Bolek 2015 - dzień dwudziesty trzeci

23 sierpnia 2015 - POLSKA

Ostatni dzień naszej wyprawy... Ostatni dzień w tym autokarze... Ostatni Bolek... Te myśli były i nadal są dość przytłaczające, ale wszystko kiedyś się kończy. Wstaliśmy z samego rana i od razu ruszyliśmy w drogę. Już dziś mieliśmy zjeść domowy obiad, umyć się w normalnej wannie, spać w naszym wygodnym łóżku. Ten ostatni dzień zawsze jest najgorszy, bo im bliżej domu, tym bardziej chce się już dotrzeć do celu, ale jednocześnie chciałoby się cofnąć czas chociaż o tydzień, by móc jeszcze trochę czasu spędzić z tymi niesamowitymi ludźmi w naszym autokarze ;) 





Droga do autostrady była kręta i dość długa, lecz gdy tylko wjechaliśmy na A4 czas jakby przyspieszył... Zrobiliśmy krótki postój na śniadanie w McDonaldzie, daliśmy znać rodzicom, że już jesteśmy niedaleko i ruszyliśmy dalej... W autokarze zaczynały się już porządki, każdy szukał swoich rzeczy. My na szczęście nie mieliśmy aż takiego bałaganu, więc gdy wszytko mieliśmy już gotowe, mogliśmy trochę pospać, a żeby było wygodniej, to spaliśmy na zmianę ;) Na poniższym zdjęciu widać jak Michał rozłożył się na mnie wygodnie i drzemał, a ja miałam czas by powspominać ten wyjazd, który powoli przechodził do historii... Jesteśmy szczęściarzami, że mogliśmy tworzyć tę historię :)


Tym razem większość grupy wykruszyła nam się już przed Wrocławiem, więc pamiątkowe zdjęcie zrobiliśmy na jednym z postojów. 


Chyba pierwszy raz na Nadodrze (lub Nadobrze, jak to mówi Ewelina ;)) dojechało nas tak mało. Pożegnania są ciężkie, zwłaszcza gdy ma się świadomość, że 1 sierpnia przyszłego roku nie odjedziemy z tego dworca w poszukiwaniu kolejnych niezwykłych przygód... Dlatego chcielibyśmy jeszcze raz podziękować każdemu, kto przyczynił się do tego, że spędziliśmy kolejny cudowny miesiąc, poznając nowe miejsca na świecie, zdobywając kolejne doświadczenia i wspomnienia... Dzięki tym wyjazdom zupełnie inaczej patrzymy na świat, nie boimy się podejmować nowych wyzwań, pragniemy wciąż poznawać to, co jeszcze jest nam nieznane... Poniżej możecie zobaczyć mały skrót tegorocznego wyjazdu, nad którym pracowała Ewelina. Muzyka miała być inna, ale i tak wyszło rewelacyjnie ;)


I to już koniec naszej bolkowej przygody... lecz wszystko co zobaczyliśmy, wszystko co przeżyliśmy zostanie w nas na zawsze! Każda z tych niezwykłych chwil z pewnością nie raz do nas powróci, wywołując śmiech lub tęsknotę za tym co już było. Ale spokojnie... to nie koniec naszych podróżniczych przygód! To po prostu ich nowy rozdział :)

2 komentarze:

  1. wszystko co dobre szybko się kończy.
    ale nie martw się jesteście młodzi całe życie przed wami.tysiące nie odkrytych miejsc przygód :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)