Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UNESCO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UNESCO. Pokaż wszystkie posty

19 sierpnia 2015 - Bułgaria

Było już późno w nocy, gdy przekraczaliśmy granicę z Bułgarią. Zaraz po tym zatrzymaliśmy się na zakupy, choć my tylko wyszliśmy skorzystać z toalety. Po północy ruszyliśmy dalej, a Bolek parę razy zapytał czy są wszyscy, słysząc odpowiedź twierdzącą mogliśmy śmiało jechać dalej. Przejechaliśmy już sporo kilometrów, gdy okazało się, że brakuje jednego bolkowicza! Został na granicy. Udało się z nim skontaktować, bo swój telefon zostawił w autokarze i zadzwonił z pożyczonego telefonu na swój numer, lecz Bolek powiedział, że nie zawrócimy i musi on sam do nas dojechać. Było późno, ciemno i trochę chłodno... Zatrzymała nas nawet policja, by nas poinformować, że jeden z naszych został na granicy. Zatrzymaliśmy się 50 km przed celem podróży, by w jakiejś zatoczce spędzić noc, a nasz kolega miał do nas dojechać rano. Wstaliśmy po godzinie 9, okazało się wtedy, że nasz kolega dojechał do nas o godzinie 8 rano. Zjedliśmy śniadanie i o 11 ruszyliśmy w drogę, tym razem w pełnym składzie ;) Droga była kręta i pod górę, więc nasz biedny DUET ledwo dawał radę, ale kolejny raz nas nie zawiódł. Po godzinnej jeździe byliśmy u celu, szybko przebraliśmy się w odpowiednie stroje i ruszyliśmy podbijać Monastyr :)
Jeszcze miesiąc temu szykowaliśmy się do wyjazdu, robiliśmy ostatnie zakupy, sprawdzaliśmy, czy wszystko mamy, czytaliśmy o miejscach, do których pojedziemy, a teraz... jest już po wszystkim! Aż trudno uwierzyć, że ten miesiąc minął nam w tak błyskawicznym tempie. Wróciliśmy bogatsi o nowe przeżycia i doświadczenia, z dorobkiem kolejnych tysięcy zdjęć i niezwykłych wspomnień, które nie dadzą nam o sobie zapomnieć, a które powracając wywołają u nas śmiech lub tęsknotę za tym co już minęło. Czas zacząć wspominać!

1 sierpnia 2015 - Polska/Czechy/Słowacja

Pobudka o godzinie 4:30 nie należała do łatwych, lecz ta świadomość, że dziś żegnamy się z naszym domem i łóżkiem, że jedziemy wspólnie przeżyć kolejną przygodę życia, napawała nas ogromnym optymizmem. Ostatnie domowe śniadanko, ostatnia kąpiel w wannie, czas dopakować ostatnie rzeczy i ruszamy! O godzinie 7:30 byliśmy już na Niskich Łąkach. Widok DUETu wywołał u nas ogromne uśmiechy, euforię i ciekawość, co tym razem przeżyjemy, co nas spotka. 
Wybraliśmy miejsca w autokarze, pożegnaliśmy się z Marty Mamą, z naszym Mordkiem i ruszyliśmy na dworzec Nadodrze, gdzie czekała reszta Bolkowej grupy. 



Po pobycie w Zamku Gniew stwierdziliśmy, że jesteśmy na tyle blisko kolejnego zamku, że aż głupio byłoby nie wstąpić ;) Tym zamkiem był Zamek w Malborku (niem. Ordensburg Marienburg) – usytuowany na prawym brzegu Nogatu, gotycki, ceglany, warowny, otoczony fosą, wzniesiony w kilku etapach od 3 ćw. XIII w. do poł. XV w. przez zakon krzyżacki. Zespół zamku krzyżackiego w Malborku został uznany za pomnik historii w 1994 roku. Jest to jeden z najlepszych przykładów średniowiecznej architektury obronno-rezydencjonalnej w Europie. 
17 sierpnia 2014

Noc była dość chłodna, budziliśmy się z zimna parę razy... Lecz trzeba przyznać, że było naprawdę spokojnie. O godzinie 7 zaczęły bić dzwony kościoła, lecz poszliśmy spać dalej, w końcu było nam trochę cieplej. O 8:40 stwierdziliśmy, że najwyższy czas już wstać, w końcu spaliśmy na przydrożnym parkingu ;) Zjedliśmy śniadanie obok autokaru i godzinę później byliśmy już w drodze na plażę, a była ona dość długa, bo do przejścia mieliśmy 3 kilometry ;) 
Po drodze weszliśmy do Konzuma, żeby kupić wodę do picia. Skusiliśmy się też na niezwykle tanią połówkę arbuza... Później tego pożałowaliśmy, bo gdy skosztowaliśmy go w parku, okazało się, że na pewno był on czyszczony jakimiś chemikaliami... Pewnie był już nieświeży, a bardzo chcieli go sprzedać... Arbuz niestety wylądował w kuble. Na dodatek Michał, podczas krojenia arbuza, dość mocno rozciął sobie palca nożem... 


19 sierpnia 2013 - Czechy

Rano umyliśmy się w umywalkach należących do marketu bezcłowego, całe szczęście nikt nas nie przyłapał ;) Następnie ruszyliśmy w dalszą drogę. 
Zatrzymaliśmy się w miejscowości Znojmo w Czechach, gdzie zrobiliśmy zakupy w Kauflandzie i zjedliśmy śniadanie. Pan Tadziu w międzyczasie wymienił oponę zapasową w naszym autokarze, bo jako zapasową mieliśmy tą, która nam wcześniej strzeliła w drodze ;)
O godzinie 18 byliśmy już w Pradze, która jak zawsze przywitała nas deszczem i niską temperaturą. Byliśmy przyzwyczajeni do upałów, a tu nagle taki mróz, a my na dodatek nie mamy żadnych ciepłych rzeczy, bo wszystko nam ukradli ;) Ubraliśmy się w to co nam zostało, ja pożyczyłam jedną koszulę od Michała, żeby było cieplej i ruszyliśmy na miasto. Wyglądaliśmy dość komiczne ;) 

Praga – stolica i największe miasto Czech, położone w środkowej części kraju, nad Wełtawą. Jest miastem wydzielonym na prawach kraju, będąc jednocześnie stolicą kraju środkowoczeskiego. Praga jest ośrodkiem administracyjnym, przemysłowym, handlowo-usługowym, akademickim, turystycznym i kulturalnym o znaczeniu międzynarodowym. Ta położona w centralnej Europie stolica Czech jest zbiorowiskiem niesamowitych wprost zabytków z okresu gotyku, renesansu, baroku, secesji oraz współczesności. Zabytki Starego Miasta to katalogowy przegląd niemalże wszystkich epok z charakterystycznymi dla nich ozdobami, dachami, wykończeniami, wąskich uliczek i słynnych figur na Moście Karola.


5 sierpnia 2013 - Włochy

Przed 1 w nocy dojechaliśmy do Bari - jest to miasto i gmina w południowych Włoszech, położone nad Adriatykiem. Bari jest stolicą prowincji Bari i regionu Apulia. Bari jest największym miastem nad Adriatykiem, ważnym ośrodkiem przemysłowym, handlowym i kulturalnym Włoch południowych.

Po wyjściu z autokaru, poszliśmy wraz z Bolkiem poszukać miejsca do spania, a przy okazji połączyliśmy to z nocnym zwiedzaniem. Bolek bardzo ciekawie opowiadał nam o wszystkich zabytkach. W nocy miasto wyglądało niezwykle. Podczas poszukiwań, wykruszyła nam się prawie połowa grupy. Jednak po jakimś czasie wróciliśmy pod mury miasta i stwierdziliśmy, że to jest jednak dobre miejsce do spania (tzw. "dzikus"). 

Wstaliśmy o godzinie 7, bo słońce już dawno wstało, a po ulicy kręciło się dużo osób, wszyscy patrzyli na nas dość dziwnie, w końcu takie "kokony" to niecodzienny widok ;)