu, który jest związany historycznie i terytorialnie z Łazienkami. Na miejscu obecnego pałacu około 1660 roku Krzysztof Zygmunt Pac wzniósł dla swej małżonki pałacyk (zapewne drewniany), który ze względu na piękny widok na nadwiślańskie łąki nazwano Belwederem. W latach trzydziestych XVIII wieku stary budynek zastąpiono nowym, murowanym, założonym na planie prostokąta, wzniesionym według projektu Józefa Fontany. Stanisław August, dokupiwszy do swych posiadłości łazienkowskich Belweder (w 1767) początkowo zamierzał i ten budynek przekształcić w reprezentacyjną rezydencję. Odstąpiwszy od tego zamiaru, przeznaczył go na mieszkanie dla dworu, a w północnej oficynie założył słynną manufakturę fajansów, skąd wychodziły cenne dziś wyroby zwane Belwederami. W latach 1819 – 1822 barokowy budynek został przebudowany w duchu klasycyzmu przez Jakuba Kubickiego na rezydencję wielkiego Księcia Konstantego. Do korpusu głównego dodano parterowe skrzydła załamane pod kątem prostym. Korpus główny w swych dwóch elewacjach otrzymał monumentalne portyki.


Idąc dalej przeszliśmy obok Tęczy na placu Zbawiciela – jest to instalacja artystyczna polskiej artystki i performerki Julity Wójcik. Instalacja powstała w czerwcu 2012 roku. Po zniszczeniu podczas Marszu Niepodległości w listopadzie 2013, wiosną 2014 „Tęcza” została zrekonstruowana. Do sierpnia 2014 instalacja była sześciokrotnie podpalana. Odbudowa tęczy kosztowała 64 tys. zł! Tęcza została zainstalowana, zgodnie ze zgłoszeniem w urzędzie Prezydent Gronkiewicz – Waltz, działającej w sprawach budowlanych jako starosta, tylko na 120 dni. 


Kościół Zbawiciela, stojący przy placu, któremu dal nazwę, jest jednym z nielicznych ocalałych zabytków przedwojennej Warszawy w rejonie zdominowanym obecnie przez zabudowę Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. Paradoksalnie, socrealistyczne gmachy nie konkurują ze starszą o kilkadziesiąt lat świątynią, lecz dzięki swym nieprzesadnym gabarytom tworzą dla niej godną architektoniczną oprawę.


Kolejnym punktem zwiedzania był Pałac Nauki i Kultury, tym razem za dnia. Budowla wygląda naprawdę imponująco. Możecie o nim poczytać w naszym poprzednim poście z podróży do Warszawy





Wspaniała czwórka ;)
Było już prawie południe, a my dalej bez śniadania... Postanowiliśmy odwiedzić McDonalda znajdującego się w budynku Dworca Centralnego. Co prawda nie było to pożywne śniadanie, ale przynajmniej było tanio ;) A widok z okna był super!


Najedzeni, ruszyliśmy w dalszą drogę! Idąc ul. Aleje Jerozolimskie, dotarliśmy do stojącej na rondzie Charlesa de Gaulle'a 15-metrowej, sztucznej palmy. Jest to dzieło Joanny Rajkowskiej zostało w większości wykonane z syntetycznych tworzyw. 



Zobaczyliśmy również Pomnik Mikołaja Kopernika - znajduje się on na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Staszica. Zbudowany został z inicjatywy Stanisława Staszica, według projektu dłuta duńskiego rzeźbiarza Bertela Thorvaldsena, wykonany w 1822. Uroczystego odsłonięcia dokonał 11 maja 1830 Julian Ursyn Niemcewicz. Pomnik przedstawia Kopernika siedzącego (wg porzekadła: w Warszawie siedzi, bo jest gościem, w Toruniu stoi, bo jest gospodarzem), a w ręce trzyma sferę armilarną oraz cyrkiel.



Obowiązkowym dla nas miejscem był Pałac Prezydencki (wcześniejsze nazwy: Koniecpolskich, Radziwiłłów, Lubomirskich, Namiestnikowski, Rady Ministrów) – zabytkowy pałac w Śródmieściu Warszawy przy ul. Krakowskie Przedmieście 46/48. Od 1994 oficjalna siedziba Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Pałac Prezydencki jest największym pałacem w Warszawie. Monumentalny gmach, znajdujący się pomiędzy kościołem pokarmelickim a hotelem Bristol, składa się z czterokondygnacyjnego korpusu głównego oraz dwóch dwukondygnacyjnych skrzydeł bocznych. Był wielokrotnie przebudowywany. Swój obecny wygląd zewnętrzny uzyskał na początku XIX wieku. Przed pałacem stoi pomnik księcia Józefa Poniatowskiego, a na fasadzie budynku znajduje się tablica upamiętniająca ofiary katastrofy samolotu rządowego w Smoleńsku.




