Podróż poślubna - dzień czwarty

Czwartego dnia naszej podróży poślubnej nie mieliśmy w planach nic konkretnego do roboty, a pogoda nie zapowiadała się na typowo plażową, więc postanowiliśmy przejść się po Corralejo, zwłaszcza w okolice plaży i portu. Pomimo pochmurnego nieba, temperatura była dość wysoka.


Dość szybko dotarliśmy na miejską plażę, lecz nie siedzieliśmy tu zbyt długo, bo leniuchowanie na plaży nie jest w naszym stylu ;) Ruszyliśmy więc w drogę, by moc lepiej poznać miasteczko. 



Nie mogliśmy jednak przejść obojętnie obok tych wulkanicznych skałek. Wciąż nas zachwycały ;)









Powoli zbliżaliśmy się w stronę portu, domki były tu białe z niebieskimi dodatkami, co bardzo przypominało nam Grecję, którą odwiedziliśmy przed rokiem ;)





Idąc tak i wspominając naszego ostatniego Bolka, pojawiło nam się w głowach bardzo miłe wspomnienie - greckie souvlaki :D Oj, dużo byśmy dali za to, żeby znowu znaleźć się w Ateńskim porcie i odwiedzić Street Souvlaki ;)


Ciekawy pomysł na ściągnięcie klientów do sklepu z deskami surfingowymi ;) Widać go z daleka.


I nasze piękne Corralejo, tak klimatyczne z wulkanem w tle ;)





Oczywiście nie mogło zabraknąć pisania palcem po piasku ;)








Takim promem mieliśmy już niedługo popłynąć na Lanzarote ;)


Wracając do hotelu zgłodnieliśmy, a że do kolacji było jeszcze trochę czasu Michał zaproponował, że zjemy coś na mieście. Długo szukaliśmy nosami na co mamy ochotę i w końcu nasz węch wybrał pizzerie... ale za to najlepszą na jaką mogliśmy trafić. Wybraliśmy pizze miejscową o nazwie Fuerteventura i to był strzał w 10! Dawno nie jedliśmy pizzy na tak dobrym cieście, z tak aromatycznym sosem i świetnymi dodatkami takimi jak (Michał na początku był przeciwny) kozi ser czy oliwki. Okazało się że ta pizza jest uzależniająca bo wracaliśmy tu jeszcze przez trzy kolejne dni.

Nazwa restauracji: La Casita Asador
Adres: Calle Nuestra Senora del Pilar 29, 35660 Corralejo, La Oliva, Fuerteventura, Hiszpania



Najedzeni moglismy wrócić do naszego hotelu i przygotować się na jutrzejszy, pełen atrakcji dzień ;) A w planach mieliśmy przepiękne wydmy!

2 komentarze:

  1. A ja mam takie pytanko: widze, ze rowniez nie jestescie typowymi turystami-plazowiczami - my rowniez nie. Zawsze staramy sie zobaczyc, mozliwie jak najwiecej. Jak oceniacie z perspektywy takich osob Wasza podroz poslubna? Myslelismy, zeby nasza spedzic na jakies cieplejszej wyspie, ale lezenie na plazy przez tydzien to kiepska perspektywa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że leżnie na plaży nie jest w naszym stylu i tak na prawdę to leżeliśmy na niej plackiem tylko raz ;) Nasza podróż była jednak nastawiona trochę na odpoczynek. Po tych czterech latach bolkowych przygód chcieliśmy trochę wypocząć i zwolnić tempo. Fuerta nie jest dużą wyspą i gdybyśmy mieli spędzić na niej dwa tygodnie to zanudzilibyśmy się na śmierć ;) Lecz na tydzień jest idealna, pod warunkiem, że macie w planach zobaczenie też wyspy Lanzarote i malutkiej wysepki Lobos. My się nie nudziliśmy, wypoczęliśmy, nacieszyliśmy się czasem tylko dla siebie i zobaczyliśmy coś nowego. Ani jednego dnia nie zmarnowaliśmy na siedzenie w hotelu, nawet jeśli mieliśmy się przejść tylko po naszej miejscowości, to było to dla nas coś fajnego i nowego do zobaczenia i odkrycia ;) Jeśli chcecie wybrać Fuertę, to tydzień w zupełności wystarczy i na tydzień ją polecamy, bo naprawdę fajnie spędziliśmy razem czas ;)

      Usuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)