Przejdź do głównej zawartości

Zimowy Kraków 2015

W październiku 2014 r. Polski Bus, o którym pisaliśmy już w poście z naszego wyjazdu do Warszawy, wypuścił na rynek pulę tanich biletów. Nie mogliśmy nie skorzystać z tej okazji i od razu zarezerwowaliśmy bilety na jednodniową wycieczkę do Krakowa :) Łączna suma (za dwie osoby, w dwie strony) to tylko 28 zł, co daje po 7 zł za przejazd! Tak tanio do Krakowa jeszcze nie jechaliśmy ;)
I tak oto 5 stycznia 2015 roku zaczęła się nasza przygoda z zimowym Krakowem :) To nasz pierwszy wyjazd w 2015 roku, więc napawało nas to sporym optymizmem. Z Wrocławia wyjechaliśmy o godzinie 6 rano, a przed godziną 11 byliśmy już na miejscu. Od razu pożałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy z toalety w autokarze... wszędzie były płatne! Ale nasz zmysł zaprawionego bolkowicza nie pozwolił nam zapłacić na dworcu 2 zł, więc musieliśmy znaleźć coś darmowego... Nie było to trudne, bo w pobliżu dworca znajduje się Galeria Krakowska ;)


Gdy tylko wyszliśmy z Galerii, ruszyliśmy w drogę, aby zrealizować cały nasz plan ;)

Informacja o mieście
Kraków – miasto na prawach powiatu położone w południowej Polsce nad Wisłą, drugie w kraju pod względem liczby mieszkańców i pod względem powierzchni, dawna stolica Polski i miasto koronacyjne oraz nekropolia królów Polski, od czasu odzyskania niepodległości w 1918 r. miasto wojewódzkie (od 1998 r. siedziba władz województwa małopolskiego). Leży na obszarze Bramy Krakowskiej, Niecki Nidziańskiej i Pogórza Zachodniobeskidzkiego. Jest jednym z najstarszych miast Polski, o ponadtysiącletniej historii, z wieloma wartościowymi obiektami architektonicznymi. Działa w nim wiele instytucji i placówek kulturalnych gromadzących bezcenne zabytki. W przeszłości miasto należało do Ligi Hanzeatyckiej zrzeszającej najważniejsze ośrodki handlowe w Europie.

Jedząc kanapki przeszliśmy przez Planty - Wyjątkowy ogród miejski, który otacza najstarszą część Krakowa. Planty są równocześnie jednym z większych krakowskich parków (ok. 20 ha powierzchni, obwód ponad 4 km). Podzielono je na 8 ogrodów, których nazwy odnoszą się do położonych w sąsiedztwie obiektów i miejsc: Dworzec, Barbakan, Florianka, Pałac Sztuki, Uniwersytet, Wawel, Gródek, Stradom. Alejki Plant to wprost wymarzone miejsce odpoczynku dla strudzonego zwiedzaniem turysty.


Dość szybko dotarliśmy pod Zamek Królewski na Wawelu – jest to rezydencja królewska o charakterze zabytkowym, mieszcząca się na Wzgórzu Wawelskim w Krakowie, o powierzchni 7040 m² z 71 salami wystawowymi. Oddział Zamku Królewskiego na Wawelu – Państwowych Zbiorów Sztuki. Zamek był na przestrzeni wieków wielokrotnie rozbudowywany i odnawiany. Liczne pożary, grabieże i przemarsze obcych wojsk, połączone z niszczeniem rezydencji, powodowały, iż obiekt wielokrotnie odbudowywano w nowych stylach architektonicznych oraz remontowano jego szatę zewnętrzną, a także przekształcano i zmieniano wygląd i wyposażenie wnętrz.




Trzeba przyznać, że pomimo niezbyt niskiej temperatury (-1°C), było niesamowicie zimno... W Karpaczu temperatura sięgała -7°C, ale nie było to aż tak odczuwalne... Na naszych głowach znajdowały się czapki i kaptury, lecz do zdjęć były one ściągane ;) 




Pomimo tego, że każde z nas w Krakowie było już parę razy, to za każdym razem i tak zachwyca nas Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława – kościół archikatedralny, położony na Wawelu stanowiący własność archidiecezji krakowskiej. Miejsce koronacji królów Polski i ich pochówku. Pochowani są tutaj między innymi św. Stanisław ze Szczepanowa i inni biskupi krakowscy aż po czasy współczesne, prawie wszyscy królowie od Władysława I Łokietka do Stanisława Leszczyńskiego (łącznie 17 królów wliczając Jadwigę i Annę Jagiellonkę) i członkowie rodzin królewskich oraz wodzowie, przywódcy polityczni i wieszcze narodowi.



Pierwszy raz byliśmy zimą w Krakowie, dlatego zachwycaliśmy się wszystkim na nowo. Każde miejsce, każda budowla wygląda zupełnie inaczej, gdy pokrywa ją nawet niewielka warstwa białego puchu :)




Wawel jest dla nas numerem 1 w Krakowie. Gdyby nie to, że było nam tak strasznie zimno, to z pewnością spędzilibyśmy tam dużo więcej czasu, spacerując i podziwiając okolicę ze wzgórza.  





Niestety nie udało nam się wejść do Jaskini pod Wzgórzem Wawelskim, ponieważ w styczniu jest ona nieczynna... Jednak zrobiliśmy zdjęcie Smoka Wawelskiego ze specjalną dedykacją dla Globtroterka i jego rodziny :)





Spod Wawelu ruszyliśmy w drogę do Pizzy Hut, a najbliższa znajduje się dopiero w Galerii Kazimierz. Nie jest to jakaś niezwykle długa droga, jednak mroźne powietrze sprawiało, że wydawała nam się duuuużo dłuższa ;)

Byliśmy po prostu przeszczęśliwi, gdy usadowiliśmy się w cieplutkiej Pizzy Hut. Za oknem zaczął prószyć śnieg... Dostaliśmy kartę i gdy już mieliśmy zamawiać to co zawsze, odkryliśmy bardzo fajną ofertę rodzinną ;) Jest to zestaw dla 2-3 osób, w którego skład wchodzi dowolna średnia pizza, 1 przystawka do wyboru, 1 deser – całość kosztuje 38,95 zł. Nie dość, że zaoszczędziliśmy (jak na prawdziwych ekonomistów przystało) i spędziliśmy bardzo miły czas we dwoje, to jeszcze najedliśmy się jak bąki, ledwo mogliśmy się ruszyć ;)



Droga powrotna minęła nam dużo szybciej. Może to dlatego, że byliśmy najedzeni i trochę zagrzani ;) Gdy zbliżaliśmy się do głównego rynku Starego Miasta, znowu zaczął prószyć śnieg... i to nawet dość mocno. Był to niestety bardzo mokry i nieprzyjemny śnieg. Jadnak wytrwale kontynuowaliśmy nasze zwiedzanie ;)


Sukiennice podlegały przez wieki wielu przemianom i ich obecny kształt w niczym nie przypomina dawnych sukiennic. Już w roku 1257 książę Bolesław Wstydliwy przy lokacji Krakowa zobowiązał się postawić kramy sukienne. Współcześnie w Sukiennicach znajdują się dwa rzędy kramów, głownie z biżuterią, pamiątkami, rękodziełami czy cepelią. Obecnie na piętrze Sukiennic (w dawnym szmatruzie) znajduje się Galeria Polskiego Malarstwa i Rzeźby XIX wieku. Stanowi ona oddział Muzeum Narodowego. Na parterze Sukiennic znajduje się również słynna kawiarnia Noworolski. Pod zewnętrzną częścią sukiennic jako ciekawostkę obejrzeć można zachowane zabytkowe i sprawne oświetlenie gazowe.



By osłonić się przed śniegiem, przespacerowaliśmy się wewnętrznym korytarzem sukiennic. 


Wieża ratuszowa – gotycka wieża z XIV wieku znajdująca się na Rynku Głównym w Krakowie, o wysokości 70 m. Ocalała ze zburzonego w 1820 roku ratusza – wówczas głównego gmachu administracyjnego Krakowa.


Kościół archiprezbiterialny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwany także kościołem Mariackim – jeden z największych i najważniejszych, po Katedrze Wawelskiej, kościołów Krakowa, od 1962 posiadający tytuł bazyliki mniejszej. Należy do najbardziej znanych zabytków Krakowa i Polski. Jest kościołem gotyckim, budowanym w XIV i XV wieku. Położony jest przy północno-wschodnim narożniku Rynku Głównego, na Placu Mariackim 5. 





Po wizycie w kościele Mariackim ruszyliśmy w drogę powrotną do Galerii Krakowskiej. Zostało nam jeszcze sporo czasu do odjazdu autokaru, ale pogoda przestała nam sprzyjać i robiło się jeszcze zimniej... Ale i tak byliśmy zadowoleni, bo udało nam się zrealizować nasz plan wycieczki ;)

Brama Floriańska - jej nazwa pochodzi od pobliskiego kościoła św. Floriana. Była główną spośród siedmiu bram wiodących do miasta, usytuowanych w linii murów obronnych. Bramę tą zwano także Porta Gloriae, czyli Bramą Chwały. Otwierała Drogę Królewską (Via Regia). Przez nią do miasta wkraczali królowie po zwycięskich bitwach, dyplomaci, znane osobistości odwiedzające Kraków. Tędy prowadziła trasa pochodów koronacyjnych i pogrzebowych monarchów i ich rodzin. Powstała z kamienia ok. 1300 roku, a ceglaną kondygnację z machikułami (strzelniczym gankiem), wspartymi na kamiennych konsolach, dodano w XV wieku. Opiekę nad nią powierzono kuśnierzom. Broniła miasta od północy, gdzie Kraków nie mógł skorzystać z naturalnej przeszkody w postaci bagien i rozlewisk. 



Na sam koniec zobaczyliśmy jeszcze perłę krakowskich fortyfikacji – gotycki barbakan, zwany też bardziej swojsko Rondlem – powstał w związku z narastającym w końcu XV wieku zagrożeniem ze strony Turków. Wzniesiono go w latach 1498-1499 na polecenie króla Jana Olbrachta, który po zakończonej porażką wyprawie wołoskiej bał się odwetu. Głównym budulcem była cegła. Z kamienia wykonano jedynie konsole podtrzymujące konstrukcje ganków i wieżyczek. Grubość murów sięga 3m, wewnętrzna średnica budowli to prawie 25 m, a szczególne wrażenie robią trzy kondygnacje strzelnic ze 130 otworami. Barbakan wieńczą tzw. machikuły – murowany ganek ze stanowiskami strzelniczymi i otworami w podłodze, przez które wylewano na atakujących rozgrzaną smołę, bądź wrzątek. Nad całością góruje siedem wieżyczek obserwacyjnych.


Baszta Stolarska - późnogotycką basztę, wzniesioną na kwadratowej kamiennej podstawie nadbudowano później na planie półkolistym. Wynikało to z rozwoju artylerii. Jej coraz większy zasięg i coraz lepsze możliwości dokładnego celowania spowodowały, że i fortyfikacje musiały się zmieniać. Ich budowniczy zdawali sobie sprawę, że baszty będą bardziej narażone na ogień wroga, dlatego nadawali im obły kształt.
Basztę wieńczą pozorne machikuły (ganki strzelnicze) i namiotowy dach. Poniżej widać strzelnice w kształcie krzyża, przystosowane do użycia kusz i hakownic.



Po zrealizowaniu naszego wycieczkowego planu spędziliśmy bardzo miły czas w Galerii Krakowskiej. Oglądaliśmy zdjęcia, które udało nam się zrobić, odwiedziliśmy Empik, poszliśmy również na gorącą czekoladę bananową do Tchibo ;)


O godzinie 18 stawiliśmy się na dworcu. Było trochę zamieszania, bo nigdzie nie mogliśmy znaleźć peronu, na który przyjedzie nasz autokar... Całe szczęście w końcu udało nam się go odnaleźć, usadowiliśmy się na siedzeniach... lecz niestety jedno z nich było zepsute, pas był zacięty... Przesiedliśmy się więc i od tamtego momentu podróż minęła nam dość spokojnie i szybko, bo prawie całą przespaliśmy ;) Po godzinie 21 byliśmy już we Wrocławiu. 
To była naprawdę fajna wycieczka i jeszcze nie raz skorzystamy z ofert Polskiego Busa ;)

Komentarze

  1. Biały Kraków wygląda na prawdę nieziemsko! Widzę jeszcze pozostałości jarmarku świątecznego (chociaż pewnie z tym wrocławskim ten wyglądał nieco skromnie :P), tłumów brak... musiało być genialnie. Świetna wycieczka!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mi przykro! Byliśmy Krakowie i 5 i 6 stycznia ;(, mogliśmy wybrać się na kawę razem, ale by było super! Zabralibyśmy Was na Kazimierz na słynne zapiekanki a na kawę do Absyntu, bo jest ogromna i w przepysznej cenie, a potem do Prowincji na Brackiej na słynną czekoladę i może spotkalibyśmy Turnaua! Nie mówiąc o grzanym winku na rynku, ale zawaliliście :P Następnym razem proszę pisać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szkoda! Następnym razem obowiązkowo napiszemy, bo z wielką chęcią spotkamy się z Wami! I z tego co widzę, to możecie oprowadzić nas po interesujących miejscach ;)

      Usuń
    2. Osiem lat mieszkaliśmy w Krakowie, to jest miasto które szczerze kocham :). Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni i będziecie chcieli wracać do miasta królów ;)

      Usuń
  3. Globtroterek ściska mocnooooo i dziękuje za piękną fotkę smoka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć Kraków- i mam nadzieję, że uda się to w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię czytać o Krakowie i oglądać go oczami innych :) Mieszkam tu od urodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Warszawa 2014 - dzień drugi

5 października 2014 r., drugi dzień naszego pobytu w stolicy. 
Chińczyk chrapał potwornie przez całą noc... Tak głośnego chrapania nie słyszeliśmy jeszcze nigdy. Około 2 w nocy do pokoju wróciła z imprezy para anglików. Było im bardzo wesoło, a chrapiący chińczyk dodatkowo ich rozśmieszał. Bardzo żałowaliśmy, że zapomnieliśmy zabrać ze sobą zatyczki do uszu ;) Pomimo tego, że nie była to łatwa noc, byliśmy zadowoleni, że mamy gdzie spać.  Wstaliśmy około godziny 7 rano. Zabraliśmy wszystkie nasze rzeczy z pokoju, a następnie poszliśmy do toalety się przebrać i w miarę ogarnąć. Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, oddaliśmy klucz od pokoju i opuściliśmy nasz hostel. Naprawdę szczerze możemy go polecić (o ile nie traficie na chrapiącego chińczyka...). Hostel, pomimo tego, że nie zachwyca z zewnątrz, to wewnątrz jest naprawdę schludny i zadbany, a przede wszystkim tani. 

Warszawa - stolica Polski i województwa mazowieckiego. Usytuowana jest na Nizinie Środkowo mazowieckiej, nad Wisłą. Warszaw…