Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze Śródziemne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze Śródziemne. Pokaż wszystkie posty
Dzień 22 (22 sierpnia 2012) - FRANCJA

Jechaliśmy całą noc, aż w końcu zatrzymaliśmy się gdzieś na lazurowym wybrzeżu... Sami do końca nie wiemy gdzie ;) 
Byliśmy bardzo głodni dlatego poszliśmy na zakupy, a później na kamienistą plażę. To był bardzo leniwy dzień... Jednak było bardzo fajnie. Michał skakał z kamiennego pomostu, a ja i Ola opalałyśmy się na kocu. Odważyłam się i raz skoczyłam z Michałem, nie skończyło się to dobrze, bo rozwaliłam sobie palca u nogi. 


Dzień 21 (21 sierpnia 2012) - HISZPANIA

Nasz drugi dzień w słonecznej Barcelonie. Rano szybko zjedliśmy śniadanie, a potem poszliśmy na autobus. Ten dzień chcieliśmy spędzić na plaży, musieliśmy przecież odpocząć ;)
Od kierowcy dowiedzieliśmy się, że musimy dojść na Plaça d'Espanya i wsiąść w autobus z numerem 157. Tak też zrobiliśmy, jednak wysiedliśmy trochę za wcześnie i pobłądziliśmy. Udało nam się znaleźć McDonalda przy plaży, w którym podładowaliśmy trochę telefony. Michał w międzyczasie stwierdził, że musi pójść do marketu, bo kończy nam się picie. Gdy już wrócił całą trójką poszliśmy na plażę. Pogoda była cudowna!


Dzień 19 (19 sierpnia 2012) - HISZPANIA 

O 7 rano byliśmy już w Walencji, która jest stolicą prowincji i wspólnoty autonomicznej o tej samej nazwie. Leży nad rzeką Turia na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Pod względem geograficznym Walencja położona jest pośrodku liczącej 930 kilometrów kwadratowych żyznej niziny.
Jest to ważny ośrodek przemysłowy, finansowy i kulturalno-naukowy. Posiada liczne zakłady przemysłowe, duże porty handlowe i pasażerskie, a także ważne węzły kolejowe (stacja València Norte), drogowe i lotnicze.
Bolek wysadził nas przy plaży, wzięliśmy więc rzeczy i całą grupą poszliśmy spać na piasku. Jednak nie dane nam było się wyspać... Najpierw obudzili nas młodzi, pijani Hiszpanie, a koło 8 policja wygoniła nas z plaży, tłumacząc, że niedługo będzie duże słońce i nie możemy tu spać, bo dostaniemy udaru... Zanieśliśmy więc karimaty i śpiwory do DUETU i do godziny 14 siedzieliśmy na plaży. Michał w międzyczasie pobiegł do Informacji Turystycznej po mapkę miasta.