Majówka 2019 - dzień trzeci - Papugarnia



Trzeci dzień naszego pobytu w Tatrach zapowiadał się dość deszczowo. Nie chcieliśmy jednak zmarnować całego dnia na siedzenie w pokoju... Czytając o pobliskich atrakcjach trafiliśmy na Papugarnię. Czasami odwiedzamy naszą wrocławska, więc zdecydowaliśmy, że porównamy ją do tej Zakopiańskiej 😉
Z trudem znaleźliśmy miejsce na parkingu (oczywiście płatnym...) i w deszczu pobiegliśmy pod drzwi Papugarnii. Kupiliśmy bilety i czekaliśmy na naszą kolej. Były straszne tłumy ludzi...
Kuba był przeszczęśliwy, gdy w końcu udało nam się wejść do miejsca, w którym są papugi.







Papugi były przepiękne. Jednak sprawiały wrażenie... zmęczonych? Zauważyliśmy, że cały czas wchodziły tłumy ludzi, papugi nie miały ani chwili "przerwy". Niektórzy nachalnie budzili śpiące ptaki i próbowali zwabiać i karmić je na siłę. Choć niektóre ptaki same z siebie siadały na ludziach, tak jak papuga na zdjęciach powyżej, problem był jeden. Nie chciała ze mnie zejść, a zachowywała się trochę nerwowo.













Nasza wizyta w Papugarnii trwała trochę ponad pół godziny... Byliśmy zmęczeni tym hałasem i jednocześnie współczuliśmy ptakom tych tłumów ludzi. Obsługa Papugarnii naszym zdaniem powinna ograniczyć liczbę wchodzących osób jeszcze bardziej i robić przerwy, by ptaki miały chwilę spokoju. Porównując tę Papugarnię do naszej Wrocławskiej muszę przyznać, że w naszej czuliśmy się dużo lepiej.


W drodze powrotnej kupiliśmy oscypki. Pogoda nadal była deszczowa, więc postanowiliśmy, że odpoczniemy trochę w naszym pokoju.



Po południu wyszliśmy do restauracji na obiad. Dobrze, że znajdowała się ona zaraz obok nas, bo pogoda dalej nie sprzyjała długim spacerom.



To był mega leniwy, deszczowy dzień... Choć i taki nam się przydał, w końcu spędzaliśmy go razem 😊 Wieczorem wspólnie oglądaliśmy seriale na Netfixie i planowaliśmy następny dzień.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)