Londyn na czterech łapach

Podczas naszego świątecznego pobytu w Londynie postanowiliśmy wybrać się do centrum. Akurat trafiliśmy na piękną pogodę, więc szkoda by było tego nie wykorzystać ;) Postawiliśmy przed sobą też jeszcze jedno, drobne wyzwanie... jechał z nami Rudi! Spakowaliśmy wszystkie potrzebne nam rzeczy, wzięliśmy woreczki dla Rudego i w drogę! Do centrum dojechaliśmy dwoma autobusami. W pierwszym, kierowca kazał pójść z psem na górę... po konsultacji z moim tatą, który jest kierowcą, wiemy, że nie na takiego wymogu i było to jego zwykłe widzimisię... 
Warto wiedzieć, że pies w Londynie podróżuje komunikacją miejską za darmo. Kaganiec nie jest wymagany, właściciel sam powinien ocenić, czy jego pies powinien w nim podróżować. My awaryjnie mieliśmy go ze sobą, bo kierowca również może poprosić o kaganiec, jeśli pies wygląda na groźnego.
Oczywiście warto zaopatrzyć się również w woreczki, bo w Londynie jest obowiązek sprzątania po swoim pupilu. Leniwy właściciel trafi przed sąd i zostanie ukarany mandatem w wysokości tysiąca funtów! Niedawno wszedł również przepis, który pozwala na ukaranie właściciela psa, który wybrał się na spacer z czworonogiem bez niezbędnych do sprzątania akcesoriów (np. woreczków), mandatem w wysokości 100 funtów. 


Na ten dzień nie mieliśmy zaplanowanego jakiegoś wielkiego zwiedzania. Chcieliśmy po prostu pospacerować po mieście i zrobić kilka zdjęć z miejsc typowo must-see ;) Zaskoczyły nas jeszcze większe niż zazwyczaj tłumy, ale może to z okazji świąt... Pierwszym punktem był oczywiście Pałac Buckingham. Miło było zrobić sobie zdjęcie w tym miejscu całą naszą rodzinką ;)





Kolejne zdjęcie musieliśmy oczywiście zrobić z czerwoną budką z widokiem na Big Ben. Niestety cały zegar został już zakryty przez metalowe rusztowania, więc musiało zadowolić nas jednynie zdjęcie z takim oto widokiem ;)



Tłumy były straszne, a my nie zamierzaliśmy przepychać się z wózkiem i psem. Wróciliśmy więc do naszego ulubionego parku (St. James's Park) i pomału skierowaliśmy się w stronę metra, by wrócić do domu.








Podróż z psem metrem była i dla nas i dla Rudego bardziej komfortowa, niż podróż do centrum autobusem. Była również zdecydowanie szybsza. 






Jak widzicie da się zwiedzać z psem ;) Wycieczka była bardzo udana, pogoda dopisała, Rudi zachwycony nowymi, ciekawymi zapachami, a my nie zmarnowaliśmy dnia w domu. Osiągnęliśmy również nasz mały sukces, w końcu udało nam się zobaczyć centrum będąc nie tylko z dzieckiem, ale także z naszym czworonożnym przyjacielem!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)