Wyjazd w góry 2018 - dzień czwarty - Kraków


Ostatni dzień naszej wycieczki... czas pożegnać góry i wrócić do rzeczywistości. Po śniadaniu załadowaliśmy wszystkie nasze rzeczy do auta, oddaliśmy klucze od pokoju i ruszyliśmy w drogę. Mieliśmy również zaplanowany jeden postój na trasie 😁



Po zjeździe z Zakopianki, zamiast na autostradę A4, skierowaliśmy się do Krakowa! Postanowiliśmy, że dobrze zrobi nam krótki postój na rozprostowanie nóg, tym bardziej, że mieliśmy cały dzień i szkoda go było zmarnować jedynie na jazdę 😁


Kubuś był w Krakowie pierwszy raz, my już kolejny. Wybraliśmy się więc na krótki spacer. Pierwszym punktem był Zamek Królewski na Wawelu. Jest to dla nas zdecydowanie jedno z obowiązkowych miejsc do zwiedzania w Krakowie, dlatego naszego Kubusia nie mogło tu zabraknąć 😊


Ale zanim weszliśmy na Zamek, minęliśmy Smoka Wawelskiego! Kuba był po prostu zachwycony, już myślałam, że nigdy stamtąd nie odejdziemy 😅 




Nasz dzielny podróżnik sam pokonał schody na Zamek, więc wchodzenie zajęło nam trochę czasu, ale nie było opcji, żeby wsiadł do wózka 😅 Jesteśmy z niego naprawdę dumni! Uważam, że Kraków to naprawdę fajne miejsce na wycieczkę z dzieckiem. 






Uwielbiam to miejsce i tą niesamowitą architekturę. Mogłabym tam spędzić cały dzień, niestety czas gonił, dlatego musiał nas zadowolić jedynie szybki spacer i biegiem dalej 😅 







Zeszliśmy z Wawelu i skierowaliśmy się w stronę krakowskiego Rynku. Po drodze Michał obowiązkowo kupił obwarzanki, bo stwierdził, że Kuba musi poznać ten smak 😅




I dotarliśmy do Rynku! Zobaczyliśmy Sukiennice, wieżę ratuszową, także kościół Mariacki, który jest jednym z największych i najbardziej znanych zabytków Krakowa i Polski. Gdybyśmy tylko mogli to spędzilibyśmy tu więcej czasu, ale niestety czas wracać do domu... Kraków ma moim zdaniem jeden z ładniejszych rynków w Polsce, choć oczywiście dla nas najpiękniejszy jest rynek we Wrocławiu 😁 








Pożegnaliśmy dawną stolicę Polski i ruszyliśmy w drogę. Muszę przyznać, ze naprawdę lubię Kraków i cieszę się, że mogłam zabrać tu naszego synka. Co prawda dla Kuby największą atrakcją okazały się schody na Wawel i liczne gołębie przy Sukiennicach, które czaiły się na obwarzanka 😅 Wycieczka tak go wykończyła, że zasnął zaraz po wjechaniu na autostradę.


Niestety, jak to na A4 bywa, trafiliśmy na gigantyczny korek... Wpadek na trasie, więc staliśmy dobre pół godziny. Jedynym zadowolonym z zaistniałej sytuacji był oczywiście Kuba, który mógł w spokoju oglądać duże auta, pędzące w przeciwnym kierunku. 



Dobrze było wrócić do domu, choć żałowaliśmy, że ten nasz rodzinny wyjazd już dobiegł końca. Było naprawdę super! Rośnie nam naprawdę fajny mały podróżnik 😁

1 komentarz:

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)