Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej 2018


Szukając kolejnych ciekawych miejsc w pobliżu Wrocławia trafiliśmy na Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej. Nasz Kuba (tak jak i jego tatuś) jest wielkim miłośnikiem pociągów (nie raz jeździmy na kładkę pooglądać pociągi), uwielbia bawić się kolejką (mamy tory drewniane i plastikowe oraz całą masę lokomotyw), jest również fanem bajki Tomek i przyjaciele oraz Stacyjkowo (wszystko tyczy się również tatusia 😂). Uznaliśmy, że to idealne miejsce na wycieczkę! Podróż samochodem z Wrocławia trwa niecałą godzinę.




Muzeum Kolejnictwa na Śląsku rozpoczęło swoją działalność w 2004. Podstawę kolekcji Muzeum stanowi zabytkowy tabor kolejowy normalnotorowy z lat 1890 do 1972. Zbiór tworzy 50 lokomotyw trakcji parowej, spalinowej i elektrycznej, a także 100 wagonów oraz kolejowych pojazdów specjalistycznych np. drezyn WM-10. Zabytkowy tabor kolejowy prezentowany jest na terenie bocznicy kolejowej Muzeum, w tym na wachlarzu parowozowni. W kolekcji znajdują się również sprawne pojazdy szynowe – polski parowozów TKt48-18 z 1951 roku, czechosłowacki autobus szynowy serii 830 z 1955 roku, najstarszą sprawną lokomotywę spalinową w Polsce, DEUTZ OMZ 122R z 1940 roku, lokomotywę spalinową Ls40 4606, a także lokomotywę manewrową SM30-531 z 1961 roku. 

Teren muzeum robi wrażenie. Przy obrotnicy na głównym placu znajdują się najlepiej zachowane egzemplarze, niemniej na terenie całego muzeum można znaleźć wiele bardzo ciekawych i cudownych maszyn, choć przy niektórych należy odrobinę wspomóc się wyobraźnią rekonstruującą niektóre braki lub stany lokomotyw. Niestety ale utrzymanie takiego obiektu oraz renowacja i dbanie o tak wielki tabor na pewno kosztuje fortunę, a z tego co wiemy muzeum w większości utrzymuje się z dochodów własnych, eventów oraz datków, więc uważamy, że i tak widać ogrom pracy i zaangażowania pracowników, którego nie można nie docenić.





Podczas gdy my mieliśmy okazje wysłuchać przewodnika, Kubuś każdą lokomotywę musiał dotknąć i skomentować swoim "ooooo". Przynajmniej wiemy, że mu się podobało. Co do przewodników to widać, że znają się na tym o czym opowiadają i lubią, a wręcz kochają "swoje zabawki". Pan który nas oprowadzał przy każdej lokomotywie cieszył się nie mniej niż Michał, choć obcuje z nimi na co dzień nie wiadomo od jak dawna. 


Lokomotywy są jak widać w różnym stanie, co nie zmienia faktu, że jeżeli ktoś ma jakiekolwiek pojęcie o tych wspaniałych maszynach, na pewno doceni eksponaty i przy odrobinie wyobraźni zobaczy je w latach największej świetności.


Muzeum czeka jeszcze sporo pracy, ale z każdą kolejną wizytą (tak bardzo spodobało nam się to miejsce, że było tych wizyt kilka w ciągu roku) widać różnice, czy to w dekoracjach, czy w samych eksponatach.







Cudowne maszyny😍 Przy niektórych wręcz słychać jak pracują tłoki, jak dym jest wyrzucany z komina z charakterystycznym "puf, puf, puf",
"jak gwiżdże i stuka, łomoce i pędzi"...



Stalowe olbrzymy😍
Dopiero tutaj dowiedzieliśmy się np. o różnicach w budowie lokomotyw europejskich i amerykańskich, czy o przeznaczeniu niektórych lokomotyw. Naprawdę warto słuchać przewodników i zadawać pytania. Im więcej pytań, tym ciekawsze historie można usłyszeć i więcej się dowiedzieć.



Michał też starał się zdobytą wiedzę przekazać Kubie, choć w dużo prostszych i mniej wyszukanych słowach niż przewodnik 😁 Podchodzili do lokomotyw, dotykali i podziwiali. Kuba był niesamowicie przejęty.






Po OBOWIĄZKOWYM (naszym zdaniem) zwiedzaniu parowozowni z przewodnikiem, przyszedł czas na swobodne zwiedzanie i tu też radzimy zaglądać w każdy kąt i wchodzić gdzie się da, bo naprawdę warto. Eksponatów jest wiele. Czekamy, aż przy każdym znajdzie się tablica z informacjami, na temat danej lokomotywy czy wagonu, albo jakieś ciekawostki o nich. Takie rzeczy byłyby ciekawe i zachęcały jeszcze bardziej do zwiedzania. Być może gdy piszemy ten post zostało to już zrobione. Przyznam, że w tym roku wiele się wydarzyło i nie mieliśmy jeszcze okazji zajechać do Jaworzyny, ale jeszcze to zrobimy. Cała nasza trójka lubi tam jeździć, a świadomość, że płacąc za bilet wstępu przyczyniamy się do zbliżającego się remontu lub renowacji kolejnego "eksponatu" sprawia, że wyczekujemy kolejnych odwiedzin w tym magicznym miejscu. Za każdym razem rozglądamy się za zmianami i zawsze je dostrzegamy. To miłe wiedzieć, że pieniądze nie są tam tylko "przejadane", a są inwestowane w rozwój tego miejsca.









Co roku wyczekujemy, kiedy w muzeum będzie przejazd parowozem i staramy się wtedy wybrać do Jaworzyny i załapać się na kurs, ale nawet krótka przejażdżka dieslem też sprawia przyjemność, choć szkoda, że jest taka krótka 😪








Cudowne miejsce. Moglibyśmy się tam kręcić cały dzień! Mnóstwo lokomotyw, wagonów...











Nie mogło oczywiście w takim miejscu zabraknąć "TOMKA", słynnej lokomotywy z bajki Tomek i przyjaciele. To jedna z najulubieńszych atrakcji Kuby.









Zanim tu przyjechaliśmy, długo zastanawialiśmy się, czy Kuba nie jest jeszcze za mały... Okazało się, że był lepszym zwiedzającym niż niejeden dorosły! Był wszystkim zachwycony, choć nie mówił wtedy dużo, to co chwilę można było słyszeć jego "jeeeedzie! ciuf, ciuf!", a jedzie, w jego języku oznaczało wtedy pociąg 😅 Teraz mówi już "pocioj". Wyprawa do Muzeum Kolejnictwa była naprawdę udana i jeszcze nie raz zobaczycie na naszym blogu parowozy 😁

1 komentarz:

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)