Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakochani w podróży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakochani w podróży. Pokaż wszystkie posty

W zeszłym roku, korzystając z pięknej, październikowej pogody, wybraliśmy się do Zamku Topacz, który znajduje się zaledwie kilka kilometrów od naszego domu. Choć przebicie się przez miasto trochę trwało, wiecie... korki ;) Nie oczekiwaliśmy od tego miejsca zbyt wiele, aktualnie jest to hotel, więc nie zamierzaliśmy zwiedzać środka.

Zaledwie dwa dni po powrocie do Polski z Londynu, znów pojawiliśmy się na wrocławskim lotnisku. Tym razem również kierunkiem był Londyn, jednak wracałam w innym składzie. Michał musiał wrócić już do pracy, więc ja i Kubuś lecieliśmy z moją rodziną ;) Kuba był ze wszystkim zapoznany, jak na prawdziwego podróżnika przystało, więc zachowywał się bardzo grzecznie. Ja tym razem byłam jeszcze lepiej przygotowana niż ostatnim razem, bo wiedziałam już jak mogę przewozić jedzenie dla młodego oraz odkrywałam uroki nosidła dla dzieci :) Coraz lepiej i sprawniej wychodziła mi organizacja podróży z dzieckiem. Całe szczęście samolot nie był tym razem opóźniony, więc planowo weszliśmy na pokład i wzbiliśmy się w górę. To był 5 lot naszego małego podróżnika!
Dodam tylko, że WizzAir zapewnia pierwszeństwo wejścia na pokład grupie z jednej rezerwacji, w której podróżuje dziecko. Bilet, nawet dla tak małego dziecka, kosztuje w tych liniach dokładnie tyle samo, co bilet dorosłej osoby.

23 września 2017 roku to data, której wyczekiwaliśmy z niecierpliwością... pierwszy lot samolotem Kuba miał już za sobą przy okazji podróży do Warszawy, lecz tym razem czekał go pierwszy lot za granicę, do Anglii :)
Rok 2017 minął nam w tak ekspresowym tempie... był to rok pełen niezwykłych emocji i wrażeń. Podróże ograniczyły się co prawda do kilku wycieczek po Polsce i czterech wyjazdów do Londynu, w tym jeden wyjazd samochodem przez Niemcy, Holandię, Belgię i Francję by ostatecznie spędzić święta Bożego Narodzenia wraz z rodziną oraz psem w Anglii i wrócić do domu 31 grudnia :) Było 8 lotów samolotem, sporo przejechanych kilometrów, kilka naprawdę pięknych miejsc i dużo gigabajtów niezwykłych wspomnień na karcie aparatu...
Jednak najważniejszym wydarzeniem tego roku były narodziny naszego synka Kubusia. Było to dnia 27 marca... nasz ułożony świat wywrócił się wtedy do góry nogami, a czas zaczął pędzić w mega szybkim tempie. Przekonaliśmy się, że bycie rodzicami jest ciężkie, czasem wręcz wyczerpujące, lecz daje niesamowitą siłę, motywację i radość :) Od 9 miesięcy patrzymy jak ten mały człowiek rośnie, towarzyszymy mu na każdym kroku i widzimy jak duże postępy już zrobił. Od początku próbujemy zaszczepić w nim pasję podróżnika i mamy nadzieję, że kiedyś sam z zaciekawieniem będzie spoglądał na mapę ;) 
Planów i zajęć mamy mnóstwo, co w tym roku odbiło się na naszych podróżach... Świadomie odsunęliśmy je na dalszy plan, by w przyszłości móc pokazać świat naszemu synkowi. Bo z podróży nie zamierzamy rezygnować ;) Już snujemy plany na przyszły rok, a w maju mamy zaklepany wyjazd do Chorwacji ;) Nie jest łatwo pogodzić podróże z byciem rodzicami, a zarazem studentami trzeciego roku. Mamy małe zaległości w opisywaniu naszych wspomnień z podróży na blogu, za jakiś czas z pewnością się zmotywuję, lecz na razie priorytetem jest moja praca licencjacka... 
Muszę przyznać, że jesteśmy naprawdę gigantycznymi szczęściarzami i mamy naprawdę świetne życie! Pomimo młodego wieku, uważamy się za osoby bardzo odpowiedzialne... mamy 22 lata, wspólnie realizujemy nasze plany i marzenia, tworzymy zgraną rodzinę i razem planujemy podbijać świat ;) Po prostu jesteśmy szczęśliwi, czy można chcieć czegoś więcej?

I tego samego życzymy wam! Niech nadchodzący 2018 rok będzie jeszcze lepszy i da wam dużo radości. Spełniajcie swoje marzenia, realizujcie plany, zawsze uparcie dążcie do celu! Życzymy wam dużo szalonych podróży, tanich biletów, samych pięknych kadrów i niesamowitych przeżyć. Po prostu SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! :)

STYCZEŃ - Londyn
MAJ - Ślęża
CZERWIEC - Zamek Książ
LIPIEC - Lubiąż, Zieleniec
SIERPIEŃ - Dolina Baryczy
WRZESIEŃ - Warszawa, Londyn i jeszcze raz Londyn
PAŹDZIERNIK - Zamek Topacz
GRUDZIEŃ - Londyn, Stonehenge

Posty z września, października i grudnia w najbliższym czasie zapewne pojawią się na blogu ;) W planach mamy również opisanie naszej podróży samochodem do Wielkiej Brytanii oraz formalności przy przewozie psa, lecz na razie kończymy rok z tym co jest już na blogu ;)




Dnia 15 sierpnia wybraliśmy się na spontaniczną wycieczkę. Tak naprawdę do końca nie wiedzieliśmy gdzie zrobimy postój i co będziemy zwiedzać ;) Kierowaliśmy się w stronę Milicza, a nasz wybór ostatecznie padł na spacer wśród stawów Parku Narodowego Dolina Baryczy :)

Kolejna pinezka na mapie Kubusia została postawiona w Zieleńcu ;) Dostaliśmy od znajomych propozycję wybrania się na zlot motocyklowy, więc po krótkich namysłach, zaczęliśmy planować trasę ;) Choć pogoda początkowo nam nie sprzyjała to w wyśmienitych humorach ruszyliśmy na zlot :) W drogę z nami ruszył mój przyjaciel Łukasz oraz Kacper, z tym że z tym drugim spotkaliśmy się dopiero w połowie trasy, gdyż to jedyny motocyklista z naszej gromadki. Choć nie ukrywam, że w przyszłości ja również planuję zakup jednośladu, stąd też tak wielkie zainteresowanie moto zlotem z mojej strony ;) W Zieleńcu czekali już na nas kolejni nasi znajomi, inicjatorzy pomysłu wybrania się na zlot, czyli Michał i Sandra. Ruszyliśmy na teren zlotu i tu spotkała nas pierwsza niespodzianka... 

Ale najpierw coś o Zieleńcu ;)

Zieleniec jest popularnym ośrodkiem narciarskim, na jego terenie działa blisko 30 wyciągów narciarskich. Latem jest dobrą bazą wypadową w Góry Orlickie i pobliskie Góry Bystrzyckie. Znajduje się tu schronisko PTTK „Orlica” oraz schronisko PTSM. W Zieleńcu panuje specyficzny mikroklimat (jedyny taki w Polsce) – zbliżony do alpejskiego.