Przejdź do głównej zawartości

Wilczy Wąwóz 2015

Dzień 11 czerwca 2015 r. postanowiliśmy spędzić aktywnie. Już od dawna planowaliśmy jakiś nieduży wypad w góry, ale za każdym razem pogoda płatała nam figle i byliśmy zmuszeni zmieniać plany. Lecz tego dnia się nie poddaliśmy, spakowaliśmy Mordka do bagażnika, Marty rodziców wcisnęliśmy na tylne siedzenie naszej Corsy i ruszyliśmy do Czech! Jak zwykle z opóźnieniem, ale to pomińmy ;)


Droga do Czech jakoś nam się dłużyła, ze względu na Mordka zrobiliśmy parę przystanków.


Standardowo na granicy wymieniliśmy trochę złotówek na korony. Dowiedzieliśmy się też, że jest remont drogi i lepiej jeśli pojedziemy inną tras, tak też zrobiliśmy, bo obydwie trasy nie były nam obce ;) jak miło było znów znaleźć się w tym miejscu! Wjechaliśmy na parking (50 koron) i pierwsze co zrobił nasz Mordek, to władowanie się do rzeki ;)


Po kupieniu biletów do Skalnego Miasta, dowiedzieliśmy się, że odcinek drogi prowadzący do okrężnego szlaku w Teplicach jest zamknięty, są za to alternatywne trasy przez Wilczy Wąwóz. Trochę było nam szkoda, bo naszym głównym celem było Teplickie Skalne Miasto, lecz i tak ruszyliśmy w nieznaną nam drogę!

Cennik:
Normalny 70 Kč
Ulgowy 35 Kč
Pies 15 Kč, do biletu dla psa dodawany jest woreczek i łopatka ;)


Wilczy Wąwóz (Vici rokle)- Jego nazwa pochodzi prawdopodobnie od czasów, kiedy żyły tu wilki. Dawne źródła pisemne wymieniają ,,wilcze jamy''- pułapki na wilki, które widywane były w tych okolicach jeszcze w połowie XIX wieku.




Przez Wilczy Wąwóz idzie się żółtym szlakiem, który łączy Teplickie Skalne Miasto z Adrszpaskim Skalnym Miastem. Można nim również dojść do okrężnego szlaku w Teplicach, tylko inną, dłuższą drogą, bo z żółtego szlaku dalej skręca się w niebieski. Postanowiliśmy dojść tak daleko jak tylko zdołamy ;)






Oczywiście Mordek nie mógł przejść obojętnie obok krystalicznie czystego strumyku ;)









Cała ta rzeczka to źródło wody pitnej nazywane Srebrnym Źródłem. Tata dał się skusić i wypił ze źródełka ;) My postanowiliśmy obserwować ewentualne działania niepożądane :) 





Z czasem lekka i przyjemna dróżka stała się stroma i cięższa w pokonaniu. Baliśmy się, czy nasz Mordek da radę... lecz jak na 12-letniego psa spisał się idealnie :) nasz mały podróżnik zawsze najlepiej czuł się w górach, dosłownie odmłodniał o parę lat.


Czy ten uśmiech nie jest uroczy? ;)


Akcja ratownicza w Skalnym Mieście ;)


Brakowało nam tych niezwykłych widoków i formacji skalnych. Chyba nigdy nie przestaniemy się nimi zachwycać... Do tego ten cudowny zapach lasu... po prostu raj!






Z naszego psa niby taki staruszek, ale i tak na każdą skałę musi wejść razem z nami, a później trzeba go ściągać ;) 










Idąc przez las zauważyliśmy potężne mrowisko! Oj nie chcielibyśmy wkurzyć tych wszystkich mrówek...




Najpiękniejszym miejscem na naszej trasie był punkt widokowy... krajobraz po prostu zapierał dech w piersiach... Właśnie dla takich widoków wybraliśmy się do Skalnego Miasta. 




Postanowiliśmy, że to będzie koniec naszej wędrówki. Mordek był już zmęczony, my również... Odpoczęliśmy więc chwilę przy zejściu na punkt widokowy i bardzo żałowaliśmy, że kanapki zostały w samochodzie ;) 




Reakcja na tekst "Mordek pojedzie!"









Droga powrotna mijała nam w bardzo szybkim tempie, po pierwsze była z górki, po drugie czas umilały nam opowiadane przez Marty Tatę historie z wojska. Nim się zorientowaliśmy znów byliśmy przy Srebrnym Źródle! Jako że nie zaobserwowaliśmy żadnych skutków ubocznych, a nasza woda była już ciepła, postanowiliśmy wymienić ją na wodę ze źródełka. 






Po wyjściu ze Skalnego Miasta poszliśmy na obiad. Standardowo zamówiliśmy smażony ser, który najbardziej kojarzy nam się z Czechami ;)


Po jedzeniu wsiedliśmy do autka i ruszyliśmy w drogę powrotną.



Przejeżdżając przez Wałbrzych zdecydowaliśmy się zajechać do opisywanego już na naszym blogu Zamku Książ i zrobić tam krótki postój. Jest to jeden z piękniejszych i tajemniczych zamków w jakich byliśmy! 



Do Wrocławia dotarliśmy koło godziny 20. Zmęczeni lecz niezwykle zadowoleni, pomimo tego, że nie dane nam było przespacerować się okrężnym szlakiem w Teplickich Skałach. Był to naprawdę udany dzień :)

Komentarze

  1. Pięknie to wygląda. :) Pamiętam, jak spacerowałem żółtym szlakiem z Teplic do Adrspachu, lecz nigdy nie przyszło mi do głowy, by skręcić w połowie na niebieski szlak. :) Teraz wiem, że muszę to nadrobić :). Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam te miejsca :) Oprócz tego jeszcze polskie Błędne Skały i Szczeliniec Wielki :)
    http://wolnym-krokiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna wyprawa, a Mordek to naprawdę dzielny piesek :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Bolek 2014 - dzień dziewiąty

9 sierpnia 2014
Nasz drugi dzień na kempingu, postanowiliśmy spędzić go dość leniwie...  Wstaliśmy o godzinie 8, w końcu naprawdę się wyspaliśmy! Nie trzeba było się o nic martwić, to wspaniałe uczucie! Po śniadaniu (makaron z pulpetami) zabraliśmy się za ładowanie telefonów i baterii z aparatów. Gdy jedno z nas pilnowało ładowarek i kontaktowało się z rodziną dzięki WiFi, drugie korzystało z największego z uroków kempingu, a mianowicie z prysznica! I tak na zmianę ;)

Gdy Ola, Ewelina i Gosia wróciły z zakupów, zmieniły nas przy ładowarkach. Wzięliśmy więc portfel i poszliśmy do marketu uzupełnić zapasy picia. Droga do najbliższego marketu była dość długa i bardzo dokuczał nam upał, jednak dzielnie szliśmy przed siebie ;)




Po powrocie na kemping, stwierdziliśmy, że to najlepszy moment na zrobienie sałatki owocowej! Tym bardziej, że przy wejściu na kemping stał straganik, na którym sprzedawane były owoce z pola. Kupiliśmy gigantycznego arbuza, banany, nektarynki, melona i winogrona. Zap…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Bolek 2012 - dzień osiemnasty

Dzień 18 (18 sierpnia 2012) -HISZPANIA 
Rano okazało się, że mamy mało jedzenia a DUETu nie ma... Dopiero po godzinie 10:30 przyszedł Bolek i zaprowadził nas do autokaru. Szybko się ogarnęliśmy i w drogę! 
Madryt, stolica od XVI wieku i największe miasto Hiszpanii. Położona w środkowej części Hiszpanii, nad rzeką Manzanares, u podnóża Sierra de Guadarrama (Wyżyna Kastylijska). Madryt otoczony jest niewielką prowincją zwaną Comunidad de Madrid. Stolica Hiszpanii dzieli się na dwie dzielnice tj: Stary Madryt i Madryt Burboński. Jako duże miasto i stolica jest centrum gospodarczym, administracyjnym i kulturalnym kraju. Jest to również ośrodek biznesu i handlu zagranicznego. Rozwija się tu handel, rzemiosło a także branża turystyczna. Stolica Hiszpanii to ważny węzeł komunikacyjny z czwartym co do wielkości portem lotniczym. 
Z parku w którym spaliśmy widać było Margarita Varela Morales, bardzo ciekawa budowla. Idąc dalej dotarliśmy do Faco de la Victoria.


Potem wsiedliśmy w metro  i wysi…