Przejdź do głównej zawartości

Londyn 2015 - Miejsca "Must-see"

Długo czekaliśmy na ten dzień... i w końcu nadszedł - 21 stycznia 2015 roku! Choć ciężko nam było wstać z łóżka o godzinie 3 nad ranem, a na dodatek stres przed lotem dawał się we znaki, lecz obydwoje byliśmy bardzo podekscytowani czekającą nas przygodą. Ostatnie przygotowania, sprawdzanie wziętych rzeczy i biletów, rozmiaru bagażu podręcznego, następnie konkretne śniadanie, a o godzinie 4:50 siedzieliśmy już w samochodzie. Mama Marty zaoferowała, że zawiezie nas na lotnisko. O 5:20 czekaliśmy już w kolejce do odprawy. Marta miała pecha, i gdy przechodziła przez bramkę, ta zapiszczała. Powodem rewizji okazały się buty... Następnie, czekanie w kolejce do wejścia na pokład. Znów mieliśmy lecieć WizzAirem, tak jak 4 lata temu. Z pomocą Marty Taty, udało nam się wyśledzić tanie bilety 104 zł w dwie strony za osobę (dzięki posiadaniu przez nas "WIZZ DISCOUNT CLUB", co jest niezwykle korzystną opcją i polecamy ją każdemu!), więc cena naprawdę atrakcyjna, bo ostatnim razem zapłaciliśmy ponad 500. Podróż minęła dość szybko, choć musimy przyznać, że wolimy latać w dzień. Czuliśmy się jakoś nieswojo, gdy nie mogliśmy ocenić odległości samolotu od ziemi, z powodu panujących na dworze ciemności. Wolimy latać w dzień gdy można podziwiać krajobrazy. 

Takie widoki mieliśmy za oknem...

Pomimo drobnych turbulencji, udało nam się bez problemu wylądować i już po chwili byliśmy na jednym z wielu lotnisk Londynu - Luton. Szybko skierowaliśmy się w stronę przystanków autobusowych, skąd miał nas zabrać EasyBus, który oferuje najniższe ceny transportu z lotniska do samego centrum Londynu. My zapłaciliśmy £9.90 za dwie osoby. Spodziewaliśmy się, że przyjedzie po nas mały busik, lecz jakie było nasze zaskoczenie gdy na stanowisku znalazł się autokar z National Express, z niedużym napisem EasyBus... Zapytaliśmy kierowcę, czy aby na pewno wsiadamy do dobrego autokaru ;) Nasza podróż minęła bardzo komfortowo i to za niską cenę :)

Zdjęcie z internetu.
Wysiedliśmy na przystanku Marble Arch i stamtąd musieliśmy dostać się na ulicę High Road, gdzie mieszka Tata Marty. Zrobiliśmy drobne kółko, lecz udało nam się znaleźć przystanek autobusu 98, którym mieliśmy jechać aż do samego końca. Oczywiście zajęliśmy sobie miejsca na samym przodzie u góry :)


Bez problemu trafiliśmy pod dom Marty Taty, lecz dość długo pukaliśmy do drzwi... Już myśleliśmy, że nikt nam nie otworzy ;) W końcu wyciągnęliśmy telefon i zadzwoniliśmy. Okazało się, że Tata najspokojniej w świecie mył sobie zęby i nas nie słyszał ;) Zdziwił się również, że tak szybko przyjechaliśmy, bo myślał, że trochę pobłądzimy, no ale z nami to nie możliwe, w końcu jesteśmy bolkowiczami i już w niejednym mieście daliśmy sobie radę ;)
Zostaliśmy również niezwykle miło powitani przez współlokatorów Taty - Pana Piotrka i Krzyśka oraz Panią Ewę. Zaraz zabrali się za szykowanie obiadu (karkówka, kotleciki, ziemniaczki i buraczki), byliśmy niezwykle wdzięczni, bo padaliśmy z głodu, a obiad był po prostu przepyszny! Po takim daniu spokojnie mogliśmy wybrać się na miasto! Niestety tylko we dwoję, bo Tata Marty szedł do pracy ;)


Dość długo jechaliśmy autobusem do centrum, ale już nie mogliśmy się doczekać! Bardzo lubimy zwiedzać, a Londyn jest dla nas wyjątkowym miastem... 



Pierwszym punktem na naszej liście był Buckingham Palace –  położony przy Sain Jamess Park, pomiędzy parkami świętego Jakuba, Zielonym i prywatnym Ogrodem królowej. Został on oficjalną, stałą rezydencja królewską w roku 1837. Nazwa pałacu pochodzi od dworu, jaki w roku 1703 wzniósł tu książę Buckingham. Pierwszą mieszkanką pałacu była królowa Wiktoria. Wnętrze pałacu, bogato zdobione, niestety nie jest dostępne dla turystów, jednak dla tych najbardziej spragnionych-turystów udostępnione są: Galeria Królowej i Stajnie Królewskie. Przed pałacem usytuowany jest pomnik królowej Wiktorii Przed pałacem turyści mogą obejrzeć słynną na całym świecie ceremonię zmiany warty. Obecnie pałac ten jest zamieszkany przez królową Elżbietę II. Jej obecność sygnalizuje nam wciągnięty na maszt sztandar.



Następnie przeszliśmy przez jeden z naszych ulubionych parków w Londynie, St. James's Park (park św. Jakuba) - jest najstarszym z parków wchodzącym w skład królewskich parków w Londynie. Park ma powierzchnię 23 hektarów (58 akrów). Granice St. James's Park są wyznaczane przez ulice The Mall na północy, Hourse Guards na wschodzie i Birdcage Walk na południu. W parku znajduje się małe jezioro o nazwie St. James's Park Lake, z dwiema wyspami, Duck Island (nazwana tak ze względu na występowanie w parku wielu gatunków ptactwa wodnego) oraz West Island. Most biegnący nad jeziorem pozwala zobaczyć wschodnią stronę Pałacu Buckingham otoczoną drzewami i fontannami oraz podobnie otoczoną zachodnią fasadę siedziby Foreign Office.


Po prostu uwielbiamy te szare wiewiórki! Nie boją się ludzi, dzięki czemu można do nich spokojnie podejść. Trzeba jednak uważać, żeby nie wskoczyły na nas ;)







Po spacerze po parku skierowaliśmy się w stronę Big Bena, jednak po chwili odbiliśmy w bok, bo szkoda nam było nie zobaczyć Horse Guards Parade :)


Horse Guards Parade – największy plac defilad w centralnym Londynie, znajdujący się między Whitehall a St. James's Park w City of Westminster. Corocznie odbywa się na nim ceremonia Trooping the Colour powszechnie zwana „Paradą na cześć urodzin Królowej”, podczas której królowa dokonuje przeglądu wojsk, a później następuje przemarsz oddziałów pieszych i konnych oraz orkiestr wojskowych, a także parada ze sztandarami.



No i nie mogło zabraknąć zdjęcia z jednym z Londyńskich symboli - czerwoną budką telefoniczną :)


Westminster Abbey - Opactwo Westminsterskie - jedna z najbardziej znanych świątyni w Wielkiej Brytani. Tutaj odbywają się koronacje królów Anglii.


Pałac Westminsterski (ang. Palace of Westminster, znany także w tym języku jako Houses of Parliament) – miejsce posiedzeń obu izb Parlamentu Zjednoczonego Królestwa (Izby Lordów i Izby Gmin). Pałac znajduje się w Londynie, w dzielnicy City of Westminster, na lewym brzegu rzeki Tamizy.
Najstarsza istniejąca dziś część pałacu, Westminster Hall, powstała w roku 1097. Pałac służył początkowo jako siedziba władcy, ale żaden monarcha nie mieszkał tam od XVI wieku. Większość obecnej struktury pałacu pochodzi z XIX wieku, kiedy to pałac został odbudowany po pożarze w roku 1834. Architektem odpowiedzialnym za odbudowę był Sir Charles Barry, a obecny wygląd pałacu jest przykładem stylu neogotyckiego.



BIG BEN - Nazwa początkowo odnosiła się do dzwonu ze St Stephen Tower (ang. Wieża św. Szczepana), zwanej również the Clock Tower (ang. Wieża Zegarowa), należącej do Pałacu Westminsterskiego. Obecnie nazwa Big Ben odnosi się często zarówno do dzwonu, jak i zegara i samej Wieży ma wyskokość 95,7m. Budowę tej wieży podjęto zaraz po tym, jak znaczna część Pałacu spłonęła w 1834 roku. Zapalona latarnia na jego szczycie mówi o odbywającym się posiedzeniu w parlamencie



London Eye - Ta upamiętniająca koniec XX wieku budowla jest jednocześnie największym na świecie kołem widokowym, z którego roztacza się przepiękny widok na cały centralny Londyn. Umieszczone są na nim 32 kapsuły, które są w stanie pomieścić 25 osób każda. Prędkość z jaka porusza się koło to 0,8 km/h, pełny obrót zajmuję około 30 minut. 


Spacerując po moście zachwycaliśmy się tymi niecodziennymi dla nas widokami... Nasz Wrocław nie jest małym miastem, jednak przy tej ogromnej metropolii, jaką jest Londyn, po prostu może się schować ;) 






Zaczynało robić się naprawdę zimno, dlatego dość szybkim krokiem poszliśmy w stronę Trafalgar Square - plac w centralnym Londynie położony w dawnym miejscu stajni królewskich. Jego budowę zaczęto w 1829 roku a w 1843 ustawiono na środku 55 metrową Kolumnę Nelsona. Plac zdobią także pomniki króla Jerzego IV, gen Haveloka i gen Napiera oraz fontanny sir Lutyensa. Jest to tradycyjne miejsce spotkań i zgromadzeń zarówno politycznych jak i sylwestrowych.





Po zrobieniu zdjęć poszliśmy na przystanek, na którym nie czekaliśmy zbyt długo, bo już po chwili siedzieliśmy w autobusie 6, którym dojechaliśmy do samego Willesden Bus Garage. Komunikacja w Londynie działa po prostu wspaniale! 


Jadąc autobusem udało nam się zobaczyć Piccadilly Circus – plac i skrzyżowanie głównych ulic w dzielnicy West End w Londynie, niedaleko Soho. Powstało w 1819r. po skrzyżowaniu ulic z Regent Street. Miejsce rozpoznawalne na całym świecie głównie dzięki reklamom świetlnym umieszczonym na jednym z rogów placu. W centralnym miejscu znajduje się fontanna z figurką Erosa. Jest to miejsce spotkań Londyńczyków i atrakcja turystyczna Londynu. 


Dobrze było znaleźć się w domu! Na dworze naprawdę zrobiło się niesamowicie zimno ;) Poszliśmy się szybko umyć, a gdy kładliśmy się spać, akurat Marty Tata przyszedł na przerwę! Posiedzieliśmy trochę, opowiedzieliśmy o tym gdzie dzisiaj byliśmy, a gdy poszedł zasnęliśmy błyskawicznie. Gdy jednak wrócił po pracy do domu, obudził nas i usiedliśmy wszyscy z Panem Krzysiem, Panem Piotrkiem i Panią Ewą przy whisky, by uczcić nasz przyjazd ;) Było naprawdę bardzo miło, a gdy wróciliśmy do łóżka, spało nam się wspaniale :)

Komentarze

  1. Świetna relacja! Chyba muszę zabrać Globtroterka do Londynu. Będziemy go zwiedzać śladami Marty i Michała ;) Po takim city tour nie ma innej opcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też muszę się kiedyś wybrać do Londynu :-) Ale jak na razie musi mi wystarczyć Twoja relacja i zdjęcia :-) Miło się ogląda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna wycieczka. Tez mialam plany, zeby sie tam wybrac :)

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że udało się Wam zwiedzić tyle miejsc.
    Planowanie macie w 1 paluszku :)
    Kocham Londyn!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Wilczy Wąwóz 2015

Dzień 11 czerwca 2015 r. postanowiliśmy spędzić aktywnie. Już od dawna planowaliśmy jakiś nieduży wypad w góry, ale za każdym razem pogoda płatała nam figle i byliśmy zmuszeni zmieniać plany. Lecz tego dnia się nie poddaliśmy, spakowaliśmy Mordka do bagażnika, Marty rodziców wcisnęliśmy na tylne siedzenie naszej Corsy i ruszyliśmy do Czech! Jak zwykle z opóźnieniem, ale to pomińmy ;)

Droga do Czech jakoś nam się dłużyła, ze względu na Mordka zrobiliśmy parę przystanków.

Standardowo na granicy wymieniliśmy trochę złotówek na korony. Dowiedzieliśmy się też, że jest remont drogi i lepiej jeśli pojedziemy inną tras, tak też zrobiliśmy, bo obydwie trasy nie były nam obce ;) jak miło było znów znaleźć się w tym miejscu! Wjechaliśmy na parking (50 koron) i pierwsze co zrobił nasz Mordek, to władowanie się do rzeki ;)

Po kupieniu biletów do Skalnego Miasta, dowiedzieliśmy się, że odcinek drogi prowadzący do okrężnego szlaku w Teplicach jest zamknięty, są za to alternatywne trasy przez Wilczy…