Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2015 - dzień trzynasty

13 sierpnia 2015 - Grecja - Wyspa Milos

Słońce obudziło nas koło godziny 8 rano, a pierwsze co zobaczyliśmy po przebudzeniu to wspaniała plaża i ten piękny kolor wody! Wstaliśmy niespiesznie, w końcu mieliśmy spędzić tu cały dzień ;) Przed godziną 10 zjedliśmy śniadanie, następnie wskoczyliśmy w stroje kąpielowe, rozłożyliśmy ręczniki na plaży i pobiegliśmy do wody. Bawiliśmy się po prostu świetnie, a fakt, że znajdujemy się właśnie na malutkiej wysepce gdzieś na morzu Egejskim, dość daleko od kontynentu, sprawiał, że byliśmy jeszcze bardziej podekscytowani :) Nurkowaliśmy z maskami, wygłupialiśmy się, Michał pożyczył od Eweliny płetwy, było po prostu super! Raz na jakiś czas potrzebujemy przerwy od ciągłego zwiedzania i po prostu mamy ochotę tak wspaniale poleniuchować ;) 










Niedaleko nas był otworzony mały barek na plaży, pobiegliśmy więc po zimne frappe, które w tym upale wypiliśmy z przyjemnością. Później rozłożyliśmy się na plaży i opalaliśmy się gdzieś do godziny 15.




Po godzinie 15 schowaliśmy się pod drzewami, upał był strasznie męczący. Wyciągnęliśmy turystyczną kuchenkę gazową i zagrzaliśmy sobie zupki chińskie na obiad ;)


Okazało się, że na wzgórzu obok plaży znajduje się kemping... a co za tym idzie, są tam prysznice! Wzięliśmy więc rzeczy do kąpieli i udając gości kempingowych, wślizgnęliśmy się na teren ośrodka. Dość szybko znaleźliśmy toalety i prysznice, pewnie zadziałał nasz zmysł bolkowicza ;) Zawsze w takich chwilach serce bije nam mocniej, adrenalina pulsuje w żyłach... czy nikt nas nie przyłapie? Umyci i zadowoleni, powoli, spokojnym krokiem opuściliśmy kemping. Udało się, misja wykonana! ;) Wiemy, że to trochę nie w porządku, ale na Bolku każdy cent jest dla nas na wagę złota, dlatego uwielbiamy korzystać z "darmowych" pryszniców, nawet jeśli nie zawsze robimy to legalnie ;) 




Do godziny 19 odpoczywaliśmy w cieniu drzew, graliśmy w karty i suszyliśmy rzeczy. Następnie wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy do Adamas na zakupy, zaszliśmy również na przepyszne lody ;) O godzinie 20:20 wyjechaliśmy w stronę plaży Kipos, droga była dość kręta i wąska. Gdy tam dojechaliśmy, dowiedzieliśmy się, że nie możemy spędzić nocy na tej plaży, a tak poza tym to, co robimy (spanie na dziko) jest tu nielegalne. No cóż... odjechaliśmy więc do Adamas i rozłożyliśmy się w pobliżu plaży, koło starego statku. W większym miasteczku łatwiej jest "zgubić się w tłumie", choć i tak wiedziała o nas już pewnie cała wyspa ;)


Ciężko było nam zasnąć, bo strasznie komary gryzły i musieliśmy nakryć twarze, a było dość gorąco... lecz i tak w końcu zmęczenie wygrało ;)

Komentarze

  1. ach jak ja bym chciała teraz być na takiej plaży ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie powrocic wspomnieniami do tych cieplych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak miłośnikiem plażowania nie jestem to jesienno-zimową porą nabieram ochoty na takie plażowanie:) Pozdrawiam Kwiat w świat ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zieleniec - Zlot Motocyklowy

Kolejna pinezka na mapie Kubusia została postawiona w Zieleńcu ;) Dostaliśmy od znajomych propozycję wybrania się na zlot motocyklowy, więc po krótkich namysłach, zaczęliśmy planować trasę ;) Choć pogoda początkowo nam nie sprzyjała to w wyśmienitych humorach ruszyliśmy na zlot :) W drogę z nami ruszył mój przyjaciel Łukasz oraz Kacper, z tym że z tym drugim spotkaliśmy się dopiero w połowie trasy, gdyż to jedyny motocyklista z naszej gromadki. Choć nie ukrywam, że w przyszłości ja również planuję zakup jednośladu, stąd też tak wielkie zainteresowanie moto zlotem z mojej strony ;) W Zieleńcu czekali już na nas kolejni nasi znajomi, inicjatorzy pomysłu wybrania się na zlot, czyli Michał i Sandra. Ruszyliśmy na teren zlotu i tu spotkała nas pierwsza niespodzianka... 

Ale najpierw coś o Zieleńcu ;)
Zieleniec jest popularnym ośrodkiem narciarskim, na jego terenie działa blisko 30 wyciągów narciarskich. Latem jest dobrą bazą wypadową w Góry Orlickie i pobliskie Góry Bystrzyck…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Londyn 2015 - nad wodą i na wodzie, czyli Emirates Air Line i transport wodny ;)

Kolejny dzień również zaczęliśmy od przepysznego English Breakfast w wykonaniu Marty Taty. To danie chyba nigdy nam się nie znudzi :) Do końca nie wiedzieliśmy, co chcemy dzisiaj robić. Na pewno chcieliśmy pojechać w tereny Londyńskiej Tower... ale co dalej? Zostaliśmy zachęceni przez Pana Krzyśka i Panią Ewę do przejazdu kolejką linową nad Tamizą. Wcześniej rozważaliśmy tę opcję, lecz po ich namowach, stwierdziliśmy, że czemu nie ;)

Podjechaliśmy autobusem do stacji Willesden Green po czym zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy z domu aparatu! Zawróciliśmy więc do domu, szybko zabraliśmy aparat i wróciliśmy do metra. Okazało się, że bez problemu możemy dojechać tą linią aż do samego North Greenwich! A to znaczyło, że musimy wysiąść dopiero na 16 stacji. To była jedna z naszych najdłuższych podróży londyńskim metrem. 

North Greenwich – podziemna stacja metra w Londynie, położona w dzielnicy Greenwich, w bezpośrednim sąsiedztwie The O2. Została otwarta jako część nowego odcinka Jubilee …