Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brist. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brist. Pokaż wszystkie posty

Ostatni dzień, ostatnie śniadanie na tarasie... Oj ciężko wraca się do rzeczywistości... Tak bardzo mi szkoda, że nie udało się tego wyjazdu spędzić z moimi rodzicami... W końcu to dla nich go zorganizowaliśmy 😔 Pomału szykowaliśmy się do powrotu. Pakowaliśmy wszystkie rzeczy i próbowaliśmy zapamiętać jak najwięcej tych widoków.

Przedostatni dzień naszego pobytu na Bałkanach... Standardowo zjedliśmy śniadanie na naszym cudnym tarasie i omówiliśmy plany na ten dzień. Planów w sumie nie było zbyt wiele, w końcu musieliśmy odpocząć przed długą podróżą do domu. 

Kolejny dzień, kolejne śniadanie na tarasie z widokiem na Adriatyk... Tak, to zdecydowanie nasz mały raj na ziemi! Dzisiaj w planach mieliśmy spacer po okolicy i plażowanie. Niech auto też trochę odpocznie od jazdy 😅

Kolejny dzień, a my nadal nie możemy wyjść z zachwytu... tu jest tak pięknie! Ten dzień miał być dniem odpoczynku. W końcu trzeba trochę posiedzieć na tej cudnej plaży i popływać 😀

Czwarty dzień naszego pobytu na Bałkanach. Na ten dzień nie mieliśmy zaplanowanej żadnej wycieczki... miał to być dzień na leniwy wypoczynek, spacer po okolicy oraz przyjemną kąpiel w Adriatyku 😁 Kuba oczywiście nie dał nam pospać... cóż, takie życie z małym dzieckiem. Dzięki temu mamy dłuższy dzień na rozkoszowanie się widokami 😅 

Chorwacja to zdecydowanie nasz raj na ziemi! To mega niezwykłe uczucie budzić się w tym miejscu, wyjść na taras i móc podziwiać te widoki... A dzień zaczął się dla nas zdecydowanie szybciej, niż byśmy tego chcieli... no cóż, Kuba już się wyspał 😅 Michał zabrał Rudiego na poranny spacer, a my powoli szykowaliśmy się do śniadania.

Długo czekaliśmy na ten dzień i w końcu nadszedł! Wieczorem 20 maja ruszyliśmy w drogę, by tym razem już z Kubusiem, podbić Bałkany! Choć ten wyjazd miał wyglądać zupełnie inaczej... rodzice Marty, dla których chcieliśmy zorganizować ten wyjazd, by odwdzięczyć się im za te wszystkie podróże, które wspólnie z nimi i dzięki nimi odbyliśmy, niestety nie mogli pojechać z nami. Bardzo tego żałowaliśmy, lecz nic nie mogliśmy zmienić... by nie zmarnować dużego apartamentu, pojechała z nami kuzynka Marty - Dominika. No to w drogę!