Przejdź do głównej zawartości

Bolek 2015 - dzień osiemnasty

18 sierpnia 2015 - Grecja

Nocka w autokarze nie należy do łatwych i wygodnych nocy, lecz jest ona dla nas sporym plusem, bo nie marnujemy dnia na jazdę i nie jeździmy w upale. Obudziliśmy się po godzinie 7, połamani, poczochrani i niezbyt wyspani... Około godziny 8 rano zatrzymaliśmy się w greckim miasteczku - Paralia. Od razu rzucił nam się w oczy potężny masyw Olimpijski, na który patrzyliśmy z tęsknotą. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się zdobyć w tym roku Olimp, lecz Bolek stwierdził, że stracilibyśmy na to zbyt dużo czasu, a do Polski jeszcze kawał drogi... No cóż... mamy powód by kiedyś tu wrócić ;)

Masyw Olimpu leży w południowej części nomosu (to odpowiednik polskiego województwa) Pieria. Najwyższe szczyty masywu znajdują się zaledwie kilkanaście kilometrów od wybrzeża Morza Egejskiego. Wybrzeże to, znane jako Riwiera Olimpijska, jest niezwykle popularnym celem turystów. O Olimpie słyszało wielu ludzi, choć niektórzy mylnie utożsamiają go z kolebką igrzysk olimpijskich - miasteczkiem Olimpia na Peloponezie. Na szczęście większość kojarzy to prawidłowo z górą, która swoją sławą ustępuje chyba tylko najwyższemu szczytowi Ziemi - Mount Everest. Właściwie Olimp to nie jest pojedyncza góra, ale cały masyw o powierzchni 1.270 km2 i rozmiarze około 25 na 28 km. Strome stoki górskie, zbudowane  łupków krystalicznych i zmetamorfizowanych wapieni, pocięte są wąskimi i głębokimi dolinami. A majestat gór podkreśla to, że wyrastają w niebo wprost z równiny. Zauważyli to już starożytni Grecy, umieszczając na niedostępnych szczytach siedziby swoich najważniejszych bogów. Ze względu na rzeźbę terenu klimat Olimpu odbiega nieco od średniej klimatu podzwrotnikowego śródziemnomorskiego, panującego w Grecji. 


Niezbyt zadowoleni z zapowiadającego się dnia ruszyliśmy w stronę miasteczka, idąc wzdłuż tzw. Olimpic Beach, która jest jedną z głównych atrakcji Paralii. Szczerze? Nic ciekawego. Plaża potwornie zwyczajna, mogliśmy śmiało dostrzec walające się na niej śmieci, a i woda nie była już tak niesamowita jak chociażby na Milos. Nigdy nie zrozumiemy ludzi, którzy jadą do Grecji tylko po to, by leżeć plackiem na plaży w tak bardzo nieatrakcyjnym miejscu... może dlatego, że nie jesteśmy fanami plażowania? ;)



Paralia - Kurort na Riwierze Olimpijskiej, nad Morzem Egejskim, oddalony 7 km od Katerini (stolicy regionu Pieria) w pobliżu kurortu Olimpic Beach. Doskonała komunikacja z Katerini (autobusy odjeżdżają co 15 min.). W pogodne dni można podziwiać Górę Olimp. Miasteczko, dziś typowo turystyczne, jeszcze 20 lat temu było wioską rybacką. Atrakcyjne lokalizacja daje możliwość odwiedzenia wielu ciekawych miejsc. Urokliwy port rybacki, pełen kolorowych łódek i jachtów, mola usypane z kamieni - zapewniają niezapomniane widoki. Atutem tej typowo wypoczynkowej miejscowości jest długa, złocista plaża i błękit Morza Egejskiego. W sezonie miejsce tłoczne i gwarne. Nie mamy pojęcia dlaczego turyści tak chętnie wybierają właśnie to miejsce na wakacje... Dla nas to było coś strasznego... nic, tylko plaża, hotele i restauracje. 











Jak widać na poniższym zdjęciu, plaża nie zachęca do plażowania... jest cała zawalona tłumami turystów, którzy cały swój urlop marnują właśnie w ten sposób. Cóż... każdy ma wybór ;)







Spacer po mieście jeszcze bardziej utwierdził nas w przekonaniu, że nie nadajemy się do takich miejsc ani trochę, wolimy miasta, które możemy zwiedzić, w których możemy zobaczyć coś nowego, ciekawego... Lubimy zwiedzać, podróżować, odkrywać i pod żadnym pozorem nie potrafimy całego dnia zmarnować na plaży (no chyba że tą plażą byłaby np. Sarakiniko ;) ). Wracając pod autokar wstąpiliśmy do sklepu. Nie mając co robić poszliśmy na plażę i choć woda nie zachęcała do kąpieli to wskoczyliśmy do niej by trochę popływać. Koło plaży znajdowały się prysznice, z których oczywiście skorzystaliśmy ;) Następnie poszliśmy ugotować sobie ryż z sosem i do godziny 18 spaliśmy w cieniu malutkiego drzewa. Obudziło nas słońce, które po tych trzech godzinach snu, świeciło nam już w karimaty... wstaliśmy więc i poszliśmy do knajpki na gyrosa. O godzinie 20 wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy w drogę do Bułgarii. 


Mieliśmy poczucie, że to był naprawdę potwornie zmarnowany dzień. Zwłaszcza gdy przejeżdżaliśmy przez greckie Saloniki, które bardzo chcieliśmy zobaczyć. Z pewnością byłyby dużo ciekawsze niż typowo wypoczynkowa Paralia. Tego dnia pożegnaliśmy Grecję, do której będziemy chcieli kiedyś jeszcze wrócić, by odkryć to, czego nie udało nam się na Bolku :) 

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty

Warszawa, czyli pierwsze Kubusiowe odwiedziny stolicy!

2 września 2017 roku to dla nas ważna data. Tego dnia Kubuś wkroczył na wyższy poziom podróżowania i odbył swój pierwszy lot samolotem! A w sumie to dwa loty jednego dnia ;) Odwiedził również swoją pierwszą stolicę! Stawiliśmy się na lotnisku dość wcześnie. Mieliśmy ze sobą tylko torby podręczne i wózek, który braliśmy ze sobą do odprawy. Kubuś był bardzo grzeczny i uśmiechał się do każdego, kto go zaczepił ;) Czas na lotnisku minął ekspresowo i zaraz musieliśmy szykować się do wejścia na pokład. Wózkiem podjechaliśmy aż pod sam samolot, gdzie oddaliśmy go obsłudze, żeby mogli zapakować go do luków. 


Pomimo tego, że Kubuś jest grzeczny, obawialiśmy się jak zareaguje na wszystkie nowe odczucia i dźwięki. Okazało się, że nie potrzebnie się martwiliśmy, bo nawet nie zwrócił większej uwagi i chwilę po starcie poszedł spać :)


Lot do Warszawy trwał około 40 minut. Wylądowaliśmy na Lotnisku Chopina, wózek czekał na nas przy samolocie. Prosto z lotniska ruszyliśmy na miasto. Pogoda nam nie s…

Bolek 2014 - dzień dziewiąty

9 sierpnia 2014
Nasz drugi dzień na kempingu, postanowiliśmy spędzić go dość leniwie...  Wstaliśmy o godzinie 8, w końcu naprawdę się wyspaliśmy! Nie trzeba było się o nic martwić, to wspaniałe uczucie! Po śniadaniu (makaron z pulpetami) zabraliśmy się za ładowanie telefonów i baterii z aparatów. Gdy jedno z nas pilnowało ładowarek i kontaktowało się z rodziną dzięki WiFi, drugie korzystało z największego z uroków kempingu, a mianowicie z prysznica! I tak na zmianę ;)

Gdy Ola, Ewelina i Gosia wróciły z zakupów, zmieniły nas przy ładowarkach. Wzięliśmy więc portfel i poszliśmy do marketu uzupełnić zapasy picia. Droga do najbliższego marketu była dość długa i bardzo dokuczał nam upał, jednak dzielnie szliśmy przed siebie ;)




Po powrocie na kemping, stwierdziliśmy, że to najlepszy moment na zrobienie sałatki owocowej! Tym bardziej, że przy wejściu na kemping stał straganik, na którym sprzedawane były owoce z pola. Kupiliśmy gigantycznego arbuza, banany, nektarynki, melona i winogrona. Zap…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…

Bolek 2012 - dzień osiemnasty

Dzień 18 (18 sierpnia 2012) -HISZPANIA 
Rano okazało się, że mamy mało jedzenia a DUETu nie ma... Dopiero po godzinie 10:30 przyszedł Bolek i zaprowadził nas do autokaru. Szybko się ogarnęliśmy i w drogę! 
Madryt, stolica od XVI wieku i największe miasto Hiszpanii. Położona w środkowej części Hiszpanii, nad rzeką Manzanares, u podnóża Sierra de Guadarrama (Wyżyna Kastylijska). Madryt otoczony jest niewielką prowincją zwaną Comunidad de Madrid. Stolica Hiszpanii dzieli się na dwie dzielnice tj: Stary Madryt i Madryt Burboński. Jako duże miasto i stolica jest centrum gospodarczym, administracyjnym i kulturalnym kraju. Jest to również ośrodek biznesu i handlu zagranicznego. Rozwija się tu handel, rzemiosło a także branża turystyczna. Stolica Hiszpanii to ważny węzeł komunikacyjny z czwartym co do wielkości portem lotniczym. 
Z parku w którym spaliśmy widać było Margarita Varela Morales, bardzo ciekawa budowla. Idąc dalej dotarliśmy do Faco de la Victoria.


Potem wsiedliśmy w metro  i wysi…