Kościół św. Anny (pobernardyński, akademicki) – świątynia rzymskokatolicka mieszcząca się przy Krakowskim Przedmieściu 68 w dzielnicy Śródmieście, główny ośrodek duszpasterstwa akademickiego w Warszawie. W kościele tym w dniu 3 czerwca 1979 Jan Paweł II odbywający swą pierwszą pielgrzymkę do ojczyzny spotkał się z młodzieżą polską. Wydarzenie to upamiętnia tablica przy wejściu do kościoła.



Kontynuując nasze zwiedzanie dotarliśmy do jednego z piękniejszych dla nas miejsc w Warszawie, znajduje się tam Kolumna króla Zygmunta III Wazy oraz Zamek Królewski. Spędziliśmy tam trochę czasu, napawając się widokami i odpoczywając.

Widoczna po lewej stronie zdjęcia Kolumna króla Zygmunta III Wazy jest jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w Warszawie. Budowla wzniesiona została w latach 1643 - 1644 z inicjatywy Władysława IV Wazy, ku czci jego ojca Zygmunta III Wazy. Autorami projektu kolumny byli dwaj architekci: Augustyn Locci oraz Constantino Tencalli. Pomnik ma 22 metry wysokości. Postać króla w rycerskiej zbroi, z szablą z krzyżem w ręku i koroną mierzy 275 cm . W nocy z 1 na 2 września 1944 roku kolumna została zniszczona pociskiem z niemieckiego działa czołgowego. W 1949 roku kolumna została zrekonstruowana, nowy trzon wykonano z granitu strzegomskiego, a posągowi władcy dorobiono lewą dłoń, szablę i krzyż oraz zatuszowano wiele mniejszych uszkodzeń. Oficjalne odsłonięcie odbudowanego pomnika nastąpiło 22 lipca 1949 roku. 



Zamek królewski stanowi jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych nie tylko stolicy ale też całej Polski. Historycy  nazywają go jako koronnym zabytkiem naszego kraju. Za murami tego pięknego zamku można znaleźć same skarby historii. Zamek Królewski nazywany jest również jako Pomnik Historii i Kultury Narodowej co wydaje się słuszne i zrozumiale chociażby ze względu na bogactwo jakie kryje w sobie. Trzeba zauważyć równie, że jako rekonstrukcja Zamek Królewski został  wpisany na światową listę dziedzictwa kulturowego UNESCO, z czego Polska może i powinna być dumna, że kryje w sobie tak urocze i historyczne miejsca. 





Idąc w stronę centrum starego miasta przechodziliśmy obok Bazyliki Archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela - jest to jedna z najstarszych świątyń Warszawy, a zarazem jedno z najważniejszych miejsc tradycji i kultury polskiej. Świątynia wzniesiona została w 1390 roku. Słynie przede wszystkim z tego, że to tu swoje kazania wygłaszał Piotr Skarga, a Władysław IV Waza zaprzysięgał swoje pacta conventa. Tutaj tez dokonano koronacji 2 władców (Stanisław Leszczyński - 1705 i Stanisław August Poniatowski - 1764) oraz zaprzysiężono Konstytucje 3 maja. Katedra była też świadkiem wielu pogrzebów i ślubów królewskich.  W 1960 roku kościołowi nadano tytuł bazyliki. W świątyni pochowanych jest również wielu wybitnych Polaków, na przykład: król Stanisław August Poniatowski, prezydenci Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki, premier Ignacy Jan Paderewski, Henryk Sienkiewicz oraz wielu arcybiskupów warszawskich.


Stare Miasto - założone zostało na skarpie, nad brzegiem rzeczki Kamionki, która jest dopływem Wisły. Obszar warszawskiego starego miasta jest stosunkowo niewielki. Rynek rozmieszczony jest na planie prostokąta. To najstarsze osiedle stolicy jest zwartym zespołem architektury zabytkowej, budynki pochodzą z XVII i XVIII wieku. Architektura tego miejsca zmieniała się na przestrzeni wieków wraz ze zmieniającymi się stylami w sztuce. Pierwsze średniowieczne kamienice budowane były w stylu gotyckim, w czasach panowania Zygmunta Augusta domy, odnawiane czy odbudowywane po klęskach żywiołowych, miały charakter renesansowy. Natomiast na początku XVII wieku kamienice zyskały barwne tynki i barokowe zdobienia. 

Należy jednak pamiętać, że podczas II wojny światowej Stare Miasto zostało doszczętnie zniszczone, po wojnie rozpoczęła się odbudowa. "Problemem był budulec. Gdy znacząca większość miasta zamieniła się w ruinę, "recykling" cegieł i innego budulca był niezwykle trudny. Większość gruzu stanowiły po prostu rozbite kamienie, wielokrotnie też przemieszane z wciąż groźnymi niewybuchami. Dlatego zdecydowano się na śmiały plan pozyskania budulca z innych miast. Najwięcej sprowadzono go z Wrocławia.
We Wrocławiu nastąpił w pewnym sensie proces odwrotny od tego z Warszawy. Gdy stolicę Polski odbudowywano, Wrocław z kolei architektonicznie redukowano - cegły do odbudowy Warszawy pozyskiwano nawet z zabytkowych budowli. Z Wrocławia zwieziono do odbudowywanego miasta 200 wagonów gotyckich cegieł. Tylko w roku 1951 z Wrocławia "wyciągnięto" 65 mln cegieł! Rok później tylko 15 mln mniej. W mieście brakowało bowiem już kamienic nadających się do wyburzenia i pozyskania z nich budulca. Wiele zabytków zaczynało się zawalać w wyniku amatorskich prac dekonstrukcyjnych. Cegły zwożono też z innych miast "ziem odzyskanych" - Świdnicy, Legnicy, Brzegu, w Szczecinie rozebrano zabytkowy teatr (jedyny w Polsce z obrotową sceną). Wszystkie cegły i elementy budulca jechały do Warszawy." Cały artykuł znajduje się TU.



Warszawska Syrenka - Rzeźba na warszawskim Rynku Starego Miasta została wykonana przez Konstantego Hegla. Pierwotnie (1855-1928) i obecnie (od 2000) stoi na Rynku. W czasie pomiędzy tymi datami była przenoszona w różne miejsca Warszawy. W 2008 roku oryginalna rzeźba wykonana z brązowionego cynku została zabrana z rynku w celu wykonania prac konserwatorskich. Rzeźba była w bardzo złym stanie technicznym na skutek urazów mechanicznych i licznych aktów wandalizmu. 1 maja 2008 o 6 rano na cokół na rynku wróciła oryginalna rzeźba, jednak 12 maja oryginał przeniesiono do Muzeum Historycznego m. st. Warszawy, jego miejsce zastąpiła kopia.



Zobaczyliśmy również Barbakan - to część murów obronnych Warszawy. Wybudowany został w 1548 roku, łatwo zobaczyć go idąc od strony Starego do Nowego Miasta. Budowla wzniesiona została według projektu Jana Baptysty Wenecjanina. Funkcję obronną barbakan pełnił tylko raz - podczas potopu szwedzkiego. W XVIII wieku Barbakan został częściowo rozebrany, a następnie jego część włączono do nowo wybudowanych nieopodal kamienic. Tuż przed II wojną światową udało się zrekonstruować zachodnią część mostu Barbakanu. Pracami tymi kierował architekt Jan Zachwatowicz. Podczas II wojny światowej barbakan uległ zniszczeniu, odbudowa jego trwała od 1952 do 1954 roku. Nad pracami czuwał Wacław Padlewski, korzystano wówczas z dawnych XVII wiecznych rycin, a do odbudowy użyto cegieł z rozebranych kamienic z Nysy i Wrocławia.


Przechadzając się po mieście widzieliśmy mnóstwo tabliczek upamiętniających krwawy okres z dziejów Polskiej stolicy. 



Poszliśmy zobaczyć również Pomnik Powstania Warszawskiego – wybudowany w 1989 roku monumentalny pomnik ku czci bohaterów powstania warszawskiego zlokalizowany na wschodniej stronie placu Krasińskich w Warszawie.




Idąc w stronę stacji metra, przeszliśmy obok Pomniku upamiętniającego Akcję pod Arsenałem, który znajduje się na rogu budynku Arsenału Królewskiego przy ulicy Długiej. Głaz z tabliczką oraz symbolem Polski Walczącej został ustawiony w dniu 26 marca 2003 roku w 60. rocznicę Akcji pod Arsenałem, która została przeprowadzona przez Grupy Szturmowe Szarych Szeregów podlegających Kierownictwu Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej. W trakcie akcji uwolniony został harcmistrz Jan Bytnar „Rudy” oraz 25 więźniów, którzy byli przewożeni z siedziby gestapo (z Alei Szucha) na Pawiak. Całością akcji dowodził Stanisław Broniewski ps. „Orsza”, a bezpośrednio Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka”


Nie chcąc się spóźnić na odjazd naszego Polskiego Busa, postanowiliśmy skorzystać z metra. Stolica jest jedynym miastem w Polsce, które posiada ten środek komunikacji. Nie jest ono co prawda imponujące, bo w innych europejskich miastach jeździliśmy metrem już nie raz, jednak trzeba przyznać, że jest bardzo zadbane i znacznie ułatwia przemieszczanie się po mieście. 


Do odjazdu mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc w pobliskim sklepie kupiliśmy coś do jedzenia. Po całodziennym zwiedzaniu byliśmy niesamowicie głodni! Gdy zbliżała się godzina odjazdu (16:30) mnóstwo osób zaczęło się ustawiać do wejścia, zrobiliśmy więc tak samo. Gdy tylko drzwi się otworzyły, ludzie rzucili się jak wygłodniałe zwierzęta na swoją zdobycz. To było coś strasznego, wszyscy się przepychali, wyzywali, dosłownie totalny brak kultury... Rozumiemy, że każdy chce zająć wymarzone miejsce, jednak bez przesady! Świat się przecież nie zawali, jeśli usiądziemy w ciut innym miejscu! 
Jakimś cudem udało nam się wejść do autokaru i zająć miejsce na górze. 

PolskiBus.com – polski przewoźnik, świadczący usługi komunikacji ekspresowej na trasach krajowych i międzynarodowych, należący do Souter Holdings Poland sp. z o.o. Przedsiębiorstwo weszło na polski rynek w czerwcu 2011 roku. Funkcjonuje na zasadzie first minute – co oznacza, że im odleglejszy termin i im mniej pasażerów zarezerwowało bilet na dany kurs, tym tańszy bilet. Rezerwacja i kupno biletów odbywa się przede wszystkim przez internet, ale jest też możliwa w punktach sprzedaży, a także u obsługi przy autokarze.


Podróż minęła nam dość komfortowo. Oczywiście dostaliśmy podstawowe wyposażenie pasażera, czyt. bułeczka, soczek i herbatniki. Jedynym minusem było WiFi... Miało niby działać tak świetnie, a wyszło na to, że nie działało prawie wcale. 


Do Wrocławia dotarliśmy o godzinie 21:30. A gdy tylko znaleźliśmy się w domu, padliśmy ze zmęczenia, w końcu był to niezwykle intensywny dzień ;)

Komentarze

  1. Masz świetny wygląd bloga ;** Zostaję na dłużej <3

    http://luxwell.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. W twoim wpisie Warszawa wygląda na prawdę pięknie! Chociaż za każdym razem jak odwiedzam to miasto mam dość mieszane uczucia :/ Co prawda w wielu ciekawych miejscach z tego artykułu jeszcze nie byłem, ale może kiedyś się przełamię ;) Nawiasem mówiąc, aż dziwne, że w tym roku (11.11) tej tęczy nie spalili O.o! Świetna zabawa, jedni palą inni odbudowują :D Pani Walc musi mieć niezłe poczucie humoru żeby 6x wydawać 64 tys. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy dość sceptyczne nastawienie do Warszawy... Niby nam się podobało, ale jednak wciąż myślimy o wielu Wrocławskich (i nie tylko) budynkach, które zostały poświęcone na odbudowę stolicy... Też byliśmy trochę zdziwieni, można nawet powiedzieć zawiedzeni ;), że tęcza w tym roku nie płonęła, ale jeśli znowu mieliby ją odbudować z pieniędzy publicznych... Z resztą już dość długo stoi ona nielegalnie.

      Usuń
  3. Ładne zdjęcia. Ja w stolicy byłam parę razy. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie zobaczyć Warszawę od tej strony. Mi niestety kojarzy się wyłącznie z wyjazdami służbowymi, bleeee ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia. Fajnie, że w końcu zobaczyłam tą całą tęczę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty byłaś jesienią, a ja http://giga-wszystkooogrodnictwie.blogspot.com/2014/05/witam-po-przerwie-z-warszawy.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeździłam wielokrotnie Polskim Busem i nigdy nikt się nie przepychał, a wyzywanie się to już jakaś abstrakcja. Przepychanie jest technicznie dość trudne bo nie wsiądzie się do autobusu bez rezerwacji, którą trzeba spokojnie pokazać kierowcy...no ale nie jeździłam nigdy na trasie d Wrocławia, może tam panują inne zwyczaje...:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…