Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camping. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camping. Pokaż wszystkie posty
7 sierpnia 2013 - Włochy

Wstaliśmy o godzinie 8, bo zrobiło się już gorąco, więc ciężko było wytrzymać w namiocie. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy się umyć. Następnie zrobiliśmy porządek w naszych torbach i o 11 wyszliśmy z campingu, bo najpóźniej do godziny 12 musieliśmy go opuścić. Autokar zaparkowany został niedaleko campingu, a my poszliśmy odpoczywać w cieniu drzew, było za gorąco na plażę. To był dość leniwy dzień, bo Metaponto Lido mieliśmy opuścić dopiero wieczorem. Graliśmy więc w karty, rozwiązywaliśmy krzyżówki i przenosiliśmy się z cienia do cienia ;)
Koło 14:30 skończyło nam się picie, więc Michał pobiegł do małego marketu na camping. Ja i Ola zostałyśmy na kocu i pilnowałyśmy rzeczy. Po jakimś czasie zauważyłyśmy zbliżającego się faceta, który dość dziwnie nam się przyglądał i coś trzymał w rękach. Trochę się wystraszyłyśmy, cały czas miałyśmy go na oku, ale tak w razie czego, to zaplanowałyśmy sobie już ucieczkę ;) Okazało się, że to co trzymał w rękach, to lornetka, a facet sobie poszedł. Byłyśmy bardzo szczęśliwe, gdy wrócił Michał :)


6 sierpnia 2013 - Włochy

Gdy rano obudziliśmy się na plaży w Metaponto, zorientowaliśmy się, że ludzie spacerujący chodnikiem znajdującym się nad plażą, robią nam zdjęcia. Nie przejęli się nawet tym, że już nie śpimy, tylko wciąż bezczelnie się gapili i robili kolejne zdjęcia. Tak w sumie to nie dziwie się im, ale mogli chociaż nam przesłać te fotki ;)
Po ogarnięciu rzeczy, wsiedliśmy do DUETu i wjechaliśmy na camping, choć nie było to łatwe, bo było tam dość wąsko, a dostaliśmy jakieś miejsce na uboczu. Naszej radości chyba nie muszę tłumaczyć ;)

Po szybkim rozłożeniu namiotów od razu poszliśmy umyć się pod normalnym prysznicem, potem z Olą zrobiłyśmy szybkie pranie, a Michał w tym czasie pilnował ładujących się telefonów i aparatów, grając jednocześnie na gitarze, więc dookoła niego zebrała się spora grupa bolkowiczów. Gdy już wszystko było gotowe, a Michał pomógł mi wykręcić i rozwiesić pranie, mogliśmy w końcu zająć się jedzeniem. Było cudownie! :)


Dzień 16 (16 sierpnia 2012) - PORTUGALIA

Wstaliśmy po godzinie 8, byliśmy naprawdę wyspani. Na śniadanie zjedliśmy makaron z białym serem, cukrem i dżemem, pyszne! Szybko umyliśmy naczynia, wzięliśmy rzeczy i we trójkę poszliśmy na plażę. 
Ocean był wzburzony, jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkich fal! Czerwona flaga powiewała na wietrze, my jednak i tak weszliśmy do wody, w końcu to był nasz ostatni dzień nad Oceanem Atlantyckim ;)

Dzień 15 (15 sierpnia 2012) - PORTUGALIA

Obudziliśmy się naprawdę wyspani i zadowoleni, a na dodatek okazało się, że pogoda jest cudowna! Po tylu dniach naszego wyjazdu doczekaliśmy się w końcu campingu! Byliśmy tacy szczęśliwi. Pierwsze co zrobiliśmy to rozłożyliśmy nasze mokre namioty, poszliśmy się umyć, zrobiliśmy porządki w torbach i pranie. Wszystko tak szybko schło :) Zjedliśmy obiad i okazało się, że jest już godzina 16! 

We trójkę poszliśmy na autobus do Porto - miasta wina, żeglarzy, złotych plaż i zabytkowych kamienic. To tu, w malowniczym Porto nad rzeką Duero, od wieków wytwarza się najlepsze wino na świecie. To również tu urodził się znany podróżnik - książę Henryk Żeglarz. Współczesne Porto, dawniej skromna osada rybacka, to - obok Lizbony - najważniejsze miasto handlowe Portugalii.

Jazda autobusem minęła bardo szybko, kierowca strasznie pędził wąskimi uliczkami, musieliśmy trzymać się poręczy ;) Widoki z autobusu były boskie!