Przejdź do głównej zawartości

Zamek Kliczków 2015

Dnia 6 czerwca 2015 roku, korzystając z przepięknej, wręcz upalnej pogody, wybraliśmy się na rodzinną wycieczkę do Zamku w Kliczkowie. Był to dla nas relaks przed egzaminami zawodowymi, które powoli się zbliżają ;) 



Zapraszamy na krótką, lecz pouczającą lekcję historii ;)

Historia zamku jest równie ciekawa jak historia Śląska. Źródła podają, że zamek w Kliczkowie sięga początkami roku 1297. Został wzniesiony przez Bolka I Surowego, księcia świdnicko-jaworskiego, na wysokiej nadbrzeżnej skarpie Kwisy jako warownia graniczna ziemno-drewniana .

Na przestrzeni XIII i XIV w. księstwa śląskie traciły swą niezależność, a warownie były przekazywane rodom rycerskim i przekształcane w założenia zamkowo-folwarczne. Taki los spotkał warownię kliczkowską, która w 1391 r. stała się własnością saskiej rodziny von Rechenbergów. Dobra Kliczków-Wehrau pozostawały w ich rękach prawie trzysta lat. Dla zamku najbardziej zasłużył się Kacper Średni (ok. 1545-1588), który zapoczątkował jego renesansową przebudowę. Kończył ją Kacper Młodszy, jego syn. Kacper Średni był też fundatorem ołtarza (1580) i wspaniałego drewnianego epitafium rodzinnego (1585) w kościele parafialnym pw. Świętej Trójcy. Z opisu z poł. XVII w. zachowanego w Archiwum Państwowym we Wrocławiu wiemy, że pałac był zbudowany z kamienia, mieścił dwie sale balowe (jedną na piętrze), 20 komnat, kuchnię i kaplicę. Kacper Młodszy wzniósł też zabudowania gospodarcze (słodownię, browar, stajnię, powozownię). O jego wysokiej pozycji (posiadał godność szambelana i radcy cesarskiego) świadczy wizyta króla czeskiego Macieja w Kliczkowie (1611).









Wojna trzydziestoletnia spowodowała zmianę właściciela. W 1631 r., po okresie sporów spadkowych, majątek przejęła i przebudowała rezydencję rodzina von Schellendorf, a dwa pokolenia później - jej boczna linia von Frankenberg. Wtedy zmieniony został charakter elewacji południowej, zmodernizowano wnętrza, wzniesiono Lwią Bramę, na dziedzińcach założono barokowe fontanny, zmieniono też charakter parku.

W 1747 r. posiadłość kupiła rodzina von Promnitz, właściciele majątków w Pszczynie, Żarach, Borowej i Nowogrodźcu, a po 20 latach Kliczków przejął Hans Christian hrabia zu Solms-Baruth, żeniąc się z wdową von Promnitz.






Dopiero potomkowie hrabiego rozpoczęli większą przebudowę zamku. W 1810 r. Sala Balowa otrzymała empirowy wystrój, powstała neogotycka Wieża Jenny i ujeżdżalnia. Wtedy też wyprowadzono funkcje gospodarczo-folwarczne do nowych zabudowań przed bramą wjazdową.

W 1877 r. majątek przejmuje na mocy testamentu Fryderyk Hermann Jan Jerzy hrabia zu Solms-Baruth. W 1881 r. na jego zlecenie architekci berlińscy, Henryk Kayser i Karol von Grossheim, rozpoczęli czteroletni okres przebudowy posiadłości. Ówczesne gusty pozwalały architektom czerpać inspirację w różnych stylach: angielskim gotyku, włoskim renesansie, niemieckim i francuskim manieryzmie. Te cechy odnajdujemy podczas zwiedzania rezydencji na elewacjach i we wnętrzach, szczególnie w przepięknej Sali Teatralnej. Eduard Petzold, znany w Europie twórca parków krajobrazowych, zaprojektował ponad 80-hektarowy park w stylu angielskim.








Stary Książę dziedziczył od 1906 r. tytuł książęcy, posiadał tytuł najwyższego palotyna ostatniego cesarza pruskiego, był szambelanem dworu cesarskiego, podkomorzym i nadłowczym. Dał się poznać jako zapalony myśliwy, ale i opiekun zwierzyny i znawca koni. Jego syn Fryderyk Hermann Christian Hans hrabia zu Solms-Baruth w 1920 r. przejął majątek po ojcu.

W Kliczkowie gościli na polowaniach cesarz Wilhelm II, następca tronu oraz najwyżsi przedstawiciele dworu. W czasie II wojny światowej, po nieudanym zamachu na Hitlera, członków rodziny aresztowano, a dobra skonfiskowano i wywieziono.










Rezydencja w Kliczkowie pod względem kubatury należy do największych budowli tego typu na całym Dolnym Śląsku. Stanowi ona obecnie malowniczy zespół składający się z dwóch dziedzińców otoczonych skrzydłami o formach neorenesansowych i neogotyckich, przy czym najstarszy średniowieczny fragment zamku ukryty został w skrzydle południowo-zachodnim. Zabytek pełni dziś funkcję ośrodka szkoleniowo-wypoczynkowego z luksusowym hotelem i pełnym zapleczem rekreacyjno-gastronomicznym. W jego wnętrzach zachowały się pięknie odrestaurowane pomieszczenia, m.in. dawna Biblioteka, Sala Dworska zwana niegdyś Białą, Sala Kominkowa ze wspartym na sześciu nóżkach piecem i eklektyczna Sala Teatralna, której centralną ozdobę stanowi okazała polichromia z motywem myśliwskim. 














W pobliżu zamku znajduje się również niewielki kościółek.


Wycieczka była bardzo udana. Mieliśmy okazję oderwać się od szarej rzeczywistości, zwiedzić przepiękne zamkowe wnętrza, wypić przepyszną kawę i spędzić czas wraz z rodziną. Zamek zrobił na nas naprawdę pozytywne wrażenie, dlatego w niedalekiej przyszłości spędzimy tu jeszcze wiele wspaniałych chwil :)

Komentarze

  1. Bardzo lubię zamki. Na Dolnym Śląsku jest ich na szczęście wiele!

    OdpowiedzUsuń
  2. A tyle razy się już tam wybierałem i zawsze coś nie wychodziło! :) Z zewnątrz prezentuje się wspaniale :).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zieleniec - Zlot Motocyklowy

Kolejna pinezka na mapie Kubusia została postawiona w Zieleńcu ;) Dostaliśmy od znajomych propozycję wybrania się na zlot motocyklowy, więc po krótkich namysłach, zaczęliśmy planować trasę ;) Choć pogoda początkowo nam nie sprzyjała to w wyśmienitych humorach ruszyliśmy na zlot :) W drogę z nami ruszył mój przyjaciel Łukasz oraz Kacper, z tym że z tym drugim spotkaliśmy się dopiero w połowie trasy, gdyż to jedyny motocyklista z naszej gromadki. Choć nie ukrywam, że w przyszłości ja również planuję zakup jednośladu, stąd też tak wielkie zainteresowanie moto zlotem z mojej strony ;) W Zieleńcu czekali już na nas kolejni nasi znajomi, inicjatorzy pomysłu wybrania się na zlot, czyli Michał i Sandra. Ruszyliśmy na teren zlotu i tu spotkała nas pierwsza niespodzianka... 

Ale najpierw coś o Zieleńcu ;)
Zieleniec jest popularnym ośrodkiem narciarskim, na jego terenie działa blisko 30 wyciągów narciarskich. Latem jest dobrą bazą wypadową w Góry Orlickie i pobliskie Góry Bystrzyck…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …