Przejdź do głównej zawartości

Cardiff

5 lipca 2015 roku, gdy o godzinie 4:30 zadzwonił budzik, naprawdę ciężko było nam zwlec się z łóżek... nie mogliśmy jednak odpuścić, bo już o godzinie 7 mieliśmy wyjechać do Cardiff. Jechał z nami również  Marty Tata, tak więc w trójkę, bardzo niewyspani poszliśmy na przystanek i autobusem linii 52 dojechaliśmy na dworzec autokarowy w Londynie - Victoria Coach Station, skąd wsiedliśmy w piętrowego MegaBusa. Zajęliśmy miejsca na górze, na samym przodzie i "pełni energii" ruszyliśmy w drogę do Walii :)


Już po jakimś czasie entuzjazm opadł i dwóch "pełnych energii" facetów chrapało spokojnie na siedzeniach ;)

Podczas trasy największe wrażenie zrobił na nas Severn Bridge (wal. Pont hafren) – most wiszący na rzece Severn łączący hrabstwo Gloucestershire z południową Walią. Został uroczyście otwarty w r. 1966 przez królową Elżbietę II. Przez most przebiega autostrada M48. Na moście pobierane jest myto, aczkolwiek jedynie od kierowców jadących w stronę Walii. Od początku istnienia przez most przejechało ponad 300 mln samochodów. 
Mi i Tacie przypominał się most Øresundsbron nad Sundem, który przebiega nad cieśniną Sund i łączy Kopenhagę, stolicę Danii z Malmö w Szwecji. Jechaliśmy nim w roku 2004 ;)








Dużym zaskoczeniem była dla nas odmienność języka walijskiego (język z grupy brytańskiej języków celtyckich) od języka angielskiego. Próbowaliśmy wszystko przeczytać, lecz było to dla nas po prostu niewykonalne ;) 


Po 4-godzinnej jeździe dotarliśmy do Cardiff (wal. Caerdydd) – miasto w Wielkiej Brytanii, stolica i największe miasto Walii. Jest położone nad rzeką Taff, u jej ujścia do Kanału Bristolskiego. Powstało jako osiedle rzymskie z I-II wieku, później rozbudowane przez Normanów. Znajduje się w historycznym hrabstwie Glamorgan, ale od roku 1996 stanowi osobne hrabstwo Cardiff. Pierwotnie było to małe miasto, którego bardzo szybki rozwój, tak samo jak całego pobliskiego regionu, przypada na XIX wiek. Miasto rozwinęło się dzięki transportowi węgla kamiennego z pobliskich kopalni. Stolicą Walii zostało 20 grudnia 1955 r.

Zaraz obok miejsca w którym wysiedliśmy znajduje się Muzeum Narodowe - budowa tego monumentalnego gmachu trwała od 1912 do 1992 roku. Wśród eksponatów tego muzeum znajdują się przedmioty z różnych dziedzin życia człowieka, razem tworzą one obraz historii i kultury kraju. Można zobaczyć tam zbiory archeologiczne, związane z botaniką, zoologią, sztuka użytkową oraz geologią. 


Friary Gardens


Pogoda nagle zaczęła się psuć... Poszliśmy więc do McDonalda i tam postanowiliśmy przeczekać i coś zjeść. Lecz gdy wyszliśmy na zewnątrz okazało się, że jest ulewa! Pobiegliśmy więc do Poundlandu i kupiliśmy parasolki... niestety nie mieli męskich, więc Michał i Tata zaopatrzyli się w urocze, damskie parasolki, wyglądali przekomicznie ;)

Idąc w stronę centrum rzuciła nam się w oczy niesamowita budowla, był nią Kościół św. Jana Chrzciciela (St John The Baptist City Parish Church). 



Padało coraz mocniej, więc postanowiliśmy przeczekać ulewę w pobliskim pubie Old Arcade, gdzie skosztowaliśmy typowego dla tego regionu piwa - Brains, którego historia sięga 1882 roku, kiedy to Samuel Arthur Brain i jego wuj Joseph Benjamin Brain kupili browar Old Brewery w Cardiff. Brains to nie tylko samo piwo, posiadają także 270 pubów, barów i hoteli w Walii i zachodniej Anglii, większość w Cardiff i okolicach. Browar oczywiście wciąż pozostaje w rękach rodziny Brain, obecnym właścicielem jest Chris Brain.


Gdy wyszliśmy z pubu pogoda zrobiła się przepiękna! Poszliśmy więc zobaczyć największą atrakcję Walijskiej stolicy - Zamek Cardiff - jest to jedno z najważniejszych miejsc i serce kulturowo - historycznej Walii. Zamek położony jest na malowniczym wzgórzu, a jego historia sięga połowy I wieku n.e. Cardiff z uwagi na bliskie sąsiedztwo morza był ważnym punktem strategicznym dla Rzymian. Przez wiele wieków zamek trafiał w ręce różnych właścicieli, reprezentujących zwaśnione ze sobą rody. W latach 1867 - 1881 zamek został gruntownie przebudowany, według projektu Wiliama Burgesa. Stworzono wówczas pełne przepychu i stylizowane na gotyk wnętrza wież, z licznymi złoceniami, witrażami, marmurami i malowidłami. Każda komnata tej znakomitej budowli wykończona jest według danego motywu. Znajdziemy tam pomieszczenia w stylu ogrodów śródziemnomorskich, a także w stylu włoskim czy arabskim. Centralnym punktem zamku jest pochodząca z XII wieku baszta normańska, stamtąd rozciąga się wspaniały widok na całe miasto. A skład zamku wchodzi wiele wież, a wśród nich Clock Tower, Tank Tower i Guest Tower. Ostatnio zamek jest miejscem, gdzie chętnie organizowane są różne koncerty rockowe. Piękno zamku przyciąga turystów z całego świata, nie sposób bowiem poznać Walii, nie będąc choć przez chwilę na Zamku Cardiff.













Następnie jedną z głównych ulic turystycznych ruszyliśmy w stronę portu. Już wtedy Cardiff bardzo przypadło nam do gustu. Wspaniałą atrakcją były Walijskie flagi powiewające na wietrze. 








Mijaliśmy również wytwórnię lokalnego piwa, które mieliśmy okazję wypić ;)

SA Brain & Co Ltd



Po około półgodzinnym marszu dotarliśmy do Cardiff Bay - to dawna portowa dzielnica miasta, szczególną role odgrywała na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to stanowiła zaplecze najbardziej ruchliwego portu na świecie. Głównym  gmachem tej dzielnicy jest oddany do użytku w 2004 roku budynek Walijskiego Centrum Milenijnego. Dawna świetność tego miejsca przypomina stojący nad samą wodą Pierhead Building. Wzniesiona w 1896 roku neogotycka siedziba Bute Dock Company dziś mieści wystawę dokumentującą budowę gmachu Walijskiego Zgromadzenia Narodowego. Zatoka Cardiff Bay została trwale odgrodzona od Kanału Bristolskiego. Dlatego też w zatoce nie występują przypływy i odpływy.

Pierhead Building 

Pierhead Building 

Pogoda była bardzo zmienna... ponownie się zachmurzyło i zaczęło padać... lecz nie na długo! Postanowiliśmy, że do centrum wrócimy tramwajem wodnym ;)







Fot. Piotr Kozian


Nasz wybór padł na AquaBusa, gdyż pasowała nam godzina, o której wypływał do centrum. Rejs kosztował £4 od osoby. Widoki na zatokę były wspaniałe!














Naprawdę warto było skorzystać z tej atrakcji i przepłynąć się z portu aż do samego Bute Park. Mogliśmy trochę odpocząć i obejrzeć Cardiff z zupełnie innej perspektywy :)

Na koniec zwiedzania zostawiliśmy sobie Bute Park, który jest jednym z  największych parków w Cardiff. Należy on również do zespołu ogrodów i terenów rekreacyjnych Zamku Cardiff. Znajdują się tam liczne rzeźby z drewna, które nadają temu miejscu uroku. 




Blackfriars Friary to ruiny dawnego klasztoru Dominikanów, założonego w 1256 roku. Obecnie jest jednym z ważniejszych zabytków w Walii. Został przejęty w roku 1538 i był pod władaniem korony brytyjskiej przez prawie 300 lat. W roku 1404 w trakcie buntu przeciwko dominacji korony brytyjskiej nad Walią klasztor został spalony i zniszczony. Część budynku została przebudowana i w 1887 na życzenie Markiza Bute został włączony do terenów ogrodowych Zamku Cardiff. 







Weszliśmy również na most, z którego widać The Millennium Stadium (wal. Stadiwm y Mileniwm) – stadion narodowy Walii, znajdujący się w jej stolicy – Cardiff. Na stadionie tym swoje mecze w charakterze gospodarza rozgrywają reprezentacje Walii w rugby. Oprócz tego na stadionie odbywają się jeszcze inne duże imprezy: Odcinki specjalne Rajdu Wielkiej Brytanii, Grand Prix Wielkiej Brytanii na żużlu, walki bokserskie oraz koncerty. 






Ostatnie zdjęcia przy zamku i powoli czas wracać w stronę autokaru... 











Lecz przed odjazdem poszliśmy jeszcze zjeść "fish and chips", w końcu Cardiff to miasto portowe, więc nie mogliśmy sobie odpuścić... choć znaleźć jakąkolwiek knajpkę było naprawdę ciężko... Albo były pozamykane, albo były to fast foody typu "Burger King", itd...W końcu jakoś nam się udało, więc zadowoleni i najedzeni, mogliśmy spokojnie wsiąść do autokaru i pożegnać przepiękne miasto Cardiff...





Była to naprawdę udana wycieczka, w końcu mieliśmy okazję odwiedzić Walię! Cardiff jest miastem, które z czystym sumieniem możemy polecić, a na dodatek bilety z Londynu do Cardiff są naprawdę tanie! My za trzy osoby w dwie strony daliśmy tylko 47 funtów, więc grzechem byłoby nie skorzystać z tej okazji, by zobaczyć coś nowego :)

Komentarze

  1. Naprawdę udany dzień , pomimo ciężkiego wstawania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow niektóre budynki naprawdę imponujące!

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie warto było pojechać :) Takie ładne miejsce... Podoba mi się bardzo most przez który jechaliście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten zamek chętnie bym zobaczyła! W ogóle ładnie tam, a Walia nie jest zbyt często celem podróży...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zieleniec - Zlot Motocyklowy

Kolejna pinezka na mapie Kubusia została postawiona w Zieleńcu ;) Dostaliśmy od znajomych propozycję wybrania się na zlot motocyklowy, więc po krótkich namysłach, zaczęliśmy planować trasę ;) Choć pogoda początkowo nam nie sprzyjała to w wyśmienitych humorach ruszyliśmy na zlot :) W drogę z nami ruszył mój przyjaciel Łukasz oraz Kacper, z tym że z tym drugim spotkaliśmy się dopiero w połowie trasy, gdyż to jedyny motocyklista z naszej gromadki. Choć nie ukrywam, że w przyszłości ja również planuję zakup jednośladu, stąd też tak wielkie zainteresowanie moto zlotem z mojej strony ;) W Zieleńcu czekali już na nas kolejni nasi znajomi, inicjatorzy pomysłu wybrania się na zlot, czyli Michał i Sandra. Ruszyliśmy na teren zlotu i tu spotkała nas pierwsza niespodzianka... 

Ale najpierw coś o Zieleńcu ;)
Zieleniec jest popularnym ośrodkiem narciarskim, na jego terenie działa blisko 30 wyciągów narciarskich. Latem jest dobrą bazą wypadową w Góry Orlickie i pobliskie Góry Bystrzyck…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …