Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WizzAir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WizzAir. Pokaż wszystkie posty

To kolejny post z Londynu, który piszę typowo dla siebie... Chcę te wspomnienia mieć na swoim blogu, by móc kiedyś pokazać je Kubusiowi.

29 września 2018 roku wybraliśmy się kolejny raz do Londynu, by odwiedzić moich rodziców. Mój Tata akurat dzień wcześniej wyszedł ze szpitala, dlatego cieszyliśmy się, że będziemy mogli spędzić kilka dni razem. Z samego rana stawiliśmy się na wrocławskim lotnisku, skąd mieliśmy samolot do Luton. Kuba bardzo wszystko przeżywał, cieszył go widok samolotów i to, że zaraz będzie jednym z nich leciał.

Ten wpis piszę typowo dla siebie... jest dla mnie bardzo ważny i sentymentalny. Nie ma tu prawie wcale zwiedzania, za to jest sporo chwil spędzonych wspólnie z moimi rodzicami i Kubusiem w Anglii. 

Zaledwie dwa dni po powrocie do Polski z Londynu, znów pojawiliśmy się na wrocławskim lotnisku. Tym razem również kierunkiem był Londyn, jednak wracałam w innym składzie. Michał musiał wrócić już do pracy, więc ja i Kubuś lecieliśmy z moją rodziną ;) Kuba był ze wszystkim zapoznany, jak na prawdziwego podróżnika przystało, więc zachowywał się bardzo grzecznie. Ja tym razem byłam jeszcze lepiej przygotowana niż ostatnim razem, bo wiedziałam już jak mogę przewozić jedzenie dla młodego oraz odkrywałam uroki nosidła dla dzieci :) Coraz lepiej i sprawniej wychodziła mi organizacja podróży z dzieckiem. Całe szczęście samolot nie był tym razem opóźniony, więc planowo weszliśmy na pokład i wzbiliśmy się w górę. To był 5 lot naszego małego podróżnika!
Dodam tylko, że WizzAir zapewnia pierwszeństwo wejścia na pokład grupie z jednej rezerwacji, w której podróżuje dziecko. Bilet, nawet dla tak małego dziecka, kosztuje w tych liniach dokładnie tyle samo, co bilet dorosłej osoby.

23 września 2017 roku to data, której wyczekiwaliśmy z niecierpliwością... pierwszy lot samolotem Kuba miał już za sobą przy okazji podróży do Warszawy, lecz tym razem czekał go pierwszy lot za granicę, do Anglii :)

Od Świąt Bożego Narodzenia minęło już trochę czasu, ale z pewnością zostaną one w naszej pamięci na długo. Pierwszy raz spędziliśmy święta poza naszym Wrocławiem, wsiedliśmy w samolot i ruszyliśmy do jedynego miasta, w którym czujemy się jak w domu... do Londynu!



Ten dzień zaczął się dla nas dość wcześnie, bo o godzinie 3 rano... Dokończyliśmy się pakować, sprawdziliśmy, czy aby na pewno wszystko mamy i z wielkim żalem ruszyliśmy na przystanek autobusowy. Przy okazji mieliśmy możliwość podziwiania nocnego Londynu.  Tak jak w styczniu, dojechaliśmy do Marble Arch i tam czekaliśmy na naszego EasyBusa. Niestety nie udało nam się wsiąść do wcześniejszego, bo mieli komplet miejsc. Było strasznie zimno, jednak czas szybko minął i już po chwili siedzieliśmy w naszym autokarze, który odjeżdżał o godzinie 5:28. Tak bardzo nie chcieliśmy wracać... 
Nasz ostatni dzień w Londynie to głównie droga do EasyBusa, a tym już prosto na lotnisko. Był to dzień smutny, czas pożegnać Londyn i Marty Tatę... Tak naprawdę to wcale nie chciało nam się wracać, pogoda w Londynie była wręcz idealna na spacer. Z domu wyszliśmy dość wcześnie i gdy dojechaliśmy na Marble Arch, to do odjazdu autokarem mieliśmy jeszcze dużo czasu. Tacie Marty udało się dogadać z kierowcą i wziął nas wcześniejszym autokarem. 

Odlot mieliśmy dopiero o godzinie 13:30, więc czekało nas parę godziny na lotnisku. Jeszcze przed odprawą usiedliśmy i zjedliśmy kanapki ;)

Port lotniczy Londyn-Luton (ang.: London Luton Airport) – międzynarodowe lotnisko położone koło Luton, 50 km na północ od centrum Londynu. Jest czwartym (pod względem liczby przewiezionych pasażerów) portem lotniczym obsługującym aglomerację londyńską.



Długo czekaliśmy na ten dzień... i w końcu nadszedł - 21 stycznia 2015 roku! Choć ciężko nam było wstać z łóżka o godzinie 3 nad ranem, a na dodatek stres przed lotem dawał się we znaki, lecz obydwoje byliśmy bardzo podekscytowani czekającą nas przygodą. Ostatnie przygotowania, sprawdzanie wziętych rzeczy i biletów, rozmiaru bagażu podręcznego, następnie konkretne śniadanie, a o godzinie 4:50 siedzieliśmy już w samochodzie. Mama Marty zaoferowała, że zawiezie nas na lotnisko. O 5:20 czekaliśmy już w kolejce do odprawy. Marta miała pecha, i gdy przechodziła przez bramkę, ta zapiszczała. Powodem rewizji okazały się buty... Następnie, czekanie w kolejce do wejścia na pokład. Znów mieliśmy lecieć WizzAirem, tak jak 4 lata temu. Z pomocą Marty Taty, udało nam się wyśledzić tanie bilety 104 zł w dwie strony za osobę (dzięki posiadaniu przez nas "WIZZ DISCOUNT CLUB", co jest niezwykle korzystną opcją i polecamy ją każdemu!), więc cena naprawdę atrakcyjna, bo ostatnim razem zapłaciliśmy ponad 500. Podróż minęła dość szybko, choć musimy przyznać, że wolimy latać w dzień. Czuliśmy się jakoś nieswojo, gdy nie mogliśmy ocenić odległości samolotu od ziemi, z powodu panujących na dworze ciemności. Wolimy latać w dzień gdy można podziwiać krajobrazy. 
Zawsze chciałam zwiedzić Paryż i zobaczyć słynną wieże Eiffela... W roku 2012 miałam taką okazję! Z Michałem, rodzicami i znajomymi polecieliśmy na parę dni do Paryża…
WSPOMNIENIA Z PAMIĘTNIKA
Dzień pierwszy:
I oto nadszedł dzień naszego wyjazdu do Paryża. Rano o 8:00 Michał pojawił się u mnie w domu. Cały czas trwały jeszcze resztki przygotowań i sprawdzania wszystkiego. O 9 wyszliśmy z domu, Mordek (mój pies) płakał, ale nie mogliśmy go zabrać ze sobą. Autobusem udaliśmy się na lotnisko, rozmawiając, śmiejąc się i słuchając muzyki. Na lotnisku byliśmy przed znajomymi, z którymi mieliśmy jechać. Po tym jak przyjechali, czas minął szybko. Odprawa przebiegła szybko i bez problemów, potem samolot i czekał nas półtora godzinny lot. Był pochmurny dzień, więc widoki z samolotu były kiepskie.... W samolocie zamówiliśmy sobie kanapki które nie były specjalnie wyjątkowe, jak na ich cenę. Lot minął szybko, a lądowanie było delikatne.


18 sierpnia 2011 roku wraz z moim chłopakiem Michałem polecieliśmy do Londynu. Bardzo długo szykowaliśmy się do tego wyjazdu i nie mogliśmy się go doczekać, ja oczywiście musiałam zrobić plan zwiedzania :) O godzinie 5 stawiliśmy się na lotnisku we Wrocławiu i... o 6:20 rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Jak ja nienawidzę latać…