Ostatnio przeglądając mapę w poszukiwaniu ciekawych miejsc niedaleko Wrocławia, nasz wzrok zatrzymał się na Dreźnie... Od razu zaczęliśmy wyszukiwać informacji na jego temat, a widząc na zdjęciach przepiękną panoramę tego niemieckiego miasta, zapragnęliśmy "zapinezkować" je na naszej mapie ;) I takim oto sposobem zebraliśmy ekipę i 9 kwietnia 2016 r. ruszyliśmy na podbój Niemiec ;) Droga minęła nam bardzo szybko i jest banalnie prosta. Wjechaliśmy na A4 pod Wrocławiem i z autostrady zjechaliśmy dopiero przy Dreźnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Kolejną naszą przygodą był wyjazd do Berlina w marcu 2012 roku.
WSPOMNIENIA Z PAMIĘTNIKA
Dzień pierwszy:
O piątej wyjechaliśmy z domu. Czas spędzony w samochodzie minął szybko i ani się obejrzałam już byliśmy w Berlinie i szukaliśmy ulicy na której mieszkała znajoma u której mieliśmy spędzić te dwa dni. W końcu trafiliśmy pod odpowiedni dom i Pani Ela pojawiła się w drzwiach. Dom był olbrzymi i zrobił na mnie wrażenie. Po rozpakowaniu się i rozejrzeniu po domu zjedliśmy śniadanie. W domu było pełno obrazów i zabytkowych mebli, a pokój w którym spaliśmy miał 60 m2. Po śniadaniu ustaliliśmy co zwiedzamy i ruszyliśmy na podbój miasta. Najpierw kupiliśmy bilety na U-bana i S-bana (metro podziemne i naziemne) po czym trafiliśmy przed ambasadę rosyjską. Po chwili kupiliśmy lepszą mapę dla turystów i ruszyliśmy do Bramy Brandenburskiej (Brandenburger Tor), znak rozpoznawczy i symbol połączonego Berlina – niegdyś stojąca na ziemi niczyjej, symbolizowała podział miasta przez mur berliński. Po upadku muru Brama została ponownie otwarta 22 grudnia 1989 roku. Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma (Kaiser-Wilhelm-Gedächtniskirche) przy Kurfürstendamm stanowi monument pokoju i pojednania, znak woli odbudowy Berlina z powojennych gruzów.
Moją pierwszą przygodą był wyjazd do Niemiec do miejscowości Eversael. Bardzo nie mogłam się doczekać, a na paszport czekałam aż cztery miesiące! Było to w roku 2003, dlatego niezbyt wiele z tego pamiętam. Moja mama pracowała tam wtedy, a my z tatą pojechaliśmy ją odwiedzić. Podróż autokarem była długa, ale nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Wtedy Polska nie była jeszcze w Unii, więc przekraczanie granic wyglądało zupełnie inaczej... Pamiętam dłuuugą kolejkę autokarów, celników sprawdzających paszporty, jednak nie wspominam tego źle.
Miasto, do którego przyjechaliśmy było naprawdę przyjemne i czyste. Pamiętam spacer z rodzicami nad Ren... Zrobiliśmy tam piękne zdjęcia, które tata po powrocie do Polski niechcący usuną... Któregoś dnia pojechałam z tatą do pobliskiego miasta Rheinberg, mama była wtedy w pracy. Spędziliśmy miło czas, tata rozśmieszał mnie podczas zamawiania kurczaka. Gdy wracaliśmy do naszego miejsca pobytu, nie mogliśmy pojechać autobusem, ponieważ jeździły tylko cztery razy na dzień, więc musielibyśmy strasznie długo czekać i szliśmy przy drodze pieszo... Byłam bardzo zmęczona, więc w tajemnicy przed tatą łapałam stopa. I nagle zatrzymał się młody Niemiec! Pewnie zrobiło mu się mnie szkoda. Tata wytłumaczył mu gdzie chcemy dotrzeć, a później rozmawiał z nim. Okazało się że nasz wybawca potrafi powiedzieć po polsku „dzień dobry” oraz „dwa piwa”.
Tak jak już wcześniej pisałam, nie pamiętam zbyt wiele z tego wyjazdu... To było 10 lat temu. Jednak miło wspominam tą przygodę :)
