Przejdź do głównej zawartości

"Pokaż mi Londyn" cz.2

Drugiego dnia naszego pobytu w Londynie wstaliśmy około godziny 8. Zjedliśmy śniadanie i  w drogę! Tego dnia postanowiliśmy, że będziemy poruszać się w większości tylko autobusami, by móc popodziwiać miasto. Udało nam się usadowić u góry na samym przodzie ;) Nasza podróż trwała około 40 minut, więc mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by próbować odgadnąć w którą stronę skręci kierowca naszego autobusu i by zachwycać się widokami.




Wysiedliśmy przy Hyde Parku i udaliśmy się w stronę pierwszego punktu na naszym planie - Muzeum Historii Naturalnej! Nie była to nasza pierwsza wizyta w tym muzeum, jednak jako przewodnicy nie mogliśmy go pominąć ;) 


Muzeum Historii Naturalnej (ang. Natural History Museum) w Londynie jest jednym z trzech wielkich muzeów znajdujących się przy Exhibition Road w South Kensington (inne to Science Museum i Muzeum Wiktorii i Alberta; główne wejście do MHN znajduje się od strony Cromwell Road). Prace nad budynkiem rozpoczęto w 1873, a zakończono je w 1880. Oficjalne otwarcie odbyło się w 1881.




Kolekcja muzeum liczy ponad 70 milionów eksponatów, a całość dzieli się na 5 głównych działów: botanika, entomologia, mineralogia, paleontologia i zoologia. Dużą popularnością cieszy się symulowane trzęsienie ziemi, którego mogą doświadczyć zwiedzający oraz galeria dinozaurów, gdzie znajduje się ryczący, ruchomy dinozaur-robot. W głównym holu znajduje się odlew szkieletu diplodoka.
W muzeum tym można wielu eksponatów dotknąć, spróbować, wykonać różne symulacje i eksperymenty, a całość jest głównie przeznaczona dla młodszych, choć starsi też mogą się wiele nauczyć. Znajduje się tam m.in. kolekcja ryb, płazów, gadów, ptaków i ssaków w różnych stadiach ewolucji.





Na samym szczycie galerii znajduje się plaster wycięty z pnia sekwoi o średnicy 6 metrów.

















Wstęp do muzeum jest bezpłatny, jednak niektóre wystawy bywają biletowane. W środku znajdują się również skrzynki na datki od turystów, które również są źródłem finansów potrzebnych na utrzymanie budynku i znajdujących się w nim eksponatów.


Następnie wróciliśmy w stronę Hyde Parku, by trochę się po nim przespacerować i zjeść gdzieś kanapki. Minusem był potężny wiatr... 

Albert Memorial – pomnik Alberta, męża królowej brytyjskiej Wiktorii, znajdujący się w parku Kensington Gardens w Londynie, dzieło architekta George'a Alberta Scotta.



Hyde Park – jeden z kilku królewskich parków w Londynie, położony na obszarze 390 akrów (ok. 159 ha). Podzielony na dwie części przez jezioro Serpentine. W 1536 roku Hyde Park nabył w posiadanie Henryk VIII, który pozyskał je od mnichów z Opactwa Westminsterskiego. Później park był prywatnym terenem łowieckim Jakuba I. W 1637 roku Karol I zmienił jego naturę i park stał się miejscem publicznym.
Większość obiektów architektonicznych w parku została zaprojektowana w latach 20. XIX wieku przez Decimusa Burtona. Od XIX wieku park stał się popularnym miejscem spotkań towarzyskich i wydarzeń kulturalnych.









W końcu pokazała się szara wiewiórka! Choć i tak byliśmy zdziwieni, że jest ich tak mało... Przecież nawet w styczniu widzieliśmy ich mnóstwo. 







Z Hyde Parku poszliśmy na autobus. Oczywiście po drodze musieliśmy sobie zrobić zdjęcie z czerwoną budką ;) Na autobus nie musieliśmy długo czekać, w końcu to Londyn ;) Mają naprawdę wspaniałą komunikacje miejską, a karty Oyster, którymi się posługiwaliśmy, są naprawdę sporym ułatwieniem nie tylko dla kierowców, ale i dla pasażerów. 



Piccadilly Circus – plac i skrzyżowanie głównych ulic w samym sercu teatralnego i rozrywkowego rewiru West End w Londynie, będącego częścią Soho. Powstało w 1819 po skrzyżowaniu ulic z Regent Street. Wcześniejszą nazwą była Portugal Street na cześć księżniczki Katarzyny Braganzy z Portugalii, poślubionej przez króla Karola II. Miejsce rozpoznawalne na całym świecie głównie dzięki reklamom świetlnym takich firm jak np. SANYO, McDonald's czy Coca-Cola, umieszczonym na jednym z rogów placu. W centralnym miejscu znajduje się fontanna z figurką Anterosa. Jest to miejsce spotkań londyńczyków i atrakcja turystyczna Londynu.



Kolejnym punktem na dziś było Muzeum Brytyjskie (ang. British Museum) to jedno z największych na świecie muzeów historii starożytnej. Muzeum powstało z inicjatywy sir Hansa Sloane's – lekarza i przyrodnika, a w wolnym czasie zapalonego kolekcjonera literatury i dzieł sztuki. Uzbierał on około 71 tys. obiektów i w celu zabezpieczenia ich, zaoferował królowi Jerzemu II ich sprzedaż za około 20 tys. funtów. Ten nie był jednak zbytnio zainteresowany, w odróżnieniu od brytyjskiego parlamentu, który kupił ową kolekcję i następnie w 1753 roku przegłosował uchwałę o utworzeniu Muzeum Brytyjskiego. Muzeum otwarto w Bloomsbury na początku 1759 roku i od tej pory jest ono nieprzerwanie otwarte, z wyjątkiem okresu wojen światowych.


Wewnątrz Muzeum Brytyjskiego znajduje się największy w Europie, zadaszony plac tzw. Wielki Dziedziniec im. Królowej Elżbiety II, na środku którego mieści się Czytelnia tzw. The Round Reading Room. Wcześniej była tam Biblioteka Brytyjska – obecnie znajdująca się w nowym budynku na St. Pancras. Wokół Czytelni znajdują się liczne galerie ukazujące ponad 7 milionów eksponatów, pochodzących ze wszystkich kontynentów, które obrazują i dokumentują dzieje ludzkości od czasów starożytnych aż po dzień dzisiejszy.



Z racji tego, że wszyscy byliśmy już trochę zmęczeni, a my w tym muzeum byliśmy już kolejny raz, poszliśmy zobaczyć wystawy, które najbardziej nas interesują - wystawy związane Egiptem.



















Wstęp do muzeum jest darmowy, z wyjątkiem niektórych specjalnych, czasowych ekspozycji. 


Zmęczeni wyszliśmy z muzeum i wsiedliśmy w autobus. Widoki były niesamowite... tyle autobusów na jednej ulicy! W Polsce to raczej niespotykane ;)






Po drodze postanowiliśmy wysiąść na Oxford Circus i wstąpić do Primarku na drobne zakupy ;) 


Zadowoleni z zakupów przyjechaliśmy do domu. Michał zrobił na kolację przepyszne English Breakfast ;) No ale po tak intensywnym i pełnym atrakcji dniu musieliśmy porządnie się najeść. 


Późnym wieczorem rodzice Michała poszli do swojego hostelu, a my od razu wskoczyliśmy do łóżka. Byliśmy bardzo zadowoleni, lecz potwornie padnięci ;)

Komentarze

  1. Ale mieliście intensywny wyjazd! Ja to mam zasadę 1 muzeum / 1 dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale zorganizowana wycieczka i super blog :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis :) Londyn jest tak duży i tyle jest do zobaczenia, że dobra organizacja to podstawa. Tam zdaje egzamin tylko intensywne zwiedzanie, co Wam się znakomicie udało. :) Marta fajne fotki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet wieloryba zmieścili do tego muzeum! O.o!
    Ale widać, że aura była w sam raz do zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
  5. English Breakfast w wykonaniu Michała super :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Chrzest podróżnika, czyli pierwsza wycieczka Kubusia na Ślężę :)

Gdy 27 marca 2017 roku na świat przyszedł nasz przyszły mały podróżnik, od razu zaczęliśmy planować krótkie wycieczki, na które wybierzemy się z nim w tym roku. Na pierwszy wyjazd Kubusia, który był jednocześnie jego podróżniczym chrztem, wybraliśmy górę Ślężę :) Po dokładnym upewnieniu się, że na pewno da się tam wjechać wózkiem, spakowaliśmy wszystkie rzeczy potrzebne w podróży z takim maleństwem i ruszyliśmy w drogę. Rudi też już nie mógł się doczekać ;)