Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2015 - dzień dwudziesty drugi

22 sierpnia 2015 - Rumunia/Węgry/Słowacja/Polska

Ta noc była po prostu koszmarna... Było strasznie zimno, nawet w śpiworach nie moglismy się zagrzać, a na dodatek przez prawie całą noc jeździły obok nas auta dostawcze, które przywoziły towar do marketu... Po prostu rewelacja. Mieliśmy nadzieję, że Pan Tadziu obudzi się szybciej i otworzy nam nasz ciepły, przytulny DUET. Bolek chyba sam już z zimna nie wytrzymał i zaczął się kręcić obok autokaru, "niechcący" budząc przy tym naszego kierowcę ;) Gdy tylko Pan Tadziu otworzył drzwi, szczęśliwi wbiegliśmy do środka. To była jedna z najgorszych nocy na Bolku... Z samego rana ruszyliśmy w drogę do Polski.... I tu za bardzo nie ma co opisywać, bo naszym celem tego dnia było przejechanie jak największej ilości kilometrów, by jeszcze dziś wjechać do Polski na noc. Pożegnaliśmy Rumunię, przejechaliśmy przez Węgry, a następnie przez Słowację. Przed granicą z Polską trochę się pogubiliśmy i parę razy zmienialiśmy drogę... Bolek nawet myślał, że nie uda nam się wjechać do Polski, ale Pan Tadziu się uparł i dał radę! Miło było być z powrotem naszym pięknym kraju, czuliśmy już, że przygoda dobiega końca i mieliśmy ogromną potrzebę znalezienia się już w domu...  Jadąc już polskimi drogami, szukaliśmy dobrego miejsca na nocleg.





Ostatecznie zatrzymaliśmy się w Muszynie, za orlikiem, obok którego znajdował się market z toaletą! Po wyjściu z autokaru poszliśmy do Tesco, kupić coś na kolację... To takie dziwne uczucie, gdy po dwudziestu dniach podróży wracasz do kraju i każdy cię rozumie ;) Usiedliśmy na murku, zjedliśmy kolację i poszliśmy na noc do autokaru. Nie zamierzaliśmy kolejny raz popełnić takiego błędu i zamarzać na dworze ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Zamek w Mosznej

Planując miejsce na naszą sesję ślubną myśleliśmy, że wybierzemy Zamek Kliczków, w którym odbyło się nasze wesele. Im bliżej było do dnia sesji, tym większe mieliśmy wątpliwości. W końcu zdjęcia w Kliczkowie już mamy... i wtedy natrafiliśmy przypadkiem na zdjęcia z Zamku Moszna. Byliśmy w tym zamku w roku 2010 na szkolnej wycieczce, zwiedzaliśmy wtedy zamkowe komnaty jak i przepiękne tereny dookoła zamku. Zdecydowaliśmy, że to właśnie tam chcemy mieć sesję! Nie w komnatach, bo musimy przyznać, że nie zachwyciły nas one, choć są warte zobaczenia. Lecz zamek z zewnątrz wygląda po prostu magicznie! Cena sesji na zamkowych błoniach to 100 zł. Udostępnili nam również toaletę, w której mogliśmy się przebrać i przygotować do zdjęć. Gdy byliśmy już gotowi, ruszyliśmy z naszym genialnym fotografem (Michał Słomiński) w plener! 
Historia zamku
Moszna położona jest na szlaku komunikacyjnym łączącym Prudnik z Krapkowicami. Nazwa wioski pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin, rodziny przybyłej…

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!
Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutej…