Przejdź do głównej zawartości

Powrót z Londynu - lot WizzAirem

Nasz ostatni dzień w Londynie to głównie droga do EasyBusa, a tym już prosto na lotnisko. Był to dzień smutny, czas pożegnać Londyn i Marty Tatę... Tak naprawdę to wcale nie chciało nam się wracać, pogoda w Londynie była wręcz idealna na spacer. Z domu wyszliśmy dość wcześnie i gdy dojechaliśmy na Marble Arch, to do odjazdu autokarem mieliśmy jeszcze dużo czasu. Tacie Marty udało się dogadać z kierowcą i wziął nas wcześniejszym autokarem. 

Odlot mieliśmy dopiero o godzinie 13:30, więc czekało nas parę godziny na lotnisku. Jeszcze przed odprawą usiedliśmy i zjedliśmy kanapki ;)

Port lotniczy Londyn-Luton (ang.: London Luton Airport) – międzynarodowe lotnisko położone koło Luton, 50 km na północ od centrum Londynu. Jest czwartym (pod względem liczby przewiezionych pasażerów) portem lotniczym obsługującym aglomerację londyńską.


Następnie przeszliśmy odprawę, zajęliśmy fajne miejsca w poczekalni i obserwowaliśmy przylatujące i odlatujące samoloty. Czas mijał nam dość szybko. O godzinie 13 na tablicy informacyjnej pojawił się numer wyjścia, do którego mieliśmy się skierować. Wszystko poszło sprawnie i już po chwili siedzieliśmy w samolocie. 


Wizz Air Hungary Legikozlekedesi Kft. nazwa skrócona Wizz Air – węgierskie tanie linie lotnicze, obsługujące Europę Środkowo-Wschodnią, Europę Zachodnią, Gruzję, Izrael i Turcję. Pierwszy samolot firmy wystartował 19 maja 2004 z Katowic.



Pomimo, że to nie był nasz pierwszy lot, bo Marta leciała już 11 raz, a Michał 7, to wciąż uwielbiamy robić zdjęcia z samolotu, a te widoki chyba nigdy nam się nie znudzą :) Start nie jest dla nas przyjemną chwilą, bo obydwoje nie lubimy tego wciskania w fotel. 










Większość drogi minęła nam na spaniu... krótkie przebudzenie, parę fotek i śpimy dalej ;) 



Gdy byliśmy już nad Polską przywitały nas potężne chmury... Poformowano nas, że za chwilę będziemy lądować, lecz co się zniżyliśmy i dotykaliśmy chmur to po chwili znowu czuliśmy jak wzbijamy się do góry... Trochę narobiło nam to stresu, bo wyglądało to tak, jakby pilot bał się tych chmur. 




W końcu wbiliśmy się w chmury, odczuwaliśmy drobne turbulencje, lecz już po chwili ujrzeliśmy pochmurny, deszczowy Wrocław. Aż ciężko nam było uwierzyć, że w Londynie żegnała nas tak piękna pogoda. 





Po dojeździe do lotniska ogłoszono nam, że wysiadać będzie można tylko przodem samolotu, bo zostanie zamocowany rękaw, którym dostaniemy się bezpośrednio do terminala przylotów. Pierwszy raz zdarzyło nam się wychodzić rękawem ;)




Odprawa, telefony do rodziców, że już jesteśmy na ziemi i koniec przygody... Bardzo żałowaliśmy, że nie zostaliśmy jeszcze parę dni w słonecznym Londynie, bo był to naprawdę wspaniale spędzony czas.
Chcielibyśmy jeszcze raz podziękować za wszystko Marty Tacie i jego współlokatorom za gościnę :)

Komentarze

  1. Zazdroszczę Wam tej wycieczki!
    Dlaczego Wy się nie chwalicie, że bierzecie udział w Blogu Roku? Dobrze, że mamy dwa telefony, bo jeden głos już oddałam. No i co by było? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo bierzemy udział tylko dla zabawy i by rozpowszechnić naszego bloga, nie liczymy na żadną wygraną czy coś ;) Jednak bardzo dziękujemy za głos ;)

      Usuń
  2. W środku wygląda o wiele przyjemniej niż plastikowy Ryanair :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne fotki z samolotu!

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Na tym samym lotnisku lądowałam, a i startowałam do Polski do Pyrzowic. Ja bardziej nie lubię lądowania niż startu. Nie lubię chmur w czasie lotu, bo nic ciekawego nie widać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …

Bolek 2015 - dzień dwudziesty pierwszy

21 sierpnia 2015 - Rumunia
Gdy o godzinie 6:30 zadzwonił budzik, dosłownie myśleliśmy, że nie wstaniemy... Lecz w planach mieliśmy jeszcze parę miejsc do zobaczenia, dlatego ubraliśmy się ciepło, wzięliśmy potrzebne nam rzeczy i ruszyliśmy w drogę. Podobnie jak dnia poprzedniego ruszyliśmy większą grupą, bo oprócz naszej czwórki poszły z nami jeszcze trzy osoby. Poszliśmy więc do najbliższej stacji metra, kupiliśmy bilety i w drogę! Przyjemnie jechało się w cieplutkim metrze, gdy na dworze było chłodno, zdążyliśmy się przyzwyczaić do tych greckich upałów ;) Po wyjściu z metra czekał nas jeszcze półgodzinny spacer, a po drodze mijaliśmy sporo ciekawych budynków, pomników i muzeów. 


Jednym z obiektów, który przykuł naszą uwagę był budynek Muzeum Rumuńskiego Chłopa, który w latach 90-tych dostało tytuł najlepszego muzeum Europy. Niestety nie mieliśmy na tyle czasu, by móc sprawdzić, czy muzeum faktycznie na ten tytuł zasłużyło ;)



Po dość długim spacerze dotarliśmy do remontowanego Arcul …

Cardiff

5 lipca 2015 roku, gdy o godzinie 4:30 zadzwonił budzik, naprawdę ciężko było nam zwlec się z łóżek... nie mogliśmy jednak odpuścić, bo już o godzinie 7 mieliśmy wyjechać do Cardiff. Jechał z nami również  Marty Tata, tak więc w trójkę, bardzo niewyspani poszliśmy na przystanek i autobusem linii 52 dojechaliśmy na dworzec autokarowy w Londynie - Victoria Coach Station, skąd wsiedliśmy w piętrowego MegaBusa. Zajęliśmy miejsca na górze, na samym przodzie i "pełni energii" ruszyliśmy w drogę do Walii :)

Już po jakimś czasie entuzjazm opadł i dwóch "pełnych energii" facetów chrapało spokojnie na siedzeniach ;)
Podczas trasy największe wrażenie zrobił na nas Severn Bridge (wal. Pont hafren) – most wiszący na rzece Severn łączący hrabstwo Gloucestershire z południową Walią. Został uroczyście otwarty w r. 1966 przez królową Elżbietę II. Przez most przebiega autostrada M48. Na moście pobierane jest myto, aczkolwiek jedynie od kierowców jadących w stronę Walii. Od początku…