Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Italia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Italia. Pokaż wszystkie posty
17 sierpnia 2013 - Włochy

Gdy rano obudziliśmy się w pustych lukach, wciąż nie mogliśmy uwierzyć w to co nas spotkało... Pani, która w nocy pomogła nam dogadać się z Carabinieri, już czekała przy autokarze i postanowiła zabrać nas na cappuccino i bułkę, ale załapała się tylko połowa naszej grupy, bo reszta spała jeszcze w parku. Chcieliśmy za siebie zapłacić, jednak starsza pani, uparła się, że to ona zapłaci. Przy okazji opowiedziała naszą niemiłą historię kelnerom w kawiarence. Byliśmy jej bardzo wdzięczni za tą dobroć i ciepło jakie nam okazała. Chyba każdy z nas potrzebował wtedy tego... Tym bardziej, że nie mieliśmy już totalnie nic do jedzenia.
Bolek pojechał na policję, jednak nic nie udało nam się wskórać... W sumie to mogliśmy się tego spodziewać...
Przed godziną 11 wyjechaliśmy z tego pechowego dla nas miasta. Atmosfera w autokarze była cudowna, mimo, że prawie wszyscy (trzy osoby nie zostały okradzione) straciliśmy swoje rzeczy, to wspieraliśmy się nawzajem, próbując obrócić tą sytuację w żart. Śpiewaliśmy piosenki, a słysząc tekst "Nie mogę Ci wiele dać, bo sam nie wiele mam" zaczęliśmy się śmiać. Ułożyliśmy nawet dość niecenzuralny wierszyk o naszych złodziejach, jednak nie będę go tu przytaczać ;) Ci, których torby nie zostały skradzione, z chęcią pożyczali swoje ubrania innym. Przeżywali to równie mocno jak my, choć trzeba przyznać, że mieli ogromne szczęście :)
Mi i Michałowi udało się uratować trochę naszych ubrań, bo parę rzeczy mieliśmy w podręcznej torbie pod siedzeniem, nie było tego dużo, ale zawsze coś ;)

O godzinie 20:31 zajechaliśmy pod Lidla niedaleko Wenecji. Nie mieliśmy już totalnie nic do picia, więc dosłownie rzuciliśmy się na zakupy. Okazało się, że Lidl czynny był do godziny 20:30. Nie pomogły nasze błagania, żeby nas wpuścili, ani argument, że dużo na nas zarobią... Byli nieugięci. 




16 sierpnia 2013 - Watykan/Włochy

Wstaliśmy o godzinie 7. Bolek powiedział nam, że zostajemy w Rzymie do godziny 24, ale z campingu musimy wyjechać dużo wcześniej i autokar zaparkowany będzie przy wjeździe do miasta. Spakowaliśmy więc nasze rzeczy do autokaru, wzięliśmy prysznic (tak na zapas ;) ) i o godzinie 11 staliśmy już na przystanku.
9 sierpnia 2013 - Włochy - Sycylia

Gdy rano otworzyliśmy namiot, przeżyłam szok... Dookoła nas chodziły gigantyczne mrówki, takie oglądałam tylko w programie na Discovery... I z tego co zapamiętałam, to nie są one zbyt przyjazne... Szczerze mówiąc to mieliśmy spać pod gołym niebem, ale wydawało nam się, że będzie padać i tylko dlatego rozłożyliśmy namiot. Całe szczęście nie dostały się one do środka. Były straszne... 

Chcieliśmy dokupić parę rzeczy w markecie, ale był jeszcze zamknięty... Za to gdy przyszliśmy pod autokar, zobaczyliśmy, że spora część naszej grupy jest umyta i zadowolona. Pomyśleliśmy, że pływali w morzu, ale okazało się, że miła starsza Pani, która mieszka zaraz przy plaży, zrobiła im prysznic wężem ogrodowym. Wzięliśmy więc paczkę polskich cukierków i poszliśmy do niej ;) Zgodziła się, bez żadnego problemu. Czyści i szczęśliwi wsiedliśmy do autokaru i o godzinie 9 byliśmy już w drodze. 

Po godzinie 11 zaparkowaliśmy autokar w miejscowości Giardini-Naxos, jest to najstarsza miejscowość na Sycylii - jej historia sięga aż 735 r. p.n.e., kiedy to Grecy postanowili założyć tu swoją osadę. 27 wieków później, czyli w rzeczywistości "tu i teraz", miasto to stanowi jeden z najbardziej znanych sycylijskich kurortów. Z naszego parkingu ruszyliśmy większą grupą na Taorminę. Droga była dość długa, chcieliśmy pojechać autobusem, ale akurat nic nie jechało, więc szliśmy pieszo. Było strasznie gorąco, za to widoki były nieziemskie ;)