Przejdź do głównej zawartości

Kolorowe Jeziorka

Szukając ciekawych miejsc na terenie Dolnego Śląska natrafiliśmy na Kolorowe Jeziorka znajdujące się zaledwie 90 km od Wrocławia. Korzystając z tego, że moi rodzice przyjechali na urlop do Polski wsiedliśmy w czwórkę w auto, Rudiego zapakowaliśmy do bagażnika i 23 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na jednodniowy wypad w góry ;) Droga minęła nam naprawdę szybko, choć im bliżej jeziorek tym bardziej jest ona kręta i wąska. W końcu dotarliśmy na parking (płatny 10 zł), zjedliśmy coś i ruszyliśmy na szlak!

Kolorowe Jeziorka położone w Rudawskim Parku Krajobrazowym, na terenie wsi Wieściszowice (gmina Marciszów, powiat kamiennogórski) od lat przyciągają turystów nie tylko z kraju, ale także z Europy. Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk. Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutejsza gleba. Powstała tu kopalnia pirytu, który był następnie przerabiany na kwas siarkowy. Gdy na początki XX w. zniknęła kopalnia do głosu doszła natura. Woda wypełniła wyrobiska pokopalniane, tworząc zjawiskowe jeziorka.

Wstęp na teren Kolorowych Jeziorek jest darmowy.



Rudy nie chce oddać kija ;)

Byliśmy zaskoczeni tym, jak szybko dotarliśmy do pierwszego na trasie jeziorka! Lecz niestety rozczarowało nas mocno... Tego dnia było w nim mało wody i wcale nie było ono żółte, można powiedzieć, że miało dość nieatrakcyjny kolor ;)

Żółte Jeziorko - Jest to najmłodsze jeziorko powstałe pośród pokopalnianych hałd. Jeszcze 20 lat temu nie było w nim wody. Z rzadka, po dużych opadach deszczu, spływająca z górskich stoków deszczówka, wypełniała jego dno wodą o żółtawym odcieniu. Jeziorko położone 560 m n.p.m.


Za to skałki przy jeziorku zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie ;)





Żółte Jeziorko



Kolejne jeziorko znajdowało się zaraz obok i wyglądało zdecydowanie lepiej. Jego atutem z pewnością jest bardzo atrakcyjne, malownicze położenie.

Purpurowe Jeziorko - Powstało po zalaniu wyrobiska „Nadzieja” w najstarszej kopalni, która została uruchomiona w 1785 r. Z łupków łyszczykowych pozyskiwano tutaj piryt. Wyrobisko ma ok. 430 m długości i ok. 110 m szerokości . Wypełnia je dziś woda w kolorze purpury, będąca roztworem kwasu siarkowego. Akwen otaczają tajemnicze skały wyłaniające się zza drzew, a także skarpy obsypane pachnącym siarką piachem. Jeziorko położone 560 m n.p.m.







Purpurowe Jeziorko warto było zobaczyć... co prawda czuć tu siarkę, ale widoki są wspaniałe ;) Nie ociągając się zbyt długo wyszliśmy na pnący się w górę Zielony Szlak i ruszyliśmy w stronę najatrakcyjniejszego naszym zdaniem jeziorka ;) Lecz zanim do niego dotarliśmy trzeba było przebić się przez las, Rudi wciągał Tatę do góry, bo ten rzucał mu szyszki ;)





Błękitne Jeziorko - Zwane także czasem Lazurowym, powstało na terenie dawnego wyrobiska „Nowe Szczęście”. Swój kolor zawdzięcza związkom miedzi. W przeciwieństwie do Purpurowego, jego woda jest czysta i pozbawiona siarkowego zapachu. W zależności od warunków pogodowych woda w Błękitnym Jeziorku przybiera różne odcienie. Akwen jest długi na 150 m, a średnica w najszerszym miejscu wynosi ok. 50 m. Jeziorko jest bardzo głębokie. Lejowate wyrobisko ma ponad 20 m głębokości. Jeziorko położone 635 m n.p.m









Trzeba przyznać, że to właśnie dla Błękitnego Jeziorka naprawdę watro było tu przyjechać. To ono nadaje temu miejscu tak niesamowity klimat. Nie mogliśmy się napatrzeć na ten niezwykły, tak niespotykany kolor wody. Aż chciałoby się popływać ;)


Dość długo szliśmy pod górę, nie bardzo wiedzieliśmy czy idziemy w dobrą stronę, bo leśny szlak zmienił się na rozjeżdżoną drogę dojazdową. Szliśmy jednak dalej... i dość szybko tego pożałowaliśmy. Zielone Jeziorko wyglądało jak mała kałuża. Spodziewaliśmy się czegoś lepszego ;)

Zielone Jeziorko - W jego miejscu znajdowało się niegdyś wyrobisko „Gustaw”. Stawek pojawia się niezwykle rzadko po bardzo intensywnych opadach deszczu. Potem wysycha, znikając na całe lata. Pozostaje po nim jedynie głęboki lej. Zielone Jeziorko wypełnione wodą można było ostatnio podziwiać po wielkiej powodzi w 1997 r. Wtedy miało ono intensywnie grafitowy kolor, dlatego też określane jest czasem mianem Czarnego Jeziorka. Jeziorko położone 730 m n.p.m.







Pomimo tego, że dwa jeziorka nas rozczarowały to dla tych dwóch pozostałych naprawdę warto było tu przyjechać. To nie był zmarnowany dzień, lecz dzień spędzony aktywnie na świeżym powietrzy w cudownym towarzystwie ;) Dlatego wycieczkę możemy uznać za naprawdę udaną i śmiało możemy każdemu polecić Jeziorko Purpurowe i Jeziorko Błękitne ;)

Komentarze

  1. Swietne miejsce na spacery! Blekitne jeziorko ma cudny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedziemy tam na początku czerwca, jak zobaczyłam Wasze zdjęcia to od razu musiałam namówić Konrada :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)

Popularne posty z tego bloga

Zakopane - dzień trzeci (Gubałówka)

10 listopada 2014 - trzeci dzień pobytu w Zakopanem.
Obudziliśmy się naprawdę wyspani. Nie mieliśmy jakiś większych planów na ten dzień, a nasi znajomi byli w pracy. Po śniadaniu zdecydowaliśmy, że nie będziemy przecież siedzieć w domu, bo to aż grzech! Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Gubałówkę, która jest jednym z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych miejsc w Zakopanem. Przed wyjściem, sprawdziliśmy jeszcze, czy będzie można wjechać z psem kolejką, bo nie chcieliśmy przeciążać bolącej łapki Mordka. 
Przeszliśmy przez znajdujący się pod Gubałówką plac targowy, na którym można kupić dosłownie wszystko! Od płaszczy i innych ubrań, poprzez pamiątki, aż do oscypków i innych wyrobów.



Na Gubałówkę prowadzi kolej linowo-terenowa z Zakopanego, wybudowana w 1938 roku, długości 1298 m, przy różnicy wysokości ok. 300 m., zmodernizowana w 2001 roku. 

Więcej informacji i cennik na stronie.
Ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce i czekaliśmy... W końcu jednak kupiliśmy bilety o parę…

Zamek Książ

Małymi krokami przyzwyczajamy naszego podróżnika do wycieczek. Nie możemy narzekać, bo w aucie Kubuś jest bardzo grzeczny, dlatego śmiało planujemy kolejne wyjazdy ;) Tym razem zabraliśmy młodego do jednego z największych zamków w Polsce i Europie, a już na pewno największego na Dolnym Śląsku, czyli do Zamku Książ :) 
Podróż nie trwałą długo, a Kubuś przez większość drogi nie spał, więc spodziewaliśmy się, że niedługo zaśnie nam w wózku. Auto zostawiliśmy na parkingu i skierowaliśmy się w stronę punktu widokowego. Idąc na punkt podziwialiśmy przepiękne, wiekowe rododendrony :)

Wilczy Wąwóz 2015

Dzień 11 czerwca 2015 r. postanowiliśmy spędzić aktywnie. Już od dawna planowaliśmy jakiś nieduży wypad w góry, ale za każdym razem pogoda płatała nam figle i byliśmy zmuszeni zmieniać plany. Lecz tego dnia się nie poddaliśmy, spakowaliśmy Mordka do bagażnika, Marty rodziców wcisnęliśmy na tylne siedzenie naszej Corsy i ruszyliśmy do Czech! Jak zwykle z opóźnieniem, ale to pomińmy ;)

Droga do Czech jakoś nam się dłużyła, ze względu na Mordka zrobiliśmy parę przystanków.

Standardowo na granicy wymieniliśmy trochę złotówek na korony. Dowiedzieliśmy się też, że jest remont drogi i lepiej jeśli pojedziemy inną tras, tak też zrobiliśmy, bo obydwie trasy nie były nam obce ;) jak miło było znów znaleźć się w tym miejscu! Wjechaliśmy na parking (50 koron) i pierwsze co zrobił nasz Mordek, to władowanie się do rzeki ;)

Po kupieniu biletów do Skalnego Miasta, dowiedzieliśmy się, że odcinek drogi prowadzący do okrężnego szlaku w Teplicach jest zamknięty, są za to alternatywne trasy przez Wilczy…

Londyn 2015 - Royal Air Force Museum

22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)

Tego dnia naszym głównym celem było zobaczenie Londyńskiego muzeum lotnictwa - RAF. Dlatego gdy cała nasza trójka była już w pełni gotowa do drogi, poszliśmy do sklepu załadować nasze Oyster card, po czym wsiedliśmy do autobusu 302. Autobus ten nie dojeżdża co prawda do samego muzeum, ale z jedną przesiadką do autobusu 303, był dla nas idealną opcją :) 
Informacje praktyczne Wstęp: Bezpłatny, dzieci w wieku poniżej 16 lat powinny znajdować się pod opieką dorosłych. Godziny otwarcia: 10.00 - 18.00, ostatnie wejście…