Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2015 - dzień pierwszy

Jeszcze miesiąc temu szykowaliśmy się do wyjazdu, robiliśmy ostatnie zakupy, sprawdzaliśmy, czy wszystko mamy, czytaliśmy o miejscach, do których pojedziemy, a teraz... jest już po wszystkim! Aż trudno uwierzyć, że ten miesiąc minął nam w tak błyskawicznym tempie. Wróciliśmy bogatsi o nowe przeżycia i doświadczenia, z dorobkiem kolejnych tysięcy zdjęć i niezwykłych wspomnień, które nie dadzą nam o sobie zapomnieć, a które powracając wywołają u nas śmiech lub tęsknotę za tym co już minęło. Czas zacząć wspominać!

1 sierpnia 2015 - Polska/Czechy/Słowacja

Pobudka o godzinie 4:30 nie należała do łatwych, lecz ta świadomość, że dziś żegnamy się z naszym domem i łóżkiem, że jedziemy wspólnie przeżyć kolejną przygodę życia, napawała nas ogromnym optymizmem. Ostatnie domowe śniadanko, ostatnia kąpiel w wannie, czas dopakować ostatnie rzeczy i ruszamy! O godzinie 7:30 byliśmy już na Niskich Łąkach. Widok DUETu wywołał u nas ogromne uśmiechy, euforię i ciekawość, co tym razem przeżyjemy, co nas spotka. 
Wybraliśmy miejsca w autokarze, pożegnaliśmy się z Marty Mamą, z naszym Mordkiem i ruszyliśmy na dworzec Nadodrze, gdzie czekała reszta Bolkowej grupy. 


Wspaniale było spotkać znajomych po roku! Poznaliśmy również mnóstwo nowych ludzi, z którymi przez 23 dni mieliśmy tworzyć zgraną, zgodną grupę. W autokarze od początku drogi trwała impreza, szkoda tylko, że nie było najlepszej płyty do śpiewania - Lady Punku. Przed przekroczeniem Polsko-Czeskiej granicy zatrzymaliśmy się przy markecie, by kupić 5-litrowe butle z wodą. O godzinie 16 dojechaliśmy do pierwszego miasta, które mieliśmy zwiedzać. 

Ołomuniec – miasto statutarne we wschodniej części Czech, na Obniżeniu Górnomorawskim, u ujścia Młyńskiego Potoku i Bystrzycy do Morawy. Stanowi historyczną stolicę Moraw i jest głównym miastem regionu etnograficznego Haná. Pierwsza wzmianka o Ołomuńcu pochodzi z 1017 r. Pięćdziesiąt lat później był już siedzibą biskupstwa. W 1187 r. miasto (od 1253 r. mające status miasta królewskiego) zostało stolicą Moraw. Przez kolejne setki lat Ołomuniec był drugim, po Pradze, największym ośrodkiem miejskim na obszarze dzisiejszych Czech. W 1573 r. powstał tu uniwersytet (drugi w Czechach pod względem starszeństwa). Kres tego „złotego wieku” przyniosła wojna trzydziestoletnia – w 1642 r. wojska szwedzkie zajęły i zniszczyły zamienione w twierdzę miasto, które wkrótce utraciło tytuł morawskiej stolicy na rzecz Brna. W XIX wieku dzięki industrializacji i szlakom komunikacyjnym (przede wszystkim linii kolejowej z Pragi na Śląsk) Ołomuniec znowu stał się wielkim ośrodkiem miejskim, nigdy jednak już nie zdołał konkurować z Brnem. Rozległe ołomunieckie Stare Miasto jest drugim, po centrum Pragi, największym zespołem zabytkowym w Czechach. Zabudowa w jego obrębie reprezentuje głównie styl renesansowy i barokowy.

Rynek miasta zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie, cieszyliśmy się, że w końcu możemy zobaczyć w Czechach coś innego niż Pragę, której powoli mamy już dość ;)

Na poniższym zdjęciu widoczne są dwa ważne dla miasta obiekty, pierwszym jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO Kolumna Trójcy Przenajświętszej (czes. Sloup Nejsvětější Trojice) – Została wzniesiona w latach 1716–1754. Wszyscy artyści i rzemieślnicy pracujący przy budowie Kolumny byli obywatelami Ołomuńca, dlatego praca przy budowie była także wyrazem lokalnego patriotyzmu. 
Natomiast kolejnym zabytkiem jest ratusz gotycki z cennymi wnętrzami i socrealistycznym wariantem zegara astronomicznego – drugi z symboli Ołomuńca.












Ołomuński rynek obeszliśmy dookoła i naprawdę bardzo nam się spodobał. Piękne kamienice, kolumna, ratusz i niezwykła fontanna... to wszystko nadawało miastu niezwykłego uroku i charakteru. Gdyby nie to, że mieliśmy na zwiedzanie tylko godzinę z pewnością spędzilibyśmy tu znacznie więcej czasu ;) Jednak żeby ze wszystkim wyrobić ruszyliśmy dalej w miasto!

Po drodze minęliśmy Kościół św. Maurycego – późnogotycki, trzynawowy obiekt sakralny znajdujący się w Ołomuńcu, na Morawach w Czechach. Charakterystycznym elementem kościoła są dwie asymetryczne wieże. Badania archeologiczne, prowadzone w 1973 r. na placu przed kościołem, wykazały w tym miejscu ślady człowieka już z okresu neolitu. Później, co najmniej od X w., istniała tu osada słowiańska, w której centrum znaleziono ślady romańskiej budowli – być może sakralnej, być może mieszkalnej (palatium ówczesnego pana feudalnego?). W XI w. w tym miejscu stanął już na pewno kościół w formie romańskiej rotundy. Pierwsza wzmianka o kościele św. Maurycego pochodzi z 1257 r. Fundatorem tamtej świątyni, zbudowanej jeszcze również w stylu romańskim, był biskup Ołomuńca, Bruno z Schauenburka.



Nie mogliśmy przestać podziwiać niezwykłej, kolorowej zabudowy Starego Miasta :)



Kościół Marii Panny Śnieżnej - barokowy obiekt sakralny znajdujący się w Ołomuńcu, na Morawach w Czechach. Zbudowany przez jezuitów w latach 1712-1719 w miejscu znajdującego się tu wcześniej klasztoru franciszkanów. Początkowo pełnił funkcję kościoła uniwersyteckiego. Jednak już w 1778 został przekształcony w kościół garnizonowy i pozostał nim aż do roku 1952, kiedy to stał się kościołem parafialnym.



I w końcu dotarliśmy do naszego celu, który była Katedra św. Wacława (czes. Katedrála svatého Václava) – gotycki obiekt sakralny zlokalizowany przy Václavském náměstí w Ołomuńcu, na Morawach, w Czechach. Budowę katedry rozpoczął ołomuniecki udzielny książę Świętopełk w latach 1104-1107. Kontynuował ją jego syn Wacław Henryk, który przed swoją śmiercią w 1130 r. przekazał budowę biskupowi ołomunieckiemu Jindřichowi Zdíkovi. Jeszcze nie dokończona budowla została wyświęcona 30 czerwca 1131 r., dokończono ją dopiero w roku 1141. W tym samym roku stała się też katedrą, to znaczy kościołem biskupim. Pierwotna trójnawowa, romańska bazylika, z wyższą środkową nawą, doznała z czasem licznych przebudów. Z okresu romańskiego do dziś zachowała się tylko część murów obwodowych, zasypana krypta i fundamenty wież fasadowych. Pierwotna postać bazyliki jest wyobrażona na pieczęci biskupa Jindřicha Zdíka.




Powoli kończył nam się czas zwiedzania, więc skierowaliśmy się w stronę autokaru, po drodze zahaczając o McDonalda ;)



O godzinie 18 byliśmy już w drodze do Bratysławy. Na granicy czesko-słowackiej mieliśmy 2 godzinny postój, by kupić winietę (była dość duża kolejka). Wjechaliśmy do Bratysławy gdy było już ciemno. Panorama miasta nocą wyglądała przepięknie, jednak nie udało nam się nigdzie znaleźć odpowiedniego parkingu i miejsca na nocleg. Postanowiliśmy, że zanocujemy na stacji paliw za miastem, a do Bratysławy podjedziemy następnego dnia z rana.


Stacja paliw okazała się genialnym miejscem na dzikusa! Rozłożyliśmy śpiwory i karimaty na trawie, a przed snem podziwialiśmy przepiękne niebo. Właśnie za takie chwile uwielbiamy Bolka! :)

Komentarze

  1. Widzę, że jak będę jechała ponownie do Czech, to do długiej listy miejsc, które chcę tam odwiedzić, muszę dopisać Ołomuniec :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie, czekamy na kolejny wpis ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!
Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutej…