Przejdź do głównej zawartości

St Dunstan-in-the-East i Cmentarz w Nunhead

Kolejny dzień zwiedzania Londynu postanowiliśmy spędzić w miejscach cichych i spokojnych, choć zahaczyliśmy również o centrum... Chcieliśmy również poznać i na własnej skórze odczuć klimat starego angielskiego cmentarza. W internecie wyszukaliśmy dwa, ciekawe dla nas miejsca i po zaplanowaniu trasy ruszyliśmy w dość długą drogę ;)


Pierwszym naszym punktem na dziś był St Dunstan-in-the-East - kościół ten został zbudowany w 1100 roku. W 1666 roku ucierpiał znacznie w czasie Wielkiego Pożaru, lecz został on podreperowany, a po 30 latach odbudowano wieżę w stylu gotyckim, według projektu C. Wrena. Chodziło aby pasowała ona do gotyckiego kościoła. W XIX wieku budynek odbudowano, ale został on ponownie zniszczony w czasie nalotów w okresie Drugiej Wojny Światowej. Po wojnie władze kościoła anglikańskiego zdecydowały się nie odbudowywać budynku. W 1967 roku władze centrum Londynu tzw. City (City of London Corporation) wystąpiły z projektem przekształcenia ruin kościoła w ogród. Projekt ten został ukończony w 1971 roku. Wieża Wrena która ocalała bombardowanie jest ośrodkiem dobroczynnym, w którym jest klinika zdrowotna dla pracujących i żyjących w City.














St Dunstan-in-the-East jest dla nas miejscem niezwykłym... Kto by pomyślał, że w centrum zatłoczonego, wielomilionowego miasta, w ruinach dawnego kościoła może znajdować się tak magiczne, spokojne miejsce... Ludzie siedzieli na ławkach i odpoczywali od codziennych obowiązków, niektórzy być może mieli akurat przerwę w pracy czy w szkole. To niezwykłe, że po przekroczeniu murów tego kościoła tak jakby oddaliliśmy się od głośnych ulic i mogliśmy się wyciszyć, odpocząć przed dalszą drogą.

Ruiny kościoła znajdują się zaraz przy słynnej Tower of London, więc grzechem byłoby nie podejść tam choć na chwilę ;) Z daleka oczywiście widać Tower Bridge i The Shard




Tower Bridge



The Shard

Następnie wsiedliśmy w autobus i jechaliśmy w stronę starego cmentarza... Mieliśmy do niego kawał drogi, bo nasza podróż trwała ponad dwie godziny! Lecz dzięki temu przekonaliśmy się na własnej skórze, że Londyn jest naprawdę potężnym miastem. 


Cmentarz w Nunhead został zaprojektowany przez Thomasa Little, usytuowany jest w południowej części Londynu, w dzielnicy Southwark. To jeden z siedmiu cmentarzy wiktoriańskich w Londynie, najmniej znany i najbardziej zaniedbany. Powszechnie nazywany jest Cmentarzem Wszystkich Świętych. Został konsekrowany w 1840 roku. Dziś, jest to lokalny rezerwat przyrody, aczkolwiek dokonuje się w nim pochówków. Brak opieki i akty wandalizmu do końca lat 70-tych XX w., doprowadziły do dużych zniszczeń tego pięknego cmentarza. W 1980 roku powstało Stowarzyszenie Przyjaciół Cmentarza w Nunhead, które krok po kroku, porządkuje i przywraca jego świetność. Cmentarz został ponownie otwarty w maju 2001 po gruntownej renowacji finansowanej przez Radę dzielnicy Southwark i Heritage Lottery Fund. Przywrócono świetność pięćdziesięciu pomników, oraz anglikańskiej kaplicy.



























Punkt widokowy na Katedrę św. Pawła



Cmentarz w Nunhead jest naprawdę klimatycznym miejscem. Spacerując po tych po ścieżkach i oglądając stare, zaniedbane groby, niejednokrotnie ciarki przechodziły nam po plecach... Szkoda, że zdjęcia nie oddają tak tego klimatu. Uważamy, że warto było jechać te dwie godziny autobusem, by móc poczuć tę tajemniczą, czasami mroczną atmosferę.

Widok na London Eye.

To był dla nas spokojny choć męczący dzień. Upał dał nam się we znaki, a do tego długa podróż autobusami miejskimi... Ale nie żałowaliśmy, w końcu mieliśmy okazję zobaczyć coś nowego, zupełnie nam nieznanego :) Jeśli będziecie mieli okazję spędzić w Londynie sporo czasu, lub jeśli wszystkie miejsca must-see macie już za sobą to gorąco polecamy spacer po starym angielskim cmentarzu. Tego uczucia nie da się opisać! 

Komentarze

  1. Nie wiem czy coś ze mną jest nie tak, ale bardzo lubię cmentarze :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Bolek 2014 - dzień dziewiąty

9 sierpnia 2014
Nasz drugi dzień na kempingu, postanowiliśmy spędzić go dość leniwie...  Wstaliśmy o godzinie 8, w końcu naprawdę się wyspaliśmy! Nie trzeba było się o nic martwić, to wspaniałe uczucie! Po śniadaniu (makaron z pulpetami) zabraliśmy się za ładowanie telefonów i baterii z aparatów. Gdy jedno z nas pilnowało ładowarek i kontaktowało się z rodziną dzięki WiFi, drugie korzystało z największego z uroków kempingu, a mianowicie z prysznica! I tak na zmianę ;)

Gdy Ola, Ewelina i Gosia wróciły z zakupów, zmieniły nas przy ładowarkach. Wzięliśmy więc portfel i poszliśmy do marketu uzupełnić zapasy picia. Droga do najbliższego marketu była dość długa i bardzo dokuczał nam upał, jednak dzielnie szliśmy przed siebie ;)




Po powrocie na kemping, stwierdziliśmy, że to najlepszy moment na zrobienie sałatki owocowej! Tym bardziej, że przy wejściu na kemping stał straganik, na którym sprzedawane były owoce z pola. Kupiliśmy gigantycznego arbuza, banany, nektarynki, melona i winogrona. Zap…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…