22 stycznia 2015 roku, czyli nasz drugi dzień pobytu w Londynie, nie mógł rozpocząć się inaczej, niż przepysznym English Breakfast w wykonaniu Marty Taty! Jest to tradycyjny posiłek (śniadanie) serwowany na ciepło w krajach Wysp Brytyjskich. Kiedyś codzienny w większości angielskich domów, obecnie podawany głównie w hotelach, pensjonatach i B&B. Nasze śniadanie nie było pełną wersją angielskiego dania, lecz dzięki niemu byliśmy gotowi na intensywny, pełen atrakcji dzień :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Big Ben. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Big Ben. Pokaż wszystkie posty
Długo czekaliśmy na ten dzień... i w końcu nadszedł - 21 stycznia 2015 roku! Choć ciężko nam było wstać z łóżka o godzinie 3 nad ranem, a na dodatek stres przed lotem dawał się we znaki, lecz obydwoje byliśmy bardzo podekscytowani czekającą nas przygodą. Ostatnie przygotowania, sprawdzanie wziętych rzeczy i biletów, rozmiaru bagażu podręcznego, następnie konkretne śniadanie, a o godzinie 4:50 siedzieliśmy już w samochodzie. Mama Marty zaoferowała, że zawiezie nas na lotnisko. O 5:20 czekaliśmy już w kolejce do odprawy. Marta miała pecha, i gdy przechodziła przez bramkę, ta zapiszczała. Powodem rewizji okazały się buty... Następnie, czekanie w kolejce do wejścia na pokład. Znów mieliśmy lecieć WizzAirem, tak jak 4 lata temu. Z pomocą Marty Taty, udało nam się wyśledzić tanie bilety 104 zł w dwie strony za osobę (dzięki posiadaniu przez nas "WIZZ DISCOUNT CLUB", co jest niezwykle korzystną opcją i polecamy ją każdemu!), więc cena naprawdę atrakcyjna, bo ostatnim razem zapłaciliśmy ponad 500. Podróż minęła dość szybko, choć musimy przyznać, że wolimy latać w dzień. Czuliśmy się jakoś nieswojo, gdy nie mogliśmy ocenić odległości samolotu od ziemi, z powodu panujących na dworze ciemności. Wolimy latać w dzień gdy można podziwiać krajobrazy.