Przejdź do głównej zawartości

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)


Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 

Informacje praktyczne
Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych.
Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście 17:30
Adres: Grahame Park Way, London, NW9 5LL 
Metro: Colindale (Northern Line) 
Autobusy: 303
Aby zwiedzić wszystkie wystawy i hangary muzeum zdecydowanie potrzebny jest cały dzień.


RAF Museum
Londyńskie muzeum Królewskich Sił Lotniczych (Royal Air Force Museum) przedstawia historię brytyjskiego i światowego lotnictwa – od pierwszego samolotu braci Wright, poprzez zmagania lotników w II wojnie światowej, aż do konstrukcji największych pasażerskich odrzutowców.
W pięciu ogromnych halach umieszczono ponad 130 oryginalnych samolotów, śmigłowców, balonów, lotni i innych statków powietrznych. Parę z nich można zwiedzać także od wewnątrz.
Jest to muzeum „dla każdego”, bez względu na wiek i zainteresowania. Pasjonaci lotnictwa znajdą tutaj wszystkie niezbędne informacje i dane, dzieci zainteresują interaktywne gry i zabawy, a osoby interesujące się historią pogłębią swoją wiedzę np. w temacie Bitwy o Anglię.

Wyrzutnia rakiet przeciwlotniczych na skraju lotniska - Muzeum 

Wejścia do Muzeum RAF strzegą dwaj bohaterowie bitwy o Anglię - Supermarine Spitfire i Hawker Hurricane.



Już pierwsza hala zrobiła na nas ogromne wrażenie. Nie spodziewaliśmy się takiej ilości samolotów w jednym pomieszczeniu ;) Każda z maszyn była dokładnie opisana, więc odwiedzając muzeum RAF można dodatkowo pogłębić swoją wiedzę i zaspokoić ciekawość :)



Współczesny samolot wielozadaniowy Eurofighter Typhoon




Przy multimedialnych informatorach można spędzić naprawdę sporo czasu, czytając o interesujących nas maszynach. Sporym plusem muzeum jest to, że pomieszczenia są ogrzewane i dobrze oświetlone, a na dodatek w każdej sali wystawowej zorganizowane są toalety i miejsca na chwilowy wypoczynek.



Po lewej stronie poniższego zdjęcia widoczna jest Oś czasu – ponad 50-metrowa ściana przedstawiająca chronologicznie najważniejsze wydarzenia w ponad 100-letniej historii lotnictwa, a także te, niezwiązane z lotnictwem.




Obok samolotów angielskich prezentowane są konstrukcje niemieckie, amerykańskie a nawet japońskie. Czasowe ramy kolekcji sięgają początków lotnictwa a kończą się niemal na współczesności.  







Mały polski akcent.


Największe wrażenie zrobił na nas brytyjski bombowiec odrzutowy - nosiciel broni atomowej Avro 698 Vulcan, używany od 1957 roku. Należał on do brytyjskich bombowców strategicznych serii „V”. Jest on po prostu potężny! Zwykłe pasażerskie boeingi czy airbusy, należące do tanich linii lotniczych, nigdy nie wywarły na nas tak ogromnego wrażenia. 















Największą frajdę sprawiły nam jednak maszyny, do których można było wejść i obejrzeć je od środka. Niestety jest ich naprawdę niewiele... 










Dość długo szukaliśmy choć drobnej wzmianki na temat polskiego lotnictwa, które brało udział w Bitwie o Anglię. Gdy już mieliśmy wychodzić z muzeum, trafiliśmy do jeszcze jednego hangaru... Na wstępie zapytaliśmy pracownika o interesujący nas wątek. Kobieta niestety nic na ten temat nie wiedziała, lecz zadzwoniła po swojego kolegę, który grzecznie opowiedział nam o polskich dywizjonach i zaprowadził w interesujące nas miejsca :) Niestety wzmianka o polakach jest naprawdę niewielka, choć naprawdę zasłużyli więcej...

Bitwa o Anglię i lotnictwo polskie
Polscy lotnicy wyróżnili się w czasie kampanii wrześniowej i zaznaczyli swoją obecność w czasie kampanii francuskiej. Szczególną jednak rolę odegrali w 1940 r., gdy rozegrała się - decydująca dla losów Wielkiej Brytanii i całej koalicji - powietrzna Bitwa o Anglię (8 VIII-31 X). Przemysł brytyjski produkował wystarczającą ilość maszyn, ale w tak krótkim czasie nie można było wyszkolić pilotów. Dlatego trudno jest przecenić rolę cudzoziemskich lotników wśród których największą grupę stanowiło 151 polskich pilotów. Walczyli oni zarówno w jednostkach brytyjskich, jak i w polskich dywizjonach myśliwskich 302 i 303 oraz bombowych 300 i 301. W czasie Bitwy o Anglię Polacy zestrzelili 203 maszyny Luftwaffe, co stanowiło 12% ogółu strat niemieckich w tej bitwie.



Czując niedosyt na temat informacji o polskich lotnikach, postanowiliśmy odnaleźć jeden z nielicznych samolotów, do których można wejść. 


Byliśmy niezwykle podekscytowani tym, że możemy zobaczyć ten wodolot nie tylko od zewnątrz, ale również od wewnątrz. Właśnie tego oczekiwaliśmy, odwiedzając to muzeum :)









W muzeum RAF spędziliśmy dobre 5 godzin... Czy było warto? TAK! To była naprawdę niezwykła lekcja historii, świetna zabawa i wspaniale spędzony czas. Choć bolały nas już nogi, byliśmy przeszczęśliwi i z pewnością kiedyś wrócimy do tego muzeum :)

Nie sądzicie, że to naprawdę ciekawy zbieg okoliczności, że do muzeum dojeżdża się autobusem 302 z przesiadką do 303, a polskie dywizjony, biorące udział w Bitwie o Anglię, miały właśnie te numery? Bo dla nas była to bardzo ciekawa myśl :) 

Po tak intensywnym dniu zrobiliśmy się głodni... Tata Marty zabrał nas więc do jednej z restauracji, w której podają najlepszy kebab z baraniny, którego jeszcze nigdy nie mieliśmy okazji spróbować. Trzeba przyznać, że jest to zupełnie inny smak, niż ten, który znamy, ale smakował nam bardzo! Jednak porcje nas po prostu przerosły, były gigantyczne ;)


Z pełnymi żołądkami ruszyliśmy do metra... postanowiliśmy odwiedzić miejsca, w których byliśmy w roku 2011 :) Jednak zaliczyliśmy zabawną wpadkę. Widząc na mapie metra stację "London Bridge", z niewiadomych powodów pomyliliśmy go z "Tower Bridge", do którego chcieliśmy dotrzeć... Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy pewien czarnoskóry mężczyzna uświadomił nam ten błąd ;) Oj, zmęczenie chyba dało nam się we znaki... 







Po zrobieniu zdjęć z London Bridge, zjedzeniu ciepłego gofra z bitą śmietaną i potwornym zmarznięciu, wiedliśmy do metra i wróciliśmy na Westminster. 



Westminster (stacja metra) – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy City of Westminster, w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Westminsterskiego. Stacja została otwarta w 1868 roku jako część District Line. Należy do najbardziej futurystycznie zaprojektowanych spośród obiektów londyńskiego metra. Aktualnie korzysta z niej ok. 18,36 mln pasażerów rocznie. Jest chyba najpotężniejszą stacją, jaką widzieliśmy :)



Będąc na Westminster, aż głupio nam było nie wyjść i choć przez chwilę zachwycić się widokiem Big Bena i Londyńskiego Oka :) Jednak po chwili wróciliśmy do metra i postanowiliśmy, że jeszcze dzisiaj uda nam się zobaczyć Tower Bridge!




Tym razem wysiedliśmy na odpowiedniej stacji - Tower Hill. 

Tower of London (czasem nazywana Londyńską Tower, oficjalna nazwa ang. Her Majesty's Royal Palace and Fortress, The Tower of London, czyli Pałac i Twierdza Jej Królewskiej Mości) – budowla obronna i pałacowa monarchów Anglii, chociaż ostatni z władców Anglii, który z niej korzystał to Jakub I (1566-1625). Wzniesiona została w 1078 roku dla Wilhelma Zdobywcy. W swej historii budynek był fortecą, więzieniem, pałacem, a nawet służył jako zoo. Budowla (łącznie z Bramą Zdrajców) pilnowana jest przez charakterystycznie ubranych strażników, nazywanych Yeomen Warders, a popularnie "beefeaterami" (ang. beefeater – zjadacz wołowiny). W twierdzy są dziś przechowywane liczne zbroje, broń, klejnoty i insygnia koronacyjne (królewski pierścień i jabłko oraz berło z krzyżem i największym na świecie brylantem Cullinanem I, a także koronę brytyjską zdobioną drugim co do wielkości na świecie brylantem Cullinanem II).





Tower Bridge – most zwodzony w Londynie przeprowadzony przez Tamizę w pobliżu Tower of London, od której bierze swą nazwę. Jeden z najbardziej znanych obiektów w Londynie, zbudowany w stylu wiktoriańskim. Jego historia zaczęła się w roku 1872, kiedy to parlament angielski rozpatrzył projekt ustawy dotyczącej budowy drugiego mostu nad Tamizą. Mimo zastrzeżeń zgłaszanych przez zarząd zamku Tower of London ustawa została uchwalona. Postawiono jednak warunek, który został spełniony, styl mostu miał harmonizować ze stylem zamku. Architektem jego był Horace Jones, który zastosował modną podówczas konstrukcję: stalowy szkielet obłożony kamieniem w stylu neogotyckim. Most został ukończony w 1894. Jest mostem zwodzonym, umożliwiającym przepływanie statków oceanicznych do około 40,5 m wysokości powyżej poziomu wody.



Po zobaczeniu, tego, co zobaczyć chcieliśmy poszliśmy jeszcze do St. Katharine Docks ("Doki Św. Katarzyny") – kompleks rekreacyjny i mieszkalny w londyńskiej gminie Tower Hamlets, leżący po północnej stronie Tamizy, na wschód od Tower of London i Tower Bridge. W przeszłości były jednymi z doków handlowych obsługujących Londyn.


Następnie wsiedliśmy do metra, następnie w autobus i byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy znaleźliśmy się w domu. Na dworze zrobiło się przeraźliwie zimno, a my byliśmy bardzo zmęczeni. Oglądając zdjęcia z tego dnia, zajadaliśmy się przepysznym ciastem, które zrobiła Pani Ewa. Aż żałujemy, że nie mamy przepisu, bo smakowało nam bardzo! Po zgraniu wszystkich zdjęć, poszliśmy się umyć i szybko ułożyliśmy się w łóżku. Spaliśmy jak zabici do samego rana :)

Komentarze

  1. Kurdeee, ale fajnie w tym muzeum. Teraz to chyba ja mam plan na przyszły rok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że cała Wasza rodzinka będzie świetnie się tam bawiła ;)

      Usuń
  2. dalMojdalszyjek zginął w Dywizjonie 303 walcząc o Anglię, nigdy nie zobaczył swojej córeczki... przykre to brat, że świat zapomina jak wiele Polacy dobrego robili, jak dzielni byli, jak dotrzymywali słowa. Wiadomo bywało różnie, ale są pewnie fakty których nie można wymazywac.
    Śniadanie prezentuje się mega pysznie- widać że tata się stęsknił za córą :)
    Co do wejściowek, pamietam że w Dublinie wszelkie muzea były bezpłatne, tylko wstępy do katedr trzeba było opłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dalszy wujek*
      Wybacz! Najmocniej przepraszam.

      Usuń
  3. Muzeum i nocny Londyn wyglądają świetnie, jednak jak zobaczyłem takie śniadanie, to aż wzroku nie mogłem oderwać od ekranu!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała nauka historii w muzeum. Wieczorny spacer uroczy. Ja spacerowałam też po tych miejscach, ale w dzień, słoneczny zresztą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …

Bolek 2015 - dzień dwudziesty pierwszy

21 sierpnia 2015 - Rumunia
Gdy o godzinie 6:30 zadzwonił budzik, dosłownie myśleliśmy, że nie wstaniemy... Lecz w planach mieliśmy jeszcze parę miejsc do zobaczenia, dlatego ubraliśmy się ciepło, wzięliśmy potrzebne nam rzeczy i ruszyliśmy w drogę. Podobnie jak dnia poprzedniego ruszyliśmy większą grupą, bo oprócz naszej czwórki poszły z nami jeszcze trzy osoby. Poszliśmy więc do najbliższej stacji metra, kupiliśmy bilety i w drogę! Przyjemnie jechało się w cieplutkim metrze, gdy na dworze było chłodno, zdążyliśmy się przyzwyczaić do tych greckich upałów ;) Po wyjściu z metra czekał nas jeszcze półgodzinny spacer, a po drodze mijaliśmy sporo ciekawych budynków, pomników i muzeów. 


Jednym z obiektów, który przykuł naszą uwagę był budynek Muzeum Rumuńskiego Chłopa, który w latach 90-tych dostało tytuł najlepszego muzeum Europy. Niestety nie mieliśmy na tyle czasu, by móc sprawdzić, czy muzeum faktycznie na ten tytuł zasłużyło ;)



Po dość długim spacerze dotarliśmy do remontowanego Arcul …