Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2015 - dzień dziewiąty

9 sierpnia 2015 - Grecja

Wstaliśmy o godzinie 8 rano i zaczęliśmy dzień od gorącej kąpieli. Kempingi są cudowne! Niestety musieliśmy opuścić go przed godziną 11, dlatego po śniadaniu podładowaliśmy telefony i aparaty, a o 10:40 wyjechaliśmy z kempingu i zatrzymaliśmy się w pobliskim miasteczku koło nieczynnego w niedzielę Lidla ;) 

Kalambaka – miasto w Grecji, położone w regionie Tesalia. Miasto leży u podnóża masywu górskiego Meteorów, na szczytach którego znajduje się grupa prawosławnych klasztorów (monastyrów), wpisanych wraz z całym masywem na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO.




Meteory widziane z Kalambaki.



Mieliśmy sporo czasu, dlatego poszliśmy zwiedzać miasteczko, w którym nie ma zbyt wielu atrakcji, za to jest naprawdę urocze i jest również świetnym miejscem wypadowym na Meteory :) Zapraszamy na naszą fotorelację! 








Po jakimś czasie doszliśmy do naszego głównego celu, czyli do Kościoła Zaśnięcia Maryi Dziewicy – powstał w pierwszej połowie XII w., dzięki Cesarzowi Manuelowi Komnenosowi.



Widoki z góry były cudne! Moglibyśmy tam stać i podziwiać miasteczko, lecz upał był nie do zniesienia ;)
























Spacerując po mieście trochę zgłodnieliśmy, dlatego weszliśmy do jednej z restauracji "Chicken Time" i nie zawiedliśmy się! Zamówione przez nas souvlaki było przepyszne i tanie, a dodać do tego możliwość skorzystania z WiFi to już w ogóle raj ;)



Po powrocie pod autokar poszliśmy na krótki spacer we dwoje. Mogliśmy również podziwiać przepiękny masyw górski w pełnej okazałości. 





Do godziny 19 odpoczywaliśmy koło autokaru, graliśmy w karty, spaliśmy i jedliśmy pysznego zdobycznego melona ;)




O godzinie 19 wyjechaliśmy z Kalambaki i ruszyliśmy w stronę greckiego wybrzeża.


Koło godziny 22  dojechaliśmy do niewielkiej portowej miejscowości - Stilidy. Pomimo tego, że był to dość leniwy dzień, to upał i tak nas wykończył. Rozłożyliśmy więc swoje karimaty na betonie w porcie i położyliśmy się spać ;)




Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!
Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutej…