Warszawa 2014 - dzień pierwszy

Wyjazd do Polskiej stolicy - Warszawy, planowaliśmy jeszcze przed wakacjami, jednak przed Bolkiem nie mieliśmy do tego głowy ;) We wrześniu postanowiliśmy ostatecznie, że kupujemy bilety! Zamieszania było z tym sporo... Na początku mieliśmy jechać w dwie strony Polskim Busem, ale później zobaczyliśmy, że Ryanair ma tanie bilety... Ostatecznie wyszło na to, że do Warszawy polecieliśmy, tak dla większej atrakcji, a z powrotem wróciliśmy Polskim Busem ;)

I tak oto 4 września 2014 roku, wraz z naszymi znajomymi (Olą i Martą), stawiliśmy się na Lotnisku Wrocław-Strachowice im. Mikołaja Kopernika. Pożegnaliśmy się z rodzicami Marty, którzy nas odwieźli i poszliśmy na punkt widokowy. Standardowo byliśmy dużo przed czasem, bo nie lubimy się spóźniać ;) 
Do tej pory lataliśmy z dawnego terminala, więc pierwszy raz mieliśmy okazję podziwiać nowy terminal lotniczy, który został oddany do użytku 11 marca 2012 roku. Nowy budynek posiada jedną z największych kubatur w Polsce – 330 429,81 m³ oraz 60 000 m² powierzchni utwardzonej (drogi dojazdowe, place, parking na 1000 miejsc). 

Bilety na samolot wykupiliśmy miesiąc przed lotem i zapłaciliśmy po 39 zł od osoby. 



Następnie ruszyliśmy w stronę odprawy biletowej. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Po odprawie usadowiliśmy się na fotelach, obserwując startujące i lądujące samoloty. Jedynym minusem było dla nas to, że osoby będące na punkcie widokowym mogły się nam bez skrępowania przyglądać, czuliśmy się trochę jak w klatce w ZOO ;) 




Czas mijał nam dość szybko. Nim zdążyliśmy się zorientować, już szliśmy w stronę samolotu. Cieszyliśmy się, że Ryanair zaczął przydzielać indywidualne miejsca pasażerom, przynajmniej nikt już nie pędzi w stronę samolotu i nie rzuca się na miejsce przy oknie. Stanowczo zwiększyła się kultura pasażerów i komfort lotu. Oczywiście można wykupić sobie miejsce samemu podczas odprawy online nawet 30 dni przed lotem, jednak wiąże się to z dodatkowymi kosztami, czasami przekraczającymi nawet cenę samego biletu! Uważamy, że jest to totalnie nieopłacalne, dlatego zdaliśmy się na system losujący. Wydrukować swoje karty pokładowe mogliśmy dopiero 7 dni przed lotem, jednak nie był to dla nas żaden problem. Wiedzieliśmy, że system przydzielania miejsc usadowi naszą czwórkę obok siebie, ponieważ rezerwacji dokonała jedna osoba. 


Ryanair to irlandzkie linie lotnicze, największy w Europie tani przewoźnik lotniczy. Flota liczy ponad 300 samolotów typu Boeing 737-8AS. W Polsce Ryanair obecny jest od marca 2005 r. Pierwszy lot odbył się 24 marca 2005 r. z wrocławskiego lotniska Strachowice (WRO) do Londynu-Stansted (STN). W marcu 2012 roku na wrocławskim lotnisku Ryanair zbazował jeden samolot typu Boeing 737-8AS. 


W samolocie było sporo wolnych miejsc, dzięki czemu mogliśmy się swobodnie poprzesiadać, w celu zrobienia zdjęć ;) Od momentu ustawienia się samolotu na pasie startowym, do momentu oderwania kół od ziemi minęły dokładnie 34 sekundy. 






Nasz lot miał trwać godzinę, jednak już po 20 minutach kazano nam zapiąć pasy, bo okazało się, że dolecimy 20 minut przed czasem! Byliśmy w szoku, ledwo wystartowaliśmy, a już lądujemy ;) 




Po wyjściu z samolotu spokojnym krokiem szliśmy w stronę wyjścia z lotniska. 
Port Lotniczy Warszawa/Modlin to międzynarodowy port lotniczy w Nowym Dworze Mazowieckim, drugi dla aglomeracji warszawskiej, zlokalizowany około 40 km na północny zachód od śródmieścia Warszawy. Lotnisko obsługuje loty rejsowe krótkiego i średniego zasięgu tanich linii lotniczych do miast europejskich, loty krajowe i rejsy czarterowe

Przed lotniskiem czekał już na nas Modlinbus. W początkowych planach, ktoś miał nas odebrać z lotniska, ale jak wiadomo plany lubią się zmieniać, dlatego dosłownie 6 dni przed lotem zmuszeni byliśmy do rezerwacji biletów na autokar i do wynajęcia hostelu. Mieliśmy wielkiego farta, wszystko udało się załatwić ;) Za bilety na Modlinbusa daliśmy po 25 zł od osoby, jednak gdybyśmy kupili je wcześniej, dalibyśmy tylko 9 zł! 


Modlinbus jest genialny! W 40 minut dojechaliśmy do samego centrum Warszawy, WiFi działa wręcz wspaniale, siedzenia bardzo wygodne. Warto było dać te 25 zł, żeby w takim spokoju i komforcie dojechać do centrum.

Wysiedliśmy pod Pałacem Kultury i Nauki (PKiN, poprzednio Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina) – jest to najwyższy budynek w Polsce (pod względem wysokości całkowitej, bo gdyby nie iglica to nasz Wrocławski Sky Tower byłby od niego wyższy), zlokalizowany w centrum Warszawy na placu Defilad. Własność miasta stołecznego Warszawy. Obiektem zarządza miejska spółka Zarząd Pałacu Kultury i Nauki Sp. z o.o. Został wzniesiony jako „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”. Oddany do użytku w 1955 roku, wybudowany w trzy lata według projektu radzieckiego architekta Lwa Rudniewa budynek inspirowany jest moskiewskimi drapaczami chmur, które z kolei inspirowane są amerykańskimi wieżowcami art déco. Architektonicznie jest mieszanką socrealizmu i polskiego historyzmu. Obecnie siedziba wielu firm oraz instytucji użyteczności publicznej, takich jak kina, teatry, księgarnia, kluby sportowe, wyższe uczelnie (m.in. Collegium Civitas), instytucje naukowe oraz władz Polskiej Akademii Nauk.


Spod Pałacu mieliśmy już bardzo blisko do naszego hostelu. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do sklepu. Pomyliliśmy numery i nie mogliśmy znaleźć hostelu, przez chwilę przeszło nam nawet przez myśl, że zostaliśmy oszukani! Weszliśmy więc szybko na internet, żeby sprawdzić dokładny adres... Ubzdurało nam się, że to numer 49, jednak okazało się, że 42, po drugiej stronie ulicy. Bardzo nam ulżyło ;)

Na początku Hostel Hoza nie zrobił na nas dobrego wrażania, ale czego można oczekiwać za 26 zł za noc od osoby? Jednak po wejściu do samego hostelu zostaliśmy bardzo miło zaskoczeni. Wszystko wyglądało schludnie i czysto, bardzo miły personel. Nie mogliśmy narzekać ;)

Adres Hostelu:
Hoza Hostel
ul. Hoża 42
00-516 Warszawa


Zostaliśmy zakwaterowani w pokoju 12sto osobowym, zaraz obok pokoju była łazienka z prysznicem. Usiedliśmy na łóżkach i odpoczywaliśmy, jednak po jakimś czasie do pokoju wszedł pewien chińczyk. Był bardzo rozmowny, wypytywał nas o wszystko (oczywiście po angielsku). No nie dał nam odpocząć ;) Ulżyło nam, gdy poszedł się umyć...


Gdy chińczyk wrócił do pokoju, szybko poszliśmy się myć, a następnie wskoczyliśmy do łóżek. Na następny dzień mieliśmy zaplanowane intensywne zwiedzanie Warszawy! Nie spodziewaliśmy się jednak, że nasz znajomy chińczyk będzie tak okropnie chrapał przez całą noc!

7 komentarzy:

  1. chrapiący chińczyk, hihi, niezłe wspomnienie z Warszawy!

    OdpowiedzUsuń
  2. 20 min przed czasem... to dopiero punktualność :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha uroki pokoju wieloosobowego, ale przynajmniej tanio. Od jakiegoś czasu próbuję namówić znajomych na taki krótki wypad ale z nimi ciężko, no cóż może jak ich jeszcze trochę ponudzę to się ugną, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem, że samolotem to była większa atrakcja, ale busem nie jest szybciej? Omijacie całe zamieszanie z odprawą. No i z lotniska i tak musieliście jeszcze dojechać do centrum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie zamieszanie z odprawą? To przecież lot krajowy! Odprawa trwała max. 10 minut, a to, że byliśmy trochę wcześniej, to był już nasz wybór ;) 30 minut lotu + 40 minut dojazdu z lotniska do samego centrum to nic w porównaniu z 5 godzinami spędzonymi w Polskim Busie ;)

      Usuń
  5. W Warszawie byłam nie raz i bardzo mi się w niej podoba do tego stopnia, że mam zamiar się do niej wyprowadzić i szukać w niej pracy. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W Warszawie byłam dwa razy i powiem szczerze: ujęła moje serce. Łazienki (szczególnie wiosną) są absolutnie piękne, a dla klimat dużego, zabieganego miasta jest niezwykle fascynujący. Być może nie odnalazłabym się tam na dłuższą metę, ale póki co sądzę, że bardzo chętnie bym tam zamieszkała...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)