Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolek. Pokaż wszystkie posty
22 sierpnia 2014

Nocka w autokarze nie należy do łatwych, jednak spało nam się świetnie. Było tak ciepło i przytulnie... O godzinie 4 mieliśmy krótki postój na stacji paliw. Kolejny postój był o 7:30. Na dworze strasznie wiało, a temperatura nie była zbyt wysoka... Już wiedzieliśmy, że trzeba będzie wyciągnąć bluzy i długie spodnie. 
Tego dnia mieliśmy zwiedzać Wiedeń... Czuliśmy lekką niechęć do tego miasta (może dlatego, że był to koniec wyjazdu i brakowało nam Bałkańskich krajobrazów? A może po prostu nie przepadamy za Wiedniem...), jednak sporo bolkowiczów nie było tu jeszcze, dlatego Bolek nie chciał go odpuścić. 
Dość długo nie mogliśmy znaleźć parkingu... Okazało się, że miejsca z poprzednich lat są już niedostępne. Michał i paru innych bolkowiczów pomogło Bolkowi w odnalezieniu się w terenie. Dopiero po godzinie 10 znaleźliśmy miejsce na postój. Byliśmy naprawdę zniechęceni do tego miasta, lecz czuliśmy się w obowiązku, żeby pokazać je Ewelinie. Nie narzekając zbyt wiele, ruszyliśmy do centrum, a było ono dość daleko ;)

Wiedeń - stolica i największe miasto Austrii. Znajduje się w północno-wschodniej części kraju, nad Dunajem. Jest miastem statutarnym, tworząc jednocześnie odrębny kraj związkowy. Historyczne centrum miasta, pełne zabytków ze wszystkich epok historycznych z przewagą XIX-wiecznego historyzmu i secesji przełomu XIX i XX w., zostało w 2001 wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ze względu na bogactwo atrakcji, należy do najchętniej odwiedzanych miast Europy. Wiedeń oficjalnie podzielony jest na 23 dzielnice. Jest on znaczącym ośrodkiem kultury europejskiej. 


21 sierpnia 2014


Nocna burza trwała dość długo... Byliśmy bardzo zadowoleni, że mamy dach nad głową. Niestety nie był on do końca szczelny i trochę na nas nakapało, ale woleliśmy to, niż ulewę na zewnątrz ;) Po godzinie 12 w nocy kierowca odpalił silnik, uprzedzał nas o tym, więc nie byliśmy zaskoczeni... Choć trzeba przyznać, że trochę szybciej zabiły nam serca, a w głowach pojawiło się pytanie "czy na pewno nigdzie nas nie wywiezie?". Wiał straszny wiatr, który sprawiał, że cała ciężarówka się ruszała... to było trochę tak, jakby jechała... Był stres, lecz gdy wiatr zawiał mocniej i naszym oczom ukazał się DUET, bardzo nam ulżyło i próbowaliśmy zasnąć... a nie było to łatwe... Silnik ucichł dopiero po godzinie 3 w nocy i tak naprawdę, to dopiero wtedy udało nam się zasnąć (choć cały czas kapała między nas woda, położyliśmy w to miejsce bluzę, bo kropla uderzająca o karimatę naprawdę może narobić irytującego hałasu...). Była to ciężka noc, lecz i tak byliśmy niezwykle wdzięczni uprzejmemu kierowcy z Polski :)

Wstaliśmy o godzinie 7 rano. Mokre rzeczy rozwiesiliśmy na płocie należącym do Lidla. Następnie poszliśmy zrobić zakupy i spokojnie zjedliśmy śniadanie. Byliśmy trochę niewyspani... Po śniadaniu poszliśmy we dwoje do Kauflandu, żeby się umyć i skorzystać z toalety. Mieli fajne, duże umywalki, w których bez problemu można umyć głowę ;)
Po godzinie 9 rozłożyliśmy karimaty obok autokaru i odpoczywaliśmy. Nawet trochę się nam przysnęło ;) Gdy się obudziliśmy, mieliśmy jeszcze godzinę do odjazdu, więc wyciągnęliśmy butlę z gazem i zrobiliśmy kisielki. 


20 sierpnia 2014

Około godziny 3 w nocy nadeszła potworna burza... Błyskawice co chwilę przecinały niebo. Paru zmokniętych, zmarzniętych bolkowiczów wróciło do autokaru, ich karimaty i śpiwory dosłownie ociekały z wody, dlatego też byliśmy przeszczęśliwi, że spaliśmy tu cały czas. W końcu było nam ciepło, mieliśmy cały autokar dla siebie, nie zmokliśmy i czuliśmy się naprawdę bezpiecznie. 
Wstaliśmy o godzinie 7:10, zjedliśmy śniadanie, a następnie poszliśmy do toalety na stację paliw. Wzięliśmy ze sobą od razu czajnik z wodą do zagrzania, bo Bolek zawsze gania nas po wrzątek ;)

O godzinie 9 ruszyliśmy w drogę, do przejechania mieliśmy 101 km. Widoki były wspaniałe! To właśnie za nie tak bardzo uwielbiamy Chorwację :) 


19 sierpnia 2014

Kolejna zimna noc... Choć tym razem budziliśmy się rzadziej, bo mieliśmy już opanowane przybieranie pozycji embrionalnej, by uzyskać jak najwięcej ciepła. A może to dlatego, że byliśmy tak wyczerpani? Trudno powiedzieć... No ale czego się nie zrobi dla zwiedzania, poznawania nowych miejsc i przeżywania niezwykłych przygód! Dla podróżowania da się znieść nawet największe niewygody i potwornie zimne noce na parkingu pod gołym niebem... 
Wstaliśmy o godzinie 7 rano i od razu ruszyliśmy pod DUET. Nie chcieliśmy tu być, gdy ludzie zaczną przyjeżdżać na zakupy w centrum handlowym ;) Szybko zjedliśmy śniadanie, posprzątaliśmy trochę na naszych siedzeniach, a następnie poszliśmy do toalety w markecie. Zaczynało łapać nas przeziębienie, obydwoje mieliśmy straszny katar... 
O godzinie 9 odjechaliśmy z Zadaru, Bolek obiecał, że pół dnia spędzimy dzisiaj na plaży. Ucieszyło nas to, bo potrzebowaliśmy odrobiny relaksu... Widoki były niesamowite! Na poniższym zdjęciu widoczny jest żelbetonowy, drogowy most łukowy, łączący stały ląd z chorwacką wyspą Krk.


18 sierpnia 2014


To była okropnie zimna noc... nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że spaliśmy w śpiworach pod gołym niebem... Co chwilę się budziliśmy, próbując skulić się jak najmocniej, żeby złapać jak najwięcej ciepła... Tak zimnych nocy jeszcze na Bolku nie przeżyliśmy. Gdy tylko obudziliśmy się o godzinie 6 i zobaczyliśmy, że DUET jest otwarty, pobiegliśmy po butlę z gazem i zupki chińskie, a następnie wleźliśmy do śpiworów i próbowaliśmy zagrzać się jedzeniem :)
O godzinie 8 Bolek i Pan Tadziu odwieźli nas autokarem do miasta. Wysiedliśmy obok dworca autobusowego, czas na zwiedzanie mieliśmy do godziny 11. 

Szybenik (chorw. Šibenik) – historyczne miasto w Chorwacji, w środkowej Dalmacji, położone nad ujściem rzeki Krka do Morza Adriatyckiego. Jest on politycznym, kulturalnym, komunikacyjnym i turystycznym centrum okręgu szybenicko-knińskiego. Specyficzny charakter miasto zapewne zyskało po wielu transformacjach, które pojawiały się pod koniec lat 90. To co rzuca się na pierwszy rzut oka to brak jakichkolwiek śladów starożytnej historii. Wojna z Serbią całkowicie zrujnowała Szybenik, a miasto do tej pory powoli podnosi się z chwilowego upadku.


17 sierpnia 2014

Noc była dość chłodna, budziliśmy się z zimna parę razy... Lecz trzeba przyznać, że było naprawdę spokojnie. O godzinie 7 zaczęły bić dzwony kościoła, lecz poszliśmy spać dalej, w końcu było nam trochę cieplej. O 8:40 stwierdziliśmy, że najwyższy czas już wstać, w końcu spaliśmy na przydrożnym parkingu ;) Zjedliśmy śniadanie obok autokaru i godzinę później byliśmy już w drodze na plażę, a była ona dość długa, bo do przejścia mieliśmy 3 kilometry ;) 
Po drodze weszliśmy do Konzuma, żeby kupić wodę do picia. Skusiliśmy się też na niezwykle tanią połówkę arbuza... Później tego pożałowaliśmy, bo gdy skosztowaliśmy go w parku, okazało się, że na pewno był on czyszczony jakimiś chemikaliami... Pewnie był już nieświeży, a bardzo chcieli go sprzedać... Arbuz niestety wylądował w kuble. Na dodatek Michał, podczas krojenia arbuza, dość mocno rozciął sobie palca nożem